Owszem, momentami był jedynie ocet, ewentualnie herbata. Czasami na ladach nie było niczego, czasem był tam asortyment szerszy, rozłożony na wszystkie możliwe regały. Zauważ Lam, że na półkach na fotce jest rzekoma obfitość towaru, ale jest on głównie tego samego rodzaju (takie same butelki i słoje i torebki z nspisem "S". W tym momencie przypomniał mi się dowcio o blondynce, która na stwierdzenie, że za komuny nie było w sklepach niczego prócz octu odpowiedziała: "to chyba niemożliwe, może tylko w małych sklepach, ale w Selgrosie?