Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
O człowieku, któremu życiorys pisała historia cz.1
Mustava
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 27-04-2015 23:25
Awatar

Administrator



Postów: 1719
Data rejestracji: 28.05.10

Wróciłem do kraju jesienią 1945 roku. Z ogromnym biciem serca przekraczałem próg naszego domu. Znów byliśmy razem, ale niestety brakowało brata Alojzego. Zginął w obozie, w Dorze. Zginęli również wszyscy moi koledzy z bunkra: Eugeniusz Zabielak, pseudonim Cyryl, Stanisław Kociński, Wrzalski ps. Tomasz. Pomału zaczynałem się przyzwyczajać do nowej rzeczywistości. Odwiedzali mnie dawni koledzy i przedstawiali wiele poglądów na nową rzeczywistość. Nic mnie to nie obchodziło, ponieważ ciężko zachorowałem. Tylko dzięki dr Promińskiej, która mnie leczyła jakoś wyzdrowiałem. Teraz coraz częściej nawiązywałem kontakty z dawnymi znajomymi z konspiracji. Zapomniałem nadmienić, że krążyły wersje, iż po powrocie z obozu, nadal działamy w lesie. Mama mówiła mi, że już kilka razy byli z Kępna ubowcy, wypytując o mnie. Szybko zrozumiałem, że to nie ta Polska, o którą walczyliśmy. Utwierdził mnie w tym starszy kolega, który był bezpośrednio związany z „Szarym”. Ja również zacząłem uczestniczyć w zebraniach, które odbywały się w Osadzie Kucharzyńskiej na Wygodzie Tokarskiej. Tam też otrzymałem pistolet, siódemkę. Wszedłem w struktury „Warty”, ale, niestety, UB coraz częściej kogoś z naszych aresztowało. Przybyło kilku kolegów od „Szarego”, którymi musieliśmy się zaopiekować. Wykopaliśmy bunkier w lesie i tam się ukrywaliśmy. Wrócę jednak do rodzicielskiego domu. Siostra Aniela poznała Kazimierza Sobeckiego, który był zastępcą komendanta Powiatowej Milicji w Kępnie. Niebawem poznałem i ja pana Sobeckiego. Sprawy siostry Anieli i Kazika bardzo szybko nabierały cech narzeczeństwa. Prawie codziennie Kazimierz Sobecki bywał u nas w domu i często z komendantem porucznikiem Żałopą. Dziwne tylko, że zawsze byli z obstawą i uzbrojeni w automaty. Już moja mama zaczynała mieć jakieś podejrzenia. Kiedyś, gdy byliśmy razem z Anielą, powiedziała: Co to za narzeczony, który ciągle przyjeżdża uzbrojony. Siostra uspokoiła mamę, że grasują po lasach różni ludzie, którzy mogliby zrobić krzywdę Kazikowi. Jak przyjechali razem z Żałopą, to mocno musiała się lać wódka, ponieważ Żałopa z tego słynął. Bardzo wiele rozmawiałem z Kazikiem o mojej działalności w AK. Współczuł mi, że tyle wycierpiałem, ubolewał nad tym, że to nie ta Polska, jakiej byśmy pragnęli. Polubiłem go i szybko rozwiały się podejrzenia mamy. Tym bardziej, że dał mi amunicję do mojej siódemki. Tak trwało parę tygodni, aż kiedyś siostra zwróciła się do mnie z prośbą, abym postarał się Kazikowi o zaświadczenie potwierdzające, że z nami współpracuje. Bo wiesz — mówiła — jakby go kiedyś zatrzymali jacyś wasi ludzie, to mogliby go zastrzelić. Uległem prośbie siostry i postarałem się o glejt dla Kazika. Teraz sprawy potoczyły się szybko. Pewnego popołudnia siedziałem w oknie i przyglądałem się, co dzieje się na ulicy. Nagle nadjechał samochód ciężarowy, z którego w szyku bojowym wyskakiwali ubowcy. Kierowali się oni do domu, w którym mieszkałem. Byłem szybszy. Wyskoczyłem oknem z drugiej strony i uciekłem. Aresztowali tylko siostrę Anielę, którą jednak po kilku dniach zwolnili. Narzeczony Kazik zniknął. Ja natomiast udałem się do bunkra, w którym już ukrywali się koledzy. W połowie października 1945 roku UB aresztowało kolegę Stanisława Bieńka. Po kilku dniach dostaliśmy wiadomość, że Bieńka podczas badania na śledztwie osobiście zastrzelił Ładwikowski. Zwłoki zakopano pod psią budą na UB w Kępnie. Wtedy bunkier opuściliśmy i każdy ukrywał się na własną rękę.
Wyjechałem do Bielska, szukając tam schronienia. Pierwsze kroki skierowałem do Holerków. Niestety, Holerkowie na starym miejscu już nie mieszkali. Wstąpiłem do pobliskiego sklepiku i wypytywałem o ich adres. Bez trudu zostałem szczegółowo poinformowany, gdzie mieszkają i czym się trudnią. Niezwłocznie udałem się pod wskazany adres. Była to bardzo piękna kamienica milionera i właściciela fabryki Jankowskiego. Z mieszanymi uczuciami stanąłem pod drzwiami i zadzwoniłem. W drzwiach stanęła Walerka Holerkowa. Chwilę mi się przyglądała i wreszcie krzyknęła. Boże, Mietek, Ty żyjesz! Tak — odrzekłem — udało mi się przeżyć. Zaprosiła mnie do mieszkania. Czułem się jakoś stremowany, gdy ujrzałem bogato umeblowane mieszkanie po byłym właścicielu fabryki, Jankowskim. Jak już wspomniałem Holerkowie to byli bardzo zacni ludzie. Traktowali mnie w czasie okupacji jak syna. Walerka zauważyła moje zakłopotanie, poprosiła do kuchni i pospiesznie przygotowała posiłek. Po chwili zachęciła mnie, abym skorzystał z łazienki. Najprawdopodobniej przyjemnie nie pachniałem. Gdy się wykąpałem Walerka zaczęła mi opowiadać, co działo się od mojego wyjazdu z Bielska. Po zakończeniu wojny wszyscy moi towarzysze zostali dygnitarzami. Holerek został kierownikiem fabryki Jankowskiego. Józef Faruga I sekretarzem PPR w Bielsku. Tak po kolei wymieniała znajomych, którzy albo pracowali w UB, albo w KC. Po chwili zapytałem, gdzie rodzice. Prawda tego Ci nie powiedziałam — ojciec z Farugą i szefem SB pojechali na polowanie, a mój mąż jest w na UB. Wtedy dopiero się dowiedziałem, że Walerka wyszła za mąż. Gdy tak opowiadała, czułem jak coraz mocniej uciska mnie parabelum za paskiem na plecach. Przeprosiłem, że muszę już iść, bo wybieram się do Bystrej do Mariana Marszałka. Obiecałem, że jeszcze ich odwiedzę, jak będą rodzice. Udałem się na stację i pojechałem do Bystrej. Bez trudu trafiłem do pensjonatu „Wanda”. Marian ożenił się z właścicielką tego pensjonatu, z bardzo ładną panią Wandzią. Bardzo serdecznie mnie przyjęli. Marian wypytywał o znajomych z Ostrzeszowa, o swoich rodziców i oczywiście o moje plany na przyszłość. Poprosiłem go o załatwienie mi jakieś pracy. Wtedy zauważyłem pewne zakłopotanie. Odpowiedział jednak, że to załatwi. Mieciu również był kierownikiem jakieś firmy chemicznej. Pani Wanda zachęcała mnie do tego, abym został dłużej. Chętnie skorzystałem z propozycji i gościłem u nich dwa tygodnie. Pewnego dnia Marian wrócił z pracy i zakomunikował mi, że jest miejsce pracy dla mnie, ale we Wrocławiu. Zgodziłem się bez namysłu. „Powiedz mi tylko gdzie i co tam będę robił” — dopytywałem. Marian po chwili wyłuszczył mi o co chodzi. „Nasza firma we Wrocławiu — tłumaczył — na stacji towarowej w Brokowie będzie urządzenia do eliminowania kamienia kotłowego w parowozach. Poprosiłem o adres i informacje, do kogo mam się udać. To proste — mówił Marian — pojedziesz do naczelnika stacji i powołasz się na moją firmę. Rankiem następnego dnia zaopatrzony przez Marszałków w prowiant i troszkę gotówki pojechałem do Wrocławia. Na miejscu długo szukałem naczelnika stacji towarowej, ale jakoś udało mi się do niego dotrzeć. Przedstawiłem się, mówiąc w jakiej sprawie do niego przyjechałem z Bielska. Natychmiast mi odpowiedział, że takiej firmy nie zna i w związku z tym nikogo nie zatrudni. W mig zrozumiałem, jak perfidnie Marian się mnie pozbył. Wiedział, że byłem akowcem, kolega o takim rodowodzie mógł mu zaszkodzić w karierze. Nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Wtedy powróciłem do Ostrzeszowa, mimo że były za mną rozesłane listy gończe. Odwiedziłem na chwilę rodziców i znów ukrywałem się u różnych znajomych w okolicy Ostrzeszowa. Trwało to kilka miesięcy.

(Wspomnienia Józefa Ślęka
w opracowaniu Grażyny Gatner)


Artykuł pochodzi z tygodnikkepinski.pl z dn 04-01-2006

Edytowane przez Mustava dnia 27-04-2015 23:31
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy Kopiec im. Józefa Piłsudskiego powinien zostać w Kępnie odbudowany:

Tak
Tak
44% [28 głosów]

Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
19% [12 głosów]

Nie
Nie
37% [23 głosów]

Ogółem głosów: 63
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25/12/2018 11:03

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Wacław Kokociński
· niemieckie nazwy ulic
· Laski, rodzina Seife...
· Internet w Perzowie
· Prezent dla taty
· Kronika Szkoły w Cze...
· Wrak
· Myjomice

Losowe tematy
· 22 stycznia 1945 r
· Wola porozumienia
· Teofila Błaszczak -...
· OPISY ZDJĘĆ
· Dorożkarze miasta K...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Listopad
1960r Al. Marcinkowskiego
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
25,225,616 unikalne wizyty