Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
Życie naznaczone piętnem wojny
Mustava
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 27-04-2015 23:15
Awatar

Administrator



Postów: 1703
Data rejestracji: 28.05.10

II wojna światowa i czasy powojenne były okresem niezwykle trudnym w dziejach Polski. Ludzie, żyjący w tamtych czasach, często przeżywali piekło. Dla nikogo los nie był łaskawy. Każdemu pisał własną, trudną historię. Ignacy Gruszka, pamiętający tamten świat, dzieli się ze mną swoimi doświadczeniami. Człowiek żyjący w tamtych czasach i jego nieprawdopodobna dziś dla nas historia.

Pan Ignacy urodził się 9 stycznia 1925 roku w Kępnie, na ul. Poniatowskiego. Jego ojciec, z wykształcenia ślusarz, prowadził składnicę węgla służbowego na kolei. Było bardzo różnie. Raz zarabiał do 450 zł, co przed wojną było naprawdę dużą kwota, innym razem dostawał bardzo niewiele – wspomina mój rozmówca. Z zamiłowania mężczyzna był jednak rybakiem. Dzierżawił kilka stawów, m.in. w Baranowie. Aby polepszyć sytuację rodziny, sprzedawał złowione ryby. Mieliśmy własne sieci – wspomina pan Ignacy. – Wieczory były zwykle pracowite. Pomagaliśmy ojcu je pleść. Mężczyzna wspomina własnych rodziców ciepłym głosem. Tata był umysłem ścisłym, mama natomiast polonistką. W dzieciństwie czytała mu przeróżne książki. Także do czasów szkolnych pan Gruszka wraca z uśmiechem: Nie musiałem się dużo uczyć, byłem bardzo zdolny. Raz przeczytałem wiersz i już znałem go na pamięć. Jego ulubionym przedmiotem była matematyka, po tacie. Choć odziedziczył też zdolności po mamie w dziedzinie gramatyki i kaligrafii. W 1939 roku ukończył siódmą klasę szkoły podstawowej. Wyniósł stamtąd tak miłe wspomnienia, że już po wojnie, w roku 1996, zorganizował zjazd absolwentów, na którym stawili się prawie wszyscy koledzy ze szkolnej ławy.

Jednak szczęśliwe dzieciństwo nie trwało długo. Gdy miał 17 lat, trafił do obozu pracy. Kiedy zabrali mnie z domu, sześć tygodni spędziłem w Łodzi – opowiada. – Później transportem zamkniętym dojechałem do Oberndorfu w Niemczech. Byłem w obozie pracy, który był filią obozu koncentracyjnego. Tam wzdłuż rzeki, na obszarze 2,5 kilometra, ciągnęły się zabudowania, tworzące razem fabrykę broni. Kilka tysięcy ludzi pracowało na dwie zmiany: tydzień na dzienną, tydzień na nocną. Pan Gruszka trafił na stanowisko tokarza. Niedziele teoretycznie były wolne, ale zwykle trzeba było iść na służbę ogniową. Obóz mieścił się na wzgórzu, pogoda była bardzo zmienna. Zimą dochodziło do 36 stopni poniżej zera, latem do 28 na plusie. Było ciężko, prawie nie dostawaliśmy odzieży – dzieli się ze mną pan Ignacy. Życie w obozie dodatkowo utrudniały wszechobecne pluskwy, które mimo wysiłków jeńców nie dały się wyplenić.

Kiedy powrócił do kraju próbował swoich sił na stanowisku nauczyciela. Niestety, nie otrzymywał tam wynagrodzenia, udał się więc do Wrocławia. Tam, jak mówi, wziął udział w „pierwszym strajku w oswobodzonej przez Rosjan Polsce”. To był rok 1946, 30 kwietnia na 1 maja – opowiada mężczyzna. – Przysłali helikopter z Warszawy, żeby nas uciszyć. W Polsce Ludowej nie może być strajków. Władza zabrała wtedy 12 osób, z czego sześć nigdy nie powróciło, ich los jest nieznany.

Pan Ignacy bronił się przed odbyciem trzyletniej wówczas służby wojskowej. Nie zgodził się na przyjęcie do Szkoły Oficerskiej. Po 3 tygodniach zabrali mnie w nocy – wspomina. – Załadowali pełne samochody ludzi i wywieźli nas do Wisły, na bandy UPA. Z mężczyzn stworzono dwa oddziały, każdy po 30 osób. Zakwaterowano ich w szkole. Walczyliśmy w lesie – mówi dalej. – Gdy Ukraińcy w nocy strzelali, wszędzie robiło się jasno. Tak przechodzili przez granicę, wtedy uciekali już do Austrii. To było okropne doświadczenie. Musiałem spędzić tam trzy tygodnie.

Pan Gruszka prowadził także bardzo aktywne życie zawodowe. Zajmował stanowiska takie jak Główny Księgowy Budżetu Powiatu czy Główny Księgowy Województwa. Bronił się przed włączeniem do PZPR-u. Znacznie pomógł mu w tym ks. Magnuszewski, z którym łączyły go przyjacielskie stosunki ze względu na 30-letnią współpracę z chórem kościelnym. Dzięki wstawiennictwu księdza pan Ignacy został przyjęty w szeregi Stronnictwa Demokratycznego. Jednak to nie zakończyło represji ze strony władz. W 1975 roku miałem objąć funkcję Kierownika Finansów w Kępnie. Partyjni byli temu przeciwni – relacjonuje mężczyzna. – Poszli do komitetu, przez co zostałem zdegradowany na pozycję Poborcy Skarbowego. Pan Ignacy walczył jednak w swojej obronie. Wysłał zażalenia do Wojewody w Kaliszu oraz władz Stronnictwa Demokratycznego. W efekcie trafił do Kalisza na stanowisko Inspektora Wojewódzkiego. W swojej pracy zawsze starał się być obiektywny i uczciwy. Tym, którzy zasłaniali się partią nigdy nie darowałem – wyznaje. – Uważali, że przez ich pozycję w partii mogą wszystko. Nie miałem dla nich współczucia.

Pan Gruszka był aktywny zawodowo jeszcze do 2001 roku. Później, ze względu na stan zdrowia, musiał zrezygnować. Dzisiaj udziela się społecznie w Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, gdzie pełni funkcję prezesa. Poza tym jest jedynym żyjącym przedwojennym członkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.
www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ignacy_gruszka.jpg

Pan Ignacy Gruszka to osoba ciepła, niezmiernie życzliwa i mimo ciężkich doświadczeń, wciąż pozytywnie nastawiona do życia. Chętnie dzieli się swoją historią, choć woli skupić się na teraźniejszości. Z dumą opowiada o sukcesach zawodowych swoich dzieci i wnuków. Przykra przeszłość nie zaburzyła jego pogody ducha. Tak to się całe życie układało. Trudne, ciężkie, ale jakoś ze wszystkim daliśmy sobie radę – mówił pan Ignacy.
www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ignacy_gruszka1.jpg
www.kepnosocjum.pl/forum/attachments/ignacy_gruszka2.jpg

K.M.

Artykuł pochodzi z www.ziemiakepinska.pl
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
90% [61 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
4% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
6% [4 głosów]

Ogółem głosów: 68
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Niemieckie nazwy mie...
· Smogorzowskie krzyży...
· Krzysztof Bondas - Z...
· Dobry dostawca inter...
· Podejście do Żydów w...
· Lipie gm Łęka Opatow...
· hydepark
· Krawiec Lis z Kępna

Losowe tematy
· Olimp (Organizacja)
· Mirków
· Reise nach Nowa Wie...
· Wesele- stare zdjęcie
· Kępno.Historia.
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Sierpień
Strażnik graniczny z rodziną
Liczba ocen: 1
Punktów: 5
Archiwum
23,276,593 unikalne wizyty