Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
20 Stycznia 1945 Sowieckie zagony pancerne dotarły pod Kępno
Mustava
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 27-01-2013 21:29
Awatar

Administrator



Postów: 1718
Data rejestracji: 28.05.10

20 Stycznia 1945
Sowieckie zagony pancerne dotarły pod Kępno


 W wyniku letniej ofensywy Armia Czerwona w lipcu 1944 roku w centralnej Polsce osiągnęła środkową Wisłę. Tutaj powstały przyczółki do planowanej następnej operacji. W dniu 12 stycznia 1945 roku z przyczółka sandomierskiego rozpoczęła się wielka operacja nazywana sandomiersko-śląską, mająca na celu osiągnięcie i sforsowanie Odry. Armie I Frontu Ukraińskiego, nacierając w kierunku wrocławskim wkroczyły w obszar przedwojennego powiatu wieluńskiego i kępińskiego. Ale nim to nastąpiło, począwszy od sierpnia 1944 roku, na obszarze między Wisłą i Odrą Wehrmacht rozpoczął budowę rozległego systemu umocnień polowych. Objął on m.in. obszar powiatu wieluńskiego i powiatów sąsiednich. Budowały go przymusowo w niewolniczym systemie pod nadzorem żołnierzy Wehrmachtu dziesiątki tysięcy Polaków, głównie mężczyzn, zakwaterowanych w prowizorycznych pomieszczeniach. Jedno z takich pomieszczeń urządzono w sali widowiskowej domu ludowego w Wołczynie w powiecie kluczborskim. Zgromadzeni tutaj ludzie, łącznie z autorem, kopało łopatami tylko rów przeciwczołgowy, ciągnący się w lesie w odległości 2 km na południe od miasteczka.
  Wspomniany rów budowano zatem na terenie III Rzeszy. Zatrudnieni tutaj przymusowo Polacy, głównie nie ukrywali swego zadowolenia, że wreszcie walki frontowe przeniosą się na niemieckie ziemie, i że zbliża się upadek Hitlera. Niektórym już w duszy grało i wydawało im się, iż słyszą na wschodzie salwy armatnie. Ci, co takie rowy kopali na wschód od Działoszyna, artyleryjską kanonadę usłyszeli naprawdę 16 stycznia 1945 roku. Strzelano gdzieś w rejonie Radomska i Częstochowy. Pilnujący ich niemieccy żołnierze opuścili swoje posterunki. Do kopania nikt nie wyszedł.
  Tymczasem 16 stycznia 3 armia pancerna (armia ta ze względu na frontowe zasługi nosiła zaszczytną sowiecką nazwę „gwardyjska”, nazwę tą nosiły także związki taktyczne wchodzące w jej skład, jak korpusy i brygady) dowodzona przez generała pułkownika Pawła Rybałko po przełamaniu niemieckiego oporu na Pilicy natarła w ogólnym kierunku na Wieluń i Kępno.
  Po wtargnięciu w dniu 16 stycznia brygad pancernych do Radomska i Częstochowy, miasta te w wyniku walk ulicznych zostały nazajutrz wyzwolone. Od tego momentu rozpoczął się spektakularny pościg za wycofującymi się na zachód żołnierzami Wehrmachtu. Co za sromotny był to odwrót. Nie wszyscy zdążyli ujść przed pędzącymi na zachód czołgami. Całe masy Niemców chyłkiem, bocznymi drogami posuwały się za sowieckimi szpicami pancernymi. Niektórzy z nich pozostawali w lasach i byli później okrążani i obezwładniani. W tym potwornym zamieszaniu niemieccy saperzy w powiecie wieluńskim w zasadzie nie zdążyli wysadzić mostów na Warcie, Liswarcie, Prośnie, Oleśnicy i Pysznie. Prawdopodobnie uszkodzili lekko tylko most w Osjakowie.
  W ślad za czołowymi oddziałami 3 armii pancernej, które miały głównie do spełnienia zadania na dalekim zapleczu przeciwnika, i które przez kolejne miejscowości tylko przejeżdżały, szły oddziały z 52 armii piechoty. Te z kolei nie gnały naprzód, lecz likwidowały niemieckie gniazda oporu, wyszukiwały ukrywających się niemieckich żołnierzy i brały ich do niewoli, odtwarzały infrastrukturę na zapleczu frontu i organizowały sieć komendantur wojennych. Wobec takiej struktury linii frontu wystąpiły trudności, gdy należało zidentyfikować brygadę pancerną lub dywizję piechoty, które zajęły daną miejscowość. Pierwsza z nich zwykle szybko przejechała przez daną miejscowość, podczas gdy druga faktycznie ją opanowała. Także ustalenie dat wyzwolenia niektórych miejscowości spod okupacji niemieckiej nie było łatwe, bowiem wejście oddziałów rozpoznawczych z jednostek pancernych, brano niekiedy za moment ich wyzwolenia.
 Gdzieś na peryferiach Radomska w godzinach południowych dnia 18 stycznia utworzony został oddział wydzielony złożony z 3 czołgów T34, 4 transporterów opancerzonych i 10 motocyklistów. Miał nocną porą bocznymi drogami przez Ożegów i Mokre przebić się szybko do Krzeczowa i uratować przed wysadzeniem most na Warcie. Podczas rajdu przemieszczał się niekiedy razem z … wycofującymi się niemieckimi jednostkami zmotoryzowanymi. Most został uratowany. Po nim po północy 19 stycznia 53 brygada pancerna przeszła Wartę i ruszyła w kierunku Wielunia, a jej oddział rozpoznawczy wjechał do miasta najprawdopodobniej ulicą Rudzką (dziś jest to ulica 18-go Stycznia).
  Do Wielunia w dniu 19 stycznia dotarł jednak wcześniej oddział rozpoznawczy z 55 brygady pancernej dowodzonej przez płk. Dawida Draguńskiego i wchodzącej w skład 7 korpusu pancernego. Oddział wszedł od strony Rudnik. Jego pojazdy wjechały na ulicę Częstochowską. Fakt ten w 1988 roku potwierdziło kilkunastu mieszkańców Wielunia. Ich relacje były jednak rozbieżne, jeżeli chodzi o godzinę pojawienia się Rosjan.
  Na przedpolu Wielunia miały miejsce walki z udziałem czołgów. Dwa wraki zniszczonych sowieckich czołgów T34, i trzy niemieckie czołgi, jeszcze po wojnie pozostawały w różnych punktach Gaszyna w pobliżu szosy z Praszki do Wielunia. Widział je Eugeniusz Mateusiak, chodząc codziennie z Popowic do otwartego od 1 marca 1945 roku gimnazjum w Wieluniu. Na ulicy Śląskiej naprzeciw gmachu liceum jeszcze długo po zakończeniu wojny tkwił zniszczony sowiecki czołg typu T34. Był on prawdopodobnie w składzie 54 brygady pancernej, która po dotarciu z Rudnik do Praszki, zawróciła do Wielunia.
  Oddziały piechoty i artylerii z 73 korpusu piechoty, które zajmowały kolejne miejscowości w powiecie wieluńskim, na przedpolu Wielunia znalazły się później niż oddziały rozpoznawcze pancernych zagonów generała Rybałki. I rzeczywiście, pojawiły się dopiero około godziny 10 rano, a miasto zajęły w południe 19 stycznia. To tą datę zdobycia Wielunia podawało w swym komunikacie Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej. Również dowódca 73 korpusu piechoty, generał major Saris Martirosjan w swych wspomnieniach napisał, że 18 stycznia w godzinach rannych korpus wznowił natarcie całością sił w kierunkuna Wieluń. Pokonując stosunkowo słaby opór niemieckich oddziałów osłonowych, do godz. 10.00 w dniu 19 stycznia wojska 73 korpusu piechoty, głównie jej 50 dywizja piechoty, zbliżyły się do Wielunia i po krótkiej nawale ogniowej artylerii o godz. 12.00 opanowały miasto.
  Ta godzina wkroczenia sowieckich wojsk do miasta koresponduje z wiarygodną relacją ówczesnej mieszkanki Turowa, Marii Jagiełły, która słyszała, rozlegające się w Wieluniu w porannych godzinach 19 stycznia wystrzały armatnie i wybuchy pocisków artyleryjskich. Były one tak intensywne, że jej rodzina i ona sama opuściły swój dom i ukryły się w schronie. Według niej pierwsi sowieccy żołnierze w Turowie pojawili się 19 stycznia w godzinach południowych. Starsi turowianie witali ich bardzo serdecznie. Armatnią kanonadę słyszał także Zygmunt Baranowski zamieszkały przy ulicy Częstochowskiej. Strzelała ciężka artyleria i czołgi. Pociski upadały w zachodniej części miasta. W 1988 roku niektórzy mieszkańcy Wielunia wejście Rosjan relacjonowali inaczej. Jan Perdek, mieszkaniec ul. Turowskiej, obecnie Wojska Polskiego, położonej w zachodniej części miasta, w nocy z 18 na 19 stycznia żadnych walk nie widział i nie słyszał. W 1988 roku wspominał bowiem, że rano 19 stycznia, około godziny 6.00 przebudził go głośny, ciężki turkot. Wyjrzał przez okno. Zobaczył czołgi z namalowaną gwiazdą sowiecką, a przy nich żołnierzy sowieckich. Przywitał się z nimi i zaprosił do mieszkania. Był zaskoczony tak szybkim i spokojnym wejściem Armii Czerwonej i wyzwoleniem Wielunia. Jest też faktem, że nie było widać w mieście w zasadzie żadnych zniszczeń. Nawet pożar drugiego piętra szkoły podstawowej przy ulicy Rudzkiej nie był wynikiem działań wojennych, lecz celowego podpalenia przez wycofujących się Niemców. O zaciętości walk w Wieluniu można mieć zatem różne zdania.
  Zatem dla ścisłości historycznej miasto Wieluń spod okupacji niemieckiej zostało wyzwolone nie 18 stycznia 1945 roku, lecz w południe dnia 19 stycznia 1945 roku. Oczywiście nic się nie stanie, gdy dzień 18 stycznia pozostanie w nazwie ulicy jako dzień wyzwolenia Wielunia. Przecież to, że pierwszy sowiecki zwiad pojawił się na peryferiach miasta w nocy z 18 na 19 stycznia 1945 roku mogło rzeczywiście się wydarzyć w nocy do godziny 24.00 dnia 18 stycznia.
  W godzinach przedpołudniowych, gdy jeszcze piechota 73 korpusu piechoty walczyła o Wieluń, 53 brygada pancerna pod dowództwem płk. Wasyla Archipowa, wykonała rajd szosą w kierunku Wieruszowa. W Walichnowach brygada została zaatakowana przez niemieckie bombowce. Do Sokolnik dotarła nie szosą, lecz na skróty polną drogą. Jej zbliżanie w godzinach południowych widział i doskonale zapamiętał Florian Kiszka, mieszkaniec wioski. Działa czołgów ostrzeliwały wybrane zabudowania, z których niektóre zapaliły się. Jeden pocisk trafił w stojący przy stodole silnik do napędu młocarki.
  W rejonie cmentarza i dworu brygada zatrzymała się na pewien czas, po czym ruszyła dalej. Sokolniki zajął dopiero nazajutrz rano, czyli 20 stycznia, 73 korpusu piechoty.
Około godz. 13.30 oddział wydzielony dotarł na wschodni skraj Wieruszowa, gdzie uzupełnił paliwo z towarzyszącej cysterny. W dalszej drodze ku Prośnie czołgi prowadziły ogień z dział i karabinów maszynowych. Były też atakowane przez niemieckie samoloty szturmowe. Skutecznie obezwładniono niemieckich żołnierzy Volksszturmu. Kilka czołgów zostało zniszczonych. Zburzono też kilka domów. Most na rzece, mimo iż miał założone ładunki wybuchowe, niemieccy saperzy nie zdążyli wysadzić. Był to jednak most drewniany o małej nośności. Zaszła potrzeba przyspieszonego wzmocnienia jego konstrukcji. Podczas oczekiwania na przeprawę w mieście gromadziły się tymczasem setki czołgów i pojazdówmechanicznych. Wieczorem dotarł tutaj 73 korpus piechoty, a także 93 samodzielna brygada pancerna z 4 armii pancernej dowodzonej przez gen. płk. Dmitrijewa Leluszenkę. Miasto Wieruszów wieczorem w dniu 19 stycznia było całkowicie opanowane przez Armię Czerwoną. Dzień ten stał się dniem wyzwolenia miasta spod niemieckiej okupacji. Na tą okoliczność jedną z ulic Wieruszowa nazwano później ulicą 19-go Stycznia. Dwa miasta, Wieluń i Wieruszów, odległe od siebie o 33 kilometry zostały zatem wyzwolone w tym samym dniu.
  O godzinie 3.00 dnia 20 stycznia czołgi 53 brygady pancernej zaczęły się przeprawiać przez Prosnę w Wieruszowie i zaczęły się zbliżać do Kępna. Tutaj natrafiły na silny opór niemieckiego wojska i nie zdołały wejść do miasta. W tym też dniu, idący za 3 armią pancerną, 73 korpus piechoty zbliżył się do Wieruszowa, natomiast do Bolesławca, idąc przez Łubnice, dotarła 22 brygada zmechanizowana z 6 korpusu pancernego. Wykorzystując most na Prośnie, utworzyła przyczółek w Opatowie na obszarze powiatu kępińskiego. Niemieckie Oberkommando der Wehrmacht wieczorem 20 stycznia podało przez radio znamienny komunikat, że sowietische Pancerverbände sind im Raum von Kempen eingedrungen.
  W dniu 21 stycznia o godzinie 1.00 w nocy generał Rybałko otrzymał rozkaz o zmianie kierunku natarcia. Zamiast na Wrocław jego brygady pancerne kierowano na Opole. Do wieczora tego dnia 3 armia pancerna opuściła powiat kępiński, a Kępno zostało zdobyte przez 73 korpus piechoty. W tym też dniu 73 korpus wkroczył również do Rychtala, gdzie z powodzeniem odpierał gwałtowne kontrataki Niemców, którzy próbowali odzyskać miasto. Cała południowa część powiatu została w dniu 22 stycznia zajęta przez 73 korpus piechoty. Część północną powiatu opanował 27 korpus piechoty z 13 armii. Żołnierze sowieccy z tego ostatniego korpusu wcześniej, 20 stycznia zajęli północną część powiatu wieluńskiego.
  Niemieccy saperzy nie zdążyli wysadzić mostu drogowego na Prośnie w Praszce. Został on natychmiast wykorzystany przez 56 brygadę pancerną z 7 korpusu pancernego, która ruszyła w kierunku Zdziechowic i wieczorem 19 stycznia dotarła do Byczyny. Miasteczko to po całonocnym ostrzeliwaniu z dział czołgowych zostało w dniu następnym zajęte, a brygada dotarła aż do Lasek i Komorzna. Wróćmy jeszcze do części powiatu wieluńskiego na południe od Praszki. Tutaj nie przetoczyły się sowieckie pancerne zagony. Kolejne miejscowości zajmowała piechota i artyleria z 32 korpusu piechoty ( 5 armia piechoty).
  Na obszarze powiatu wieluńskiego i kępińskiego oprócz zagonów pancernych z armii generała Rybałki operowały związki taktyczne 4 armii pancernej (także gwardyjskiej), którą dowodził generał pułkownik Dymitr Leluszenko. Kierunki ich uderzeń nie są dokładnie znane. Jedną z nich była wspomniana już 93 samodzielna brygada pancerna. Po zdobyciu w południe dnia 19 stycznia mostu na Warcie w Osjakowie, brygada wieczorem tego dnia znalazła się w Wieruszowie. Następnie wraz z 10 korpusem z 4 armii pancernej śmiałym rajdem przez Ostrzeszów i Międzygórz dotarła aż do miasta Milicz, które zdobyła w dniu 21 stycznia. Wchodząca w skład 10 korpusu 63 brygada pancerna przejechała przez Lututów. Wobec tego, że Grabów n/Prosną pozostawał jeszcze w niemieckich rękach, 10 korpus pancerny przez Prosnę przeprawiał się w Wyszanowie.
  Przebieg linii frontu w sąsiedztwie północnych granic powiatów wieluńskiego i kępińskiego miał szczególną konfigurację. Podczas gdy sowieckie jednostki pancerne zajmowały Wieruszów nad Prosną, to w tym samym czasie w odległości 135 kilometrów na wschód, Niemcy oddawali dopiero Tomaszów Mazowiecki nad Pilicą (!). W dniu 21 stycznia Niemcy opuścili miasto powiatowe Milicz na północ od Wrocławia, lecz jednocześnie bronili Sieradz, położony w odległości około 100 kilometrów na wschód.
  Bezpośrednio po przejściu frontu na obszarach, na których ustały działania bojowe pełnię władzy przejmowała administracja wojskowa, a jej organami były komendantury wojenne. Tworzono je na mocy prawa międzynarodowego zawartego w IV Konwencji Haskiej uchwalonej 18 października 1907 roku. Komendantury wojenne w powiecie wieluńskim podlegały bezpośrednio pod specjalny oddział w sztabie II Frontu Ukraińskiego, a jego szefem był ppłk Repin.
  Zadania komendantów wojennych określała instrukcja Sztabu Generalnego Armii Czerwonej z dnia 10 października 1944 roku. Mieli oni utrzymywać dyscyplinę i porządek wśród czerwonoarmistów znajdujących się na ich terenie. Zobowiązani byli do zwalczania przejawów wszelkiej samowoli, maruderstwa oraz zaboru mienia. W stosunku do żołnierzy Armii Czerwonej komendantom wojennym przysługiwały uprawnienia dyscyplinarne: w miastach wojewódzkich - uprawnienia dowódcy dywizji, w powiatach - dowódcy pułku, a w gminach - dowódcy batalionu.
  Komendanci w powiecie i gminach obowiązani byli organizować patrole, punkty kontrolne i warty w celu zapewnienia właściwych porządków. Zakazano im wchodzić w kompetencje władz lokalnych tworzonych przez PKWN, ale tam, gdzie tych władz jeszcze nie było, zalecano tworzyć je spośród sympatyków PKWN. Dostali nawet uprawnienia tworzenia oddziałów Milicji Obywatelskiej przeznaczonej do utrzymania porządku publicznego oraz zwalczania dywersji i „reakcyjnych band”. Nazwą „reakcyjne bandy” określano wówczas oddziały partyzanckie Armii Krajowej i innych ugrupowań niepodległościowych. W powiecie wieluńskim komendanci wojenni z tego uprawnienia korzystali często i to już od pierwszego dnia urzędowania. Brali też aktywny udział w tworzeniu rad narodowych i organizowaniu kół i komitetów Polskiej Partii Robotniczej. Do pomocy mieli oddziały NKWD. Na terytorium wschodniej i centralnej Polski działały trzy dywizje NKWD, a między Wisłą i Odrą cztery pułki NKWD. Sztab jednego z tych pułków znajdował się w Katowicach. O tym, że stanowiły zasadniczą siłę w walce z podziemiem niepodległościowym powiedział już pod koniec 1944 roku szef UB, gen. Radkiewicz, dodając, że jego służba była tylko siłą pomocniczą. Czy nie było to przyznaniem racji wypowiadanym twierdzeniom, że władza powojenna przyszła do Polski na sowieckich bagnetach. A trzeba wiedzieć, że NKWD idąc w Polsce za pancernymi zagonami Armii Czerwonej aresztowało i wywiozło do obozów w ZSRR około 15 tys. polskich patriotów. W Wieluniu już po trzech dniach od wkroczeniu sowieckich wojsk aresztowano i wywieziono w nieznanym kierunku 8 członków byłej Narodowej Organizacji Wojskowej.
  W myśl instrukcji komendanci wojenni mogli rekwirować od miejscowej ludności tylko broń, radiostacje, odbiorniki radiowe, a także wszelkie urządzenia drukarskie i powielające.
Zgodnie z wytycznymi Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej z dnia 9 sierpnia 1944 roku na terytorium Polski sowiecką zdobyczą wojenną był tylko sprzęt bojowy, magazyny wojskowe, uzbrojenie, samochody specjalne i ciężarowe. Mienie ludności polskiej, w tym także mienie w majątkach rolnych i zakładach przemysłowych porzuconych przez niemieckich właścicieli, miało być zabezpieczone, a następnie przekazane organom władzy polskiej. Samowolne rekwizycje miały być surowo karane przez komendantów wojennych lub przekazywane sądom wojennym. To nie było przestrzegane. Rekwizycje stały się masowym rabunkiem. Dla przykładu Czerwona Armia w 1945 roku zarekwirowała na wioskach u polskich rolników w powiecie wieluńskim tysiące koni, krów, świń i owiec. Według sporządzonych przez starostwo wykazów tylko dla 14 gmin było to dokładnie 2162 konie, 3535 krów, 5374 świnie i 2337 owiec. W Sokolnikach do prac w polu pozostało tylko 20 koni.
  W sąsiednim powiecie kluczborskim, mimo iż znajdował się już pod polską administracją, było jeszcze gorzej. Przeprowadzona do połowy maja 1945 roku totalna rekwizycja, spowodowała, że w powiecie na 472 430 ha ziemi pozostało tylko 47 koni i 860 sztuk bydła (!).Starostowie w swych sprawozdaniach sytuacyjnych sporządzanych w tym czasie dla władz wojewódzkich pisali m.in. i o tym, że entuzjazm, z jakim spotkały się wkraczające wojska rosyjskie, należy do bezpowrotnej przeszłości, a ludność polska widzi w Armii Czerwonej sprawcę ciężkiej obecnie sytuacji żywnościowej. Żołnierz sowiecki stał się obecnie synonimem zła u ludności polskiej, która na niego czekała.
Narcyz Klatka

Artykuł pochodzi z Tygodnika Powiatowego z dn 16.01.2008
 
Mustava
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 22-01-2014 13:38
Awatar

Administrator



Postów: 1718
Data rejestracji: 28.05.10

Sądzę że to właściwe miejsce dla informacji (która może "umknąć" ) zawartej w komentarzu do zdjęcia http://www.kepnos...o_id=27699
usmiech
slawomir wieczorek napisał/a:

Polski Tymczasowy Komitet Obywatelski był pierwszą i jedyną niezależną władzą w Kępnie w 1945r.
Został spontanicznie zawiązany przez mieszkańców miasta po wyparciu wojsk niemieckich przez Sowietów. Faktyczną władzę sprawowała jednak Radziecka Komenda Wojenna z komendantem mjr. Charkiewiczem na czele.
Generał Woronow zgodził się na egzystowanie Rady celem utrzymania porządku i spokoju w mieście a wojskowe władze współpracowały z PTKO.
Można powiedzieć, że w okresie od 23 stycznia do 7 lutego mieliśmy w Kępnie 2 tygodnie niepodległości.

Natychmiast po wkroczeniu wojsk sowieckich w mieście utworzony zostaje Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego a na początku lutego przybywa z Wielunia kilkuosobowa grupa organizacyjna PPR z Władysławem Jachowiczem.
Z Warszawy dociera Pełnomocnik Komitetu Ekonomicznego przy PKWN Franciszek Stefaniak z kompetencjami na miasto i powiat.

Jedną z pierwszych decyzji przybyłych z ramienia PKWN władz, było ,,zaproszenie'' członków Tymczasowego Komitetu Obywatelskiego do salki przy starostwie powiatowym, gdzie w obecności sowieckich wojskowych władz poinformowano o konieczności likwidacji TKO ze względu na ,,nie odpowiedni'' skład osobowy Komitetu.
Po zaprotestowaniu i zamiarze opuszczenia salki przez członków TKO, do zebranych wezwany został szef Urzędu Bezpieczeństwa por. Kazimierz Hetman oraz organizator komórki PPR w Kępnie Franciszek Stefaniak. W ich obecności ponownie poinformowano zebranych o podjętych decyzjach i zebranie rozwiązano.

Mimo epizodycznej 2-tygodniowej niepodległości, PTKO może pochwalić się utrzymaniem porządku w mieście. Komitet powołał do życia służbę porządkową - Milicję Obywatelską, oraz zajmował się pilnymi potrzebami mieszkańców.

7 lutego Polski Tymczasowy Komitet Obywatelski formalnie zostaje rozwiązany a w jego miejsce powołana zostaje Tymczasowa Rada Miejska już o charakterze ,,ludowym''.

W ten sposób zakończyły się złudne nadzieje społeczeństwa kępińskiego na odzyskanie niepodległości.

Edytowane przez Mustava dnia 22-01-2014 13:51
 
Mustava
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 22-01-2014 13:51
Awatar

Administrator



Postów: 1718
Data rejestracji: 28.05.10

I kolejna informacja - komentarz do zdjęcia http://www.kepnos...o_id=27701

slawomir wieczorek napisał/a:

Powołana 7 lutego 1945r. ,,ludowa'' Tymczasowa Rada Miejska, która zastąpiła rozwiązany Polski Tymczasowy Komitet Obywatelski przystępuje niezwłocznie do pracy. Przewodniczącym Prezydium zostaje wybrany Edmund Kowalek, wiceprzewodniczącym Władysław Cegła a sekretarzem Edward Frąckowiak. Na stanowisko burmistrza powołano Pawła Seydaka, pełniącego tę funkcję przed wojną. Jego zastępcą zostaje Wacław Cierpik.
Powołanie Pawła Seydaka, cieszącego się dużym szacunkiem społeczeństwa kępińskiego było wg mnie taktyczną zagrywką ze strony nowych władz.

Na przełomie lutego i marca stanowisko starosty kępińskiego obejmuje przybyły wcześniej do Kępna Władysław Jachowicz z PPR i zastępuje na tym stanowisku Mariana Stefaniaka, syna właściciela majątku w Hanulinie, który bezpośrednio po wyparciu wojsk niemieckich z Kępna był organizatorem Tymczasowej Powiatowej Rady Narodowej czyli organizował niezależne struktury władzy na poziomie powiatu.

16 marca 1945 nowy starosta Władysław Jachowicz rozwiązuje dotychczasową Miejską Radę Narodową i upoważnia (!) członka PPR Józefa Czajkę do zorganizowania nowej Miejskiej Rady Narodowej.

19 marca odbywa się zebranie delegatów organizacji polityczno-społecznych w sali Zarządu Miejskiego celem ustalenia spośród zebranych kandydatów na członków Miejskiej Rady Narodowej. ,,Ustalanie'' odbywa się wg złożonej przez PPR listy. (!) .
Powyższy wybór został dokonany w obecności (!) majora Georgijewa z Radzieckiej Komendy Wojennej w Kępnie.
Przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej zostaje Roman Heizing z PPS-u, burmistrzem Paweł Seydak, jego zastępcą Józef Czajka.

22 marca 1945r. Tymczasowa Powiatowa Rada Narodowa zostaje zastąpiona przez Powiatową Radę Narodową utworzoną już w myśl ustawy PKWN z 11 września 1944r.
Przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej zostaje Stanisław Grochola z PPR-u.
Powiatowa Rada Narodowa zatwierdza Władysława Jachowicza (PPR) na stanowisko starosty.

Tym samym kończy się okres formowania władz na terenie Kępna wg scenariusza rozpisanego przez komunistów przy pomocy armii sowieckiej oraz NKWD.
...

Edytowane przez Mustava dnia 22-01-2014 13:51
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy Kopiec im. Józefa Piłsudskiego powinien zostać w Kępnie odbudowany:

Tak
Tak
43% [25 głosów]

Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
Tak, ale patron powinien być inny, związany z Wielkopolską
21% [12 głosów]

Nie
Nie
36% [21 głosów]

Ogółem głosów: 58
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25/12/2018 11:03

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Wrak
· Myjomice
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Kępno.Historia.
· Feliks Gruszka "Gene...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Erinnerungen an Kemp...
· Obóz zagłady w Chełm...

Losowe tematy
· Folklor ziemi kępiń...
· Warsztaty Fotografi...
· Wieża Bismarcka w K...
· Reportaż o Romach
· Torzeniec we wspomn...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Brak głosów w tym miesiącu
24,781,133 unikalne wizyty