Zobacz temat
www.kepnosocjum.pl :: Kępno i okolice :: ARTYKUŁY I PRACE
 Drukuj temat
KĘPNO W OKRESIE KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO
slawomir wieczorek
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 04-02-2012 13:44
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

KĘPNO W OKRESIE KSIĘSTWA WARSZAWSKEIGO

1. WSTĘP

Zapewne wielu z nas zastanawiało się, jak wyglądało nasze miasto przed stu czy dwustu laty. Opracowania dotyczące Kępna są najczęściej rejestrem kolejnych wydarzeń oraz statystycznych danych zebranych w tabele bez zgłębiania istoty stosunków między społecznościami jakie zamieszkiwały nasz region. A to ludzie tworzyli historię tego miejsca. Często indywidualne decyzje wpływały na los pozostałych mieszkańców. Na przykładzie Kępna z jego mozaiką narodowościową i wyznaniową można prześledzić problemy z jakim borykała się Polska przed rozbiorami oraz w późniejszym okresie rozbiorów czy też okresie międzywojennym. To, co działo się w naszym mieście było odbiciem wydarzeń formatu ogólnopolskiego czy nawet ogólnoeuropejskiego.
Istniejące opracowania często uogólniają pewne procesy i zjawiska. Wymieniają liczne fakty bez wnikania w ich przyczyny. Czasami stawiane są tezy, będące powtórzeniem ogólnie funkcjonujących schematów myślowych bez ich krytycznej analizy.
Oczywiście pewnym wytłumaczeniem tej sytuacji jest konieczność zawarcia historii czy dziejów miasta w strawnej dla czytelnika objętości. Wydaje się jednak, że ogrom pracy włożony w dotarcie do tekstów źródłowych, za co należy autorom opracowań ogromny szacunek, nie został dotychczas wyeksploatowany w satysfakcjonującym stopniu.

Może takie forum jak to niniejsze, jest miejscem gdzie można zagłębić się w historię naszych przodków i próbować odpowiadać sobie na pytania dotyczące motywów, jakimi kierowali się nasi antenaci podejmując takie czy inne decyzje.

W poprzednim opracowaniu przedstawiłem wydarzenia związane z udziałem Kępna w zapomnianym powstaniu w Wielkopolsce w roku 1807.

W komentarzach do tego opracowania znalazły się pewne sugestie dotyczące społeczeństwa kępińskiego. Wywołane zostało ciekawe zagadnienie, które warto chyba szerzej przeanalizować.

Kontynuując poprzedni wątek, należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w związku z nową sytuacją polityczną jaka zaistniała wraz z nadejściem Napoleona, w Kępnie zapanowała wielka radość?
Odpowiedź brzmi - nie.

Aby zrozumieć dlaczego tak się stało, należy przeanalizować następujące kwestie:
1.Z jakich grup społecznych składało się nasze miasto i jego okolice?
2.Jaki był skład narodowościowy regionu kępińskiego?

Analiza sytuacji społeczno-narodowościowej jest niezbędna dla zrozumienia późniejszych wydarzeń mających miejsce w naszym mieście.

2. STRUKTURA NARODOWOŚCIOWA I SPOŁECZNA KĘPIŃSKIEGO SPOŁECZEŃSTWA U PROGU EPOKI NAPOLEOŃSKIEJ

Zacznijmy od warstwy społecznej, która w ustroju feudalnym (Kępno i okoliczne wsie nadal były własnością prywatną) stanowiła w istocie grupę niewolniczą. Byli nimi chłopi pańszczyźniani. Proces uwłaszczenia i przyznania im praw obywatelskich był dopiero przed nimi. Polscy chłopi stanowiący praktycznie własność panów feudalnych byli najbardziej zacofaną grupą społeczną. Taki stan rzeczy odpowiadał właścicielom wsi, którzy korzystali z ich niewolniczej pracy i nie mieli żadnego interesu w podniesieniu ich statusu społecznego i politycznego.
Sytuacja ta miała jednak swoje przykre konsekwencje.
Chłopi niestety nie mieli poczucia wspólnoty narodowej. Nie mając żadnego oparcia i ochrony ze strony państwa w czasach I RP, nie czuli obowiązku poświęcenia się w imię odzyskania suwerenności.
Idee niepodległościowe głoszone przez ich szlacheckich właścicieli były im niestety obce.

Świadomość narodowa (i takie pojęcia jak naród, patriotyzm) funkcjonowały dopiero w warstwie zubożałej szlachty, będącej właścicielami gospodarstw na których samodzielnie pracowali.
Wśród tych zubożonych szlachciców (będących w istocie chłopami posiadającymi ziemię) należy upatrywać członków oddziału powstańczego, na czele którego wkroczył do Kępna ziemianin Piotr Żeromski w pierwszych dniach powstania roku 1806. To z członków tej grupy formowane były oddziały pospolitego ruszenia. Chłopów pańszczyźnianych w tych formacjach raczej nie było.

Fryderyk Florian Skarbek w ,,Dziejach Księstwa Warszawskiego'' tak charakteryzuje ówczesną sytuację:

,,Chłop polski w końcu XVIII wieku nie był jeszcze tem, czem się później stał w pierwszej połowie XIX wieku. Wówczas ciężało na nim brzmienie niewoli, (…).W ówczas kochał on tylko rodzinną wioskę, wtedy nawet gdy nienawidził pana, lecz nie umiał jeszcze kochać ojczyzny(...)
Była prawdziwa w chłopach zabobona i wszystkim słowiańskim szczepom właściwa nienawiść niemców, lecz to uczucie samo przez się bez żadnej innej pobudki, przeciw nim uzbroić nie mogło. Dlatego choćby ludzie czujący krzywdę narodową mogli byli porozumieć się w celu wyswobodzenia kraju, nie byliby zdołali w tym czasie pociągnąć za sobą dość wielkiej massy ludu, boby w chłopach należytego niebyli znaleźć poparcia''.


Nowej sytuacji politycznej z pewnością nie sprzyjali okoliczni koloniści niemieccy.
Pamiętać trzeba, że region Kępna graniczący ze Śląskiem był wcześniej poddawany intensywnej polityce kolonizacyjnej. Ze strony kolonizatorów raczej nie groziło duże niebezpieczeństwo (byli to najczęściej prości biedni niemieccy chłopi, których państwo pruskie zachęcało do osiedlania się na terenach objętych polityką kolonizacyjną w zamian za pomoc finansową i liczne ulgi) ale nie należało też oczekiwać od nich jakiejkolwiek życzliwości.

Dużo groźniejszą grupę stanowili pruscy urzędnicy mieszkający w samym mieście. Byli oni zdecydowanymi wrogami nowej sytuacji politycznej. Nagle zaczęli tracić swoje stanowiska. Wkrótce okazało się jednak, że ich pomoc w organizowaniu nowej administracji jest niezbędna.
Miasto nasze w owym czasie idealnie wpisywało się w stworzoną przez Bronisława Zamorskiego w jego Studjum Historycznym ,,Polska od 1807 do 1815 roku'' charakterystykę miast pogranicza, w których na stanowiskach urzędniczych i administracyjnych główne role odgrywali Prusacy:

,, Z przyczyny nieuctwa głównie i leniuchowstwa Polaków do różnych gałęzi administracji publicznej nie podobna było obejść się bez znacznej liczby urzędników Prusaków nieprzychylnych Polakom. Pomimo niechęci narodowej pozostało ich bardzo wielu po magistratach krajowych. Wiele czynności wytrwałego dosiedzenia wymagające, wszystkie urzędy techniczno-administracyjne, archiwa, regestratury i wiele pomocniczych czynności sądowych, pozostały po większej części w rękach Prusaków, bo w całym kraju nie było o tyle ludzi wykształconych, by te miejsca czynności publicznej piastować bez szkody kraju mogli. A cóż by to było w razie utworzenia całkowitej Polski, kiedy w księztwie małem – a nie było ludzi; zaiste Polska nowo utworzona musiałaby tak pozostawać pod urzędnikerją niemiecką jak w ostatnich chwilach ucisku; czasy ministra Bruhla wróciłyby się''.

Pozostałą część miejskiej społeczności można podzielić na trzy grupy: byli to mieszczanie narodowości niemieckiej, mieszczanie narodowości polskiej oraz Żydzi.

Każda z tych grup narodowościowych miała własne partykularne interesy.
Niemieccy rzemieślnicy wspierani dotychczas przez swoich rodaków w administracji mieli najwięcej do stracenia. Po nich można było spodziewać się działań dywersyjnych, co nastąpiło zresztą, kiedy w roku 1809 w czasie wojny z Austrią, wojska nieprzyjacielskie znajdowały się kilkadziesiąt kilometrów od Kępna. Do tego ciekawego wątku wrócimy w kolejneych częściach.
Natomiast postawa mieszczaństwa narodowości polskiej nie była jednolita. Oprócz zdecydowanych zwolenników Księstwa Warszawskiego, było wielu takich, którzy tęsknili za pruskim porządkiem. Myślę, że genezy tej sytuacji należy upatrywać w schyłkowych latach I RP.
Sytuację w Kępnie bezpośrednio przed rozbiorami przedstawię kiedyś w oddzielnym opracowaniu, teraz wspomnę jedynie, że wraz z wkroczeniem do Kępna pruskiej administracji zakończyły się dla miasta lata anarchii, kiedy to kolejni właściciele doprowadzali mieszczan do ruiny.

Funkcjonująca opinia, że wraz z rozbiorami wzrosły obciążenia podatkowe nie jest poparta dowodami. Było wręcz odwrotnie. Skończyło się arbitralne ustalanie ich wysokości przez kolejnych właścicieli miasta, skończyło się bezprawne zagarnianie mienia oraz zmuszanie mieszczan do różnorakich świadczeń.
Na nowych regulacjach najbardziej oczywiście ucierpiała magnateria czyli dotychczasowi właściciele miast i wsi, którym jednym cięciem państwo pruskie odebrało dużą część dotychczasowych dochodów.
Właśnie w tym elemencie funkcjonowania państwa tkwi sedno upadku I RP. Ogromne pieniądze z oczynszowania i opodatkowania trafiały do właścicieli miasteczek i wsi kiedy w tym samym czasie kasa państwowa świeciła pustkami i Polski nie było nawet stać na utrzymanie armii.
Wprowadzone regulacje i kodeksy gospodarcze w sposób jednoznaczny określały wysokość podatków na rzecz państwa pruskiego. Przejrzyste reguły zlikwidowały korupcję i spowodowały wzbogacenie się średniej klasy (mieszczan), które zaczęło przekonywać się do nowego państwa:

,,Była (…) pewna liczba krajowych obywateli, która tchnęła tym samym duchem co pozostali Prusacy i która uzbierawszy dostatki pod ich panowaniem, lub osiągnąwszy stopień znaczenia, jakiego dawniej nie miała przez nadane tytuły, żałowała upadku rządu, pod którym jej tak dobrze było. Ci stronnicy pruscy nie śmieli okazywać swego żalu w pierwszych latach powstania narodowego, udawali owszem, iż dzielą zapał powszechny, lecz później, gdy klęski wojenne kraj gnębić zaczęły, podżegali oni współobywateli do utyskiwania nad uciążliwością ówczesnego stanu rzeczy i wzbudzali w nich żal dawnych dobrych czasów, gdy za Prusaków swobodnie życie w dostatkach pędzono''.

Wreszcie pozostaje społeczność żydowska, która w Kępnie stanowiła najliczniejszą grupę narodowościową. Na tle okolicznych miast, Kępno było pod tym względem wyjątkowe.
Opisanie postawy Żydów wobec nowej sytuacji politycznej jest najbardziej kłopotliwe.
Szczegółowe wyjaśnienie postawy i motywów ich postępowania zajęłoby obszerną publikację.
Ze względu jednak na ich bardzo duży odsetek w społeczności kępińskiej tamtego okresu, kwestię tę należy nieco szczegółowiej przeanalizować.

Elementy sytuacji społeczności żydowskiej w Kępnie u progu powstania Księstwa Warszawskiego oraz w okresie jego funkcjonowania przedstawiono w książce ,,Kępińscy Żydzi'' Mirosława Łapy.
Część zawartych w książce tez (również tych popartych pewnymi tekstami źródłowymi) jest jednak dla mnie mocno dyskusyjna. To prawda, że nad miastem, w ciągu całej jego historii unosił się zasiany przez jego pierwszych właścicieli - rodzinę Olszowskich, duch tolerancyjności. Nie inaczej było w okresie Księstwa Warszawskiego. Daleko było jednak do wzajemnego zrozumienia i współpracy. Wszystkie trzy nacje występujące w naszym mieście żyły obok siebie a nie razem.
W okresie tym mieliśmy raczej do czynienia z chłodną tolerancją podszytą brakiem zaufania co do intencji drugiej i trzeciej strony.

Jaki był więc stosunek Żydów do Księstwa Warszawskiego i faktu odzyskania przez Polaków niepodległości?
Żeby odpowiedzieć na tak postawione pytanie należy przeanalizować następujące kwestie:

1.Czy w okresie rozbiorów, kiedy Kępno znalazło się w zaborze pruskim, w latach 1793-1807 kępińskim Żydom żyło się lepiej czy gorzej niż w poprzedzającym okresie I RP? Czy mieli oni interes w tym, aby powróciły dawne porządki i rządy Polaków.?
2.Jaki był stosunek Żydów do Napoleona? Czy był on dla nich nadzieją czy zagrożeniem? Jaki był stosunek Napoleona do Żydów?
3.Czy powstanie Księstwa Warszawskiego niosło ze sobą nadzieję na poprawę sytuacji Żydów czy wręcz odwrotnie, stanowiło ono zagrożenie dla ich niezależności i tożsamości?

W książce ,,Kępińscy Żydzi'' przedstawiono pogląd (dominujący zresztą w polskiej historiografii), że wraz z utratą niepodległości przez I RP, sytuacja Żydów w zaborze pruskim uległa pogorszeniu.
Czy aby na pewno tak było? Dlaczego zatem, o czym wspomina autor książki:

,,Znamienny jest fakt, że podczas wojny z Napoleonem do służby w wojsku pruskim zgłosiło się na ochotnika wielu poznańskich Żydów'' ?.

Z pewnością nie działali oni wbrew własnemu interesowi.
Dopowiedzmy jeszcze, że w szeregach wojska polskiego, znany jest jedynie przykład oddziału Berka Joselewicza, który już od czasu Insurekcji Kościuszkowskiej czuł się Polakiem.
I wyjątek ten (tak chętnie przytaczany w polskiej historiografii) potwierdza jedynie regułę, że Żydzi, którzy jeszcze niedawno byli obywatelami I RP nie poczuwali się do obowiązku walki o niepodległość swojej dawnej ojczyzny.
Tylko czy Żydzi widzieli w dawnej Polsce swoją ojczyznę?

Przyczyn dla których nie angażowali się w walkę zbrojną można podać bardzo wiele. Najważniejsze wypływały jednak z nauk zawartych w księgach Talmudu, które regulowały wszystkie obszary życia codziennego Żydów. Społeczeństwo żydowskie było pod silnym wpływem swoich duchowych przewodników, którymi byli oczywiście rabini.
Jednak dla wielu z nich przyczyny te nie stanowiły przeszkody dla wstępowania w szeregi wojska pruskiego. Dlaczego tak się działo? Daleki jestem w tym miejscu od krytykowania ich postawy. Musimy raczej poszukać obiektywnych przyczyn dla których tak się stało.
Warto może w tym miejscu oddać po raz kolejny głos naocznemu świadkowi tamtych czasów Fryderykowi Florianowe Skarbkowi, który analizując sytuację w Księstwie Warszawskim pisał:

,,Do mieszkańców kraju, których za nieprzyjaciół jego poczytać należało, dodać trzeba żydów, stanowiących główny zaród demoralizacji narodu. Pomni na dawne prześladowania lub poniżenie swoje za rzeczypospolitej, musieli żydzi ciężkim żalem być przejęci, gdy widzieli na zwaliskach opiekującego się niemi rządu pruskiego, wzniesiony rząd tych Polaków, których oni za swoich prześladowców, nawet na mocy talmudycznych tłumaczeń pisma świętego poczytują''.

Nawet ten niezwykle krytyczny dla Żydów pamiętnikarz, zauważał, że rząd pruski wziął Żydów pod swoją opiekę. W innym miejscu, charakteryzując sytuację polskich miast w przededniu wkroczenia Napoleona pisze:

,,Tem mniej się można było spodziewać po mieszkańcach miast nawet małych, bo ci albo nie więcej mieli pojęcia ducha narodowego od chłopów, albo też wyraźnymi byli narodu nieprzyjaciółmi.
W pierwszym przypadku byli chrześcijanie po miastach osiedli i po większej części rolnictwem zajęci, w drugim żydzi. Pierwsi ani byli dość liczni ani dostatecznie zbliżeni jedni do drugich, aby jakiś oddział siły narodowej stanowić mogli. Żydzi zaś poczytujący się wszędzie za cudzoziemców, rządzący się tem prawidłem, że jest godziwą rzeczą bogacić się i wznosić ze szkodą nie żydów, do tego jeszcze wzgardzeni od krajowców, prześladowani od wszystkich i nie mogący nigdzie znaleźć sprawiedliwości przeciw ciemiężycielom swoim, musieli za zbawcę i dobroczyńcę poczytać rząd, który im przyznał opiekę jako ludziom, otworzył dla nich przybytki sprawiedliwości i nie pokrywał ich pogardą (…) Każdy nieprzyjaciel narodu [polskiego] potrzebując ich zdradzieckiej przysługi, okupywał ją zwykle przyznawaniem jakich swobód i korzyści, do którychby ich krajowy rząd nie przypuszczał''


Zacytowałem powyższe fragmenty nie po to żeby epatować czytelnika wyraźną wrogością tego pamiętnikarza do Żydów, tylko żeby zwrócić uwagę, że nawet on zauważył, że Żydzi znaleźli w państwie pruskim oparcie. W oczach Skarbka była to oczywiście intryga ze strony zaborcy. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna.

Statut Generalny dla Żydów zaboru pruskiego z dnia 17 kwietnia 1797r. zaniósł szereg ograniczeń i wprowadzał regulacje zmierzające do produktywizacji Żydów poprzez kierowanie ich do pracy na roli i do rzemiosła. Żydom ułatwiono między innymi zamieszkiwanie w miastach i otoczono specjalną opieką osiedlającą się ludność żydowską napływającą z Prus. Rezultatem zmian zainicjowanych przez Prusy jeszcze w czasach Fryderyka Wilhelma II i jego ministrów Steina i Hardenberga była poprawa warunków najbardziej uciskanych grup, w tym Żydów.

Jednocześnie dekret z roku 1797 poddawał Żydów ogólnej jurysdykcji, gminom żydowskim odbierał własne sądownictwo a rabinów pozbawiał prawa nadzoru nad szkołami oraz zakazywał im nakładania klątwy. Prowadzono politykę asymilacji Żydów z niemieckim społeczeństwem. Nadawano im niemieckie nazwiska. Żydzi nie byli już przywiązani do miast w których mieszkali. Rodziny żydowskie mogły teraz swobodnie przesiedlać się na przedmieścia lub na wieś.

Czy zmiany te były korzystne dla Żydów czy też stanowiły zamach na ich tożsamość?

W oczach najbardziej wpływowej warstwy społeczności żydowskiej (czyli rabinów) był to oczywiście zamach na najważniejsze żydowskie instytucje, co groziło wynarodowieniem (taki był zresztą zamierzony cel działań rządu pruskiego). Przede wszystkim jednak nowe przepisy pozbawiały władzy uprzywilejowaną warstwę rabinów.
Z ich punktu widzenia, wprowadzone zmiany stanowiły śmiertelne zagrożenie.
To właśnie ich żydowskie instytucje oraz celowe i świadome zamieszkiwanie w oddzielnych enklawach, pozwoliło im utrzymać własną tożsamość przez niemal 2 000 lat będąc pozbawionym własnej ojczyzny.
Było to możliwe tylko i wyłącznie dzięki tym instytucjom i przestrzeganiu reguł życia opisanych w księgach Talmudu.
Zagrożenia płynące z nowych regulacji prawnych wprowadzonych w zaborze pruskim były jednak tylko jedną stroną medalu. Pod względem ekonomicznym były one bardzo korzystne dla Żydów .
W szczególności skorzystały na nich najliczniejsze i najbiedniejsze warstwy tej społeczności.
Mitem jest zatem twierdzenie, że zabór pruski przyniósł pogorszenie sytuacji społeczno-gospodarczej społeczności żydowskiej. Owszem, zabór pruski stanowił zagrożenie dla instytucji rabinackiej ale w oczach przeciętnego ubogiego Żyda poprawił jego byt materialny.

W społeczności żydowskiej w Europie już od początku XVIII wieku daje zauważyć się liczne rozłamy, których zasadniczą cechą jest próba podważenia sztywnych reguł życia proponowanych przez rabinów na podstawie nauk płynących z Talmudu. Miały one na celu zbliżenie członków tej społeczności do pozostałych obywateli państw, w którym zamieszkiwali. Kępno ominęły jednak te ruchy. Miasto nasze pod względem funkcjonujących reguł religijnych oraz codziennego życia społeczności żydowskiej zaliczało się do ultraortodoksyjnych.
Nie znalazłem żadnych wzmianek świadczących o istnieniu np. odłamów frankistów czy nawet mniej postępowych chasydów. W Kępnie nie było chyba w jego historii ani jednego cadyka. Można natomiast wymienić wielu znanych i szanowanych przedstawicieli szkoły talmudycznej. Mówiło się nawet o kępińskiej szkole talmudycznej.
Miało to swoje społeczne konsekwencje. Nurt judaizmu jaki występował w Kępnie miał negatywny stosunek do wszelkich zmian i nowinek. Ściśle kierował się zapisami Talmudu, który nakazywał ograniczać kontakty z członkami pozostałej społeczności i ściśle przestrzegać odrębności. Nie było w nim miejsca na jakąkolwiek integrację. Bo w oczach talmudystów groziło to zanikiem ich społeczności i wynarodowieniem.
Takie były zatem poglądy kępińskich rabinów.

O ile regulacje prawne wprowadzane przez Prusy były nieakceptowane przez rabinów, to porządki które zaprowadzano wraz z nadejściem Napoleona stanowiły dla Żydów śmiertelne zagrożenie (w oczach oczywiście rabinów-talmudystów).
Jeżeli uważa się, że podstawowa reguła demokracji – czyli równość wszystkich obywateli państwa wobec prawa, była wartością oczekiwaną przez społeczność żydowską, to jest to rozumowanie błędne.
Oczekiwania ortodoksyjnych Żydów (a prawdopodobnie tylko ten odłam zamieszkiwał Kępno) spełniłoby państwo, które z jednej strony gwarantowałoby maksimum wolności ekonomicznej (gospodarczej i finansowej) przy równoczesnej akceptacji funkcjonowania społeczności żydowskiej z jej osobnymi instytucjami i regułami życia (np. szkołami, sądami rabinackimi, samorządami, brakiem obowiązku wojskowego).

Dla Napoleona kwestia żydowska stanowiła bardzo ważny element polityki. Widząc upośledzenie i prześladowania Żydów w podbijanych państwach starał się poprawić ich los. Likwidował getta i anulował przepisy dyskryminujące tę grupę narodowościową.

Chcąc ostatecznie rozwiązać tzw. ,,kwestię żydowską'' zdecydował się na ściągnięcie do Paryża ze wszystkich krańców Europy 71 członków Sanhedrynu: 46 rabinów i 25 świeckich Żydów.
W lutym 1807 roku rozpoczęły się obrady, które były szczegółowo relacjonowane przez prasę w całej Europie. Były również pilnie śledzone przez Żydów zamieszkujących dawną I RP.
Nadanie obradom rangi Wielkiego Sanhedrynu miało w zamyśle Napoleona zobligować wszystkich Żydów złożonymi tutaj deklaracjami przez ich rabinów.

Napoleon publicznie postawił pytania trafiające w sedno doktryn Tory i Talmudu, oddzielających Żydów solidnym murem od reszty ludzkości. W istocie pytania dotykały kwestii, czy Żydzi nadal chcą stanowić państwo w państwie. Zażądał odpowiedzi na następujące pytania:

1.Czy Prawo Żydowskie zezwala na mieszane małżeństwa;
2.Czy Żydzi uważają Francuzów za ,,obcych'' czy za ,,bliźnich'';
3.Czy uważają Francję za kraj ojczysty a jej prawa za obowiązujące;
4.Czy wobec Prawa Judaistycznego dłużnik chrześcijański traktowany jest identycznie jak dłużnik żydowski?

Wszystkie te pytania zwracały się przeciw rasistowskim i religijnym zapisom Talmudu jakimi niegdyś Lewici obwarowali pierwotne przykazania moralne zawarte w Torze.

Jak pisze żydowski naukowiec, dr Kastein, uczeni żydowscy, wezwani do odparcia tych zarzutów, znaleźli się w trudnej sytuacji, gdyż dla nich cały Talmud, łącznie z jego legendami i przypowieściami, był świętością.
Dr Kastein daje do zrozumienia, że jedynym ich wyjściem było wykręcenie się z odpowiedzi przez pozorną zgodę.

Ostatecznie delegaci żydowscy, przyciśnięci przez Napoleona, żarliwie zapewnili, że naród żydowski już nie istnieje; że nie pragną żyć w zamkniętych, samorządowych gettach; że są oni w każdym calu porządnymi Francuzami i niczym więcej. Zachowali rezerwę jedynie w jednym punkcie – mieszanych małżeństw, które jak dowodzili, są przedmiotem prawa cywilnego.
Rabini zobowiązali się ponadto udzielać dyspensy Żydom wstępującym w szeregi wojska, zwalniając ich z obowiązkowych czynności religijnych.
Według opinii Sanhedrynu, ,,naród'' przestał istnieć a więc straciły moc talmudyczne prawa, regulujące ich codzienne życie. Niewzruszone pozostały jedynie prawa religijne wynikające z Tory.
Odtąd więc Izrael miał istnieć jedynie jako religia a nie przyszłe odrodzone państwo.

Wydawać by się mogło że nastąpił wreszcie długo oczekiwany przełom. Były to jednak złudne nadzieje. Ortodoksyjni Żydzi z Europy Wschodniej a w szczególności na terenach I RP, będących centrum nauk talmudycznych, nigdy nie zaakceptowali przyjętych porozumień.

Polscy Żydzi uważali rabinów, którzy przystąpili do porozumienia za zdrajców i rzucili na nich klątwę. Wschodni talmudyści nie wzięli udziału w Sanhedrynie i uważali jego stanowisko za herezję wobec prawa zapisanego w Talmudzie.
Odrzucenie porozumienia w opinii ortodoksyjnych Żydów było konieczne aby uniknąć najgorszego – roztopienia się ich narodu w społeczeństwie ludzkim.
O ile w początkach swojej kariery Napoleon jawił się Żydom jako wielka nadzieja na poprawę ich losu to wkraczając na terytorium dawnej I RP spotkał się już z wrogim (co najwyżej bardzo zimnym) przyjęciem przez najbardziej wpływową warstwę społeczności żydowskiej.
Kępno z pewnością nie stanowiło wyjątku od tej reguły. A wstępowanie Żydów w szeregi wojska pruskiego potwierdza fakt ich sprzeciwu wobec nowej sytuacji politycznej.

Podsumowując pierwszą część funkcjonowania Kępna w okresie Księstwa Warszawskiego dotyczącą sytuacji społecznej i narodowościowej w mieście u progu Epoki Napoleońskiej, trzeba podkreślić, że autentycznego wsparcia nowego tworu politycznego jakim było Księstwo Warszawskie, można było spodziewać się ze strony co najwyżej 20-25% jego mieszkańców.

Przytoczony wcześniej Fryderyk Florian Skarbek w taki sposób podsumował ogólną sytuację w Księstwie Warszawskim:

Zatem ci wszyscy urzędnicy Niemcy, i daleko liczniejsza ilość kolonistów niemieckich prowadzoną przez rząd pruski i przez panów; dalej znaczna liczba krajowców, którzy tchnęli tym samym duchem co Prusacy lub duchem moskiewskim; także żydzi pomni na dawne prześladowania żałowali upadku im przyjaźnego rządu pruskiego, strach wrócił im dawną pokorę w pierwszych chwilach księztwa, sposobność ciągnienia im zysków, jakie każda wojna nastręcza podsyciła ich przewrotną przemysłowość, zaprowadzili sprzedajność urzędników i umieli wciągnąć panów w nowe niesłychane długi – wszyscy to: Niemcy Prusaki, koloniści, obywatele Polacy dyplomaci (to znaczyli udający patrjotów a w głębi serca inaczej czujący) i żydzi służący każdemu bez względu dającemu z siebie zyski ciągnąć – byli nieprzyjaciółmi ojczyzny i rządów księztwa.''

Kępno było modelowym przykładem tej sytuacji. Nie umknęło to uwadze nowych władz, które zmuszone były do podejmowania różnych czynności mających na celu utrzymywanie w karności i spokoju tych mieszkańców, którzy byli wrogo nastawieni do nowych porządków.
Ale o podejmowanych wówczas wobec Kępna posunięciach administracyjnych i wojskowych opowiem szczegółowo w drugiej części opracowania.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 18-02-2012 23:03
 
sirena32
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 04-02-2012 13:56
Awatar

Administrator



Postów: 383
Data rejestracji: 06.07.10

Podziwiam Twoją wiedzę i zainteresowania - oklaski

Sirena
 
kempen
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 06-02-2012 19:45
Awatar

Administrator



Postów: 650
Data rejestracji: 29.06.10

Sławek - możesz mieć wrażenie, że nikt tutaj nie zagląda ale jak Cię proszę tylko o jedno - nie przestawaj pisać i pracować! Jak dla mnie (i pewno dla wielu) takich opracowań i analiz nigdy dość! Brawo! kokok

"Bez jakiegokolwiek wątpienia to właśnie Polskość jest najsmaczniejszą z potraw, problem polega na tym, że jest bardzo często niewłaściwie przyrządzana."
 
zlasu
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 10-02-2012 13:46
Awatar

Początkujący użytkownik



Postów: 38
Data rejestracji: 09.02.11

A jeśli młodzież coś tu ściągnie ale też przeczyta i zrozumie to wykładowcy nie potępią ....
 
http://www.dailymotion.com/video/xe47t5_brune-rupt
slawomir wieczorek
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 18-02-2012 22:28
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

3.DZIAŁANIA ADMINISTRACYJNE I WOJSKOWE W REJONIE KĘPNA
W OKRESIE KSIĘSTWA WARSZAWSKIEGO


Niezwłocznie po udanym Powstaniu Wielkopolskim w roku 1806 przystąpiono do organizowania regularnych sił zbrojnych. W opanowanej przez powstańców Częstochowie kpt. Wosiński zorganizował oddział strzelców, który po opuszczeniu twierdzy dołączył do batalionu dowodzonego przez byłego generała ziemi wieluńskiej z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej Józefa Stokowskiego. Z listu z dnia 27 grudnia 1806r. kpt. Wosińskiego do gen. Dąbrowskiego wynika, że poszczególne jednostki rozstawione zostały wzdłuż granicy ze Śląskiem a posterunki wojskowe zorganizowano m.in. w Praszce, Wójcinie, Bolesławcu, Wodzicznie, Siemianicach, Kępnie, Męsdorfie (?), Kobylej Górze, Ligocie.

Po wkroczeniu na ziemie polskie wojsk napoleońskich jesienią 1806 r. zaczęto stosować francuskie prawo wojenne, ustanawiające w twierdzach lub w miastach o strategicznym znaczeniu komendantów placu, posiadających szeroką władzę wojskową. Z chwilą zagrożenia wojennego (wojna, oblężenie) komendanci placu otrzymywali nieograniczone zwierzchnictwo nad władzami cywilnymi i wojskowymi na podległym sobie terenie obejmując stanowiska gubernatorów. Początkowo funkcje komendantów placu pełnili wyłącznie oficerowie francuscy.
Lokalna administracja opanowana przez Prusaków dała się we znaki już na przełomie 1806 i 1807r., kiedy rozpoczęto w Kaliszu formować II dywizję pod dowództwem gen. Józefa Zajączka.
Każda z miejscowości która znalazła się pod zwierzchnością francuską była zobowiązana do określonych świadczeń na rzecz tworzonego wojska polskiego. W Departamencie Kaliskim pobór do wojska dotyczył,, jednego rekruta z dziesięciu dymów oraz co dziesiątego konia''. Konie były brane od szlachty, mieszczan i kolonistów. Konie chłopskie nie były brane pod uwagę, jako zbyt potrzebne dla rolnictwa i dla transportów wojennych. Najbliższy punkt zborny znajdował się w Grabowie. Wraz z koniem należało przysłać ludzi umiejących jeździć konno oraz cały rynsztunek na konia.
Ogólną sytuację na początku roku 1807 pogarszały napięte stosunki ze Śląskiem i ciągła obawa napadu insurgentów (buntowników, powstańców) pruskich na nieosłonięte granice departamentu.

Opieszałość administracji a może celowe torpedowanie działań, spowodowały, że w dzień Nowego Roku 1807 organizator wojska, Biernacki z Kalisza otrzymał rozkaz od gen. Boissier wysłania do Kępna
21 osobowej komendy celem egzekucji nałożonych świadczeń. Podobne oddziały wysłane zostały tego dnia jeszcze tylko do Konina, Radomska, Częstochowy, Lelowa, Pilicy i Wielunia.

W wyniku porozumień podpisanych w Tylży w roku 1807, Kępno stało się miastem granicznym.
Skład narodowościowy miasta wskazywał, że istnieje tutaj groźba działań destrukcyjnych a nawet sabotażowych w stosunku do powołanego do życia Księstwa Warszawskiego.
Dodatkowym niebezpieczeństwem było sąsiedztwo Śląska stanowiącego część Królestwa Prus.

Po bitwie pod Frydlandem latem 1807r. dywizja gen. Józefa Zajączka powróciła w miejsce swojego sformowania czyli do Departamentu Kaliskiego.
Poszczególne jej pułki rozlokowane zostały na obszarze od Kalisza do Częstochowy.
I tak np. pułk 7 piechoty umieszczony został w Ostrowie Wlkp.
W Kępnie i okolicy (Baranów, Wójcin, Grabów) nastąpiła dyslokacja pułku 4 strzelców konnych, który wraz z pułkiem 3 ułanów w rejonie Wielunia (Krzepice, Czeladź, Mrzygłod, Siewierz) tworzył ochronę pogranicza i zabezpieczał granicę ze Śląskiem.

Dnia 4 marca 1808r. Dekretem Królewskim dokonano prawnego uregulowania funkcjonowania urzędu komendanta placu, które to urzędy powołano w najważniejszych miastach Księstwa.
Z rąk Francuzów zaczęli je przejmować Polacy. Kępno było jednym z 59 miast Księstwa, gdzie powołano komendanta placu z adiutantem (coś więcej niż urząd samego komendanta placu).
Pierwszym polskim komendantem placu w Kępnie mianowany został w dniu 21 marca 1808r. ppłk. Piotr Łuszczewski (ur. ok. 1768). Pod koniec XVIII w. był on szambelanem na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz właścicielem Żelazowej Woli. Jego nazwisko odnajdujemy w spisach członków lóż masońskich „Zum bekranzten Kubus” ( Gniezno 1812-1816) oraz Namentliches 1813, 1817.
http://www.kepnosocjum.pl/photogallery.php?photo_id=23751

Generalnym inspektorem kawalerii w Księstwie Warszawskim, decyzją Napoleona, został gen. brygady Aleksander Rożniecki. Ten bardzo dobry kawalerzysta z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej okazał się jednak marnym administratorem i po prostu nie nadawał się na to stanowisko. Nie przygotował odpowiednich regulaminów, czego efektem było szkolenie poszczególnych oddziałów wg radosnej inwencji ich dowódców. Skutkiem tego był brak jednolitej musztry i wyszkolenia.
Co ciekawe, z archiwalnych zapisów wynika, że najbardziej zaniedbanym był pułk 4, którego oddziały rozlokowane były w rejonie Kępna i którym dowodził pułkownik Tadeusz Tyszkiewicz.
Sprawami administracyjnymi w pułku zajmował się major Feliks Antoni Jakub Dembiński.
Jako ciekawostkę warto odnotować, że siostra Feliksa, Marianna Dembińska była matką Aleksandra Fredry. Feliks Dembiński był więc wujkiem słynnego komediopisarza.

Poszczególne szwadrony pułku 4 bardzo często zmieniały miejsce stacjonowania.
Informacje o pobycie żołnierzy odnajdujemy m.in. w Sulmierzycach, Miechowie, Odolanowie, Świecy, Bledzianowie, Chynowie, Baranowie, Wójcinie, Grabowie i oczywiście Kępnie
Pułk liczył w sumie ponad 1000 ludzi i ok. 880 koni.
Szefami szwadronów przemierzających południowe rubieże Wielkopolski byli: Rafał Zajączek, Wincenty Wachowicz, Ignacy Jabłkowski, Antoni Lanckoroński, Franciszek Pogonowski, Teodor Radziejowski.

W rocznicę bitwy pod Frydlandem, latem 1808r. odbyła się w Kaliszu wielka rewia wojskowa, na którą przybyły oddziały dywizji generała Zajączka, m.in. pułk 5 piechoty z Ostrowa Wlkp. pod dowództwem Michała Radziwiłła, pułk 8 piechoty pod dowództwem płka Godebskiego, pułk 6 piechoty z Częstochowy, pułk 3 ułanów z Odolanowa dowodzony przez płk. Łączyńskiego oraz ,,kępiński'' pułk 4 strzelców konnych.
Rewię przyjmował gen. J. Zajączek w otoczeniu świty.
Pokaz ,,kępińskiego'' oddziału chyba nie wypadł zbyt okazale. A może pod wpływem wcześniejszej lustracji oddziału, gen. Rożniecki wystawił majorowi Dembińskiemu bardzo krytyczną opinię:

,,leniwy, gaduła, ani pojmuje, ani sobie chce dać pracy pojęcia; aż nadto widać, że z porucznika wyszedł na majora".

Widzimy więc, że major Dembiński nie sprawował się zbyt dobrze na zajmowanym stanowisku. A może był pozbawiony cech potrzebnych do kierowania administracją?
Próbą doprowadzenia pułku 4 do ładu, był dekret z 22 grudnia 1808 w którym zdecydowano m.in. że pułkownicy Kwaśniewski z pułku 2 ułanów i Tyszkiewicz z pułku 4 strzelców konnych wymienią się wzajemnie dowództwem powierzonych sobie regimentów.
Tyszkiewicz komenderował odtąd pułkiem 2. Kwaśniewski, który dał się wcześniej poznać jako bardzo dobry organizator objął dowództwo pułku 4.

Po kaliskiej rewii w roku 1808 nastąpiły znaczące zmiany w organizacji wojsk stacjonujących w naszym departamencie. Dnia 1 sierpnia 1808r. w Ostrowie Wlkp zwijano pułk 7 piechoty który wyruszał na wojnę do Hiszpanii.
Echa tego wydarzenia znaleźć można w opracowaniu ks. Janiszewskiego opisującego powiat kępiński.
Ks. Janiszewski pisze w roku 1928, że ludność wioski Wyszanów brała udział w bitwach pod Saragossą i Gibraltarem a zmarły gospodarz Fras opowiadał o tej wojnie swoim wnukom żartobliwie przekręcając nazwę Saragossa na ,,Szara koza nasza ale Gibraltar nie nasz''.Tak więc któryś z przodków Frasów z Wyszanowa (czy w Wyszanowie mieszka nadal ktoś o takim nazwisku?) pochodził zapewne z tego ,,co dziesiątego dymu'' z którego wieś oddelegowała do wojska jakiegoś młodego chłopaka a ten nieszczęśnik wraz z Napoleonem trafił na drugi kraniec Europy...A po powrocie, do późnej starości snuł opowieści o swoich przygodach.
Dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, żeby spisać te opowieści?

Tymczasem w Kępnie nie zwijano oddziału wojskowego i w dalszym ciągu stacjonowali tutaj
żołnierze pułku 4 zabezpieczający pogranicze ze Śląskiem i utrzymujący w mieście spokój.

W tym samym czasie, oprócz organizowania polskiej administracji opanowanej przez Prusaków, należało szczegółowo wytyczyć przebieg nowej granicy, która zgodnie z postanowieniami Traktatu Tylżyckiego znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie miasta.
W roku 1808, Rada Stanu, pełniąca rolę rządu powołała uwolnionego od służby wojskowej naszego dobrego znajomego gen. Amilkara Kosińskiego na stanowisko komisarza delimitacyjnego, powierzając mu czynności rozgraniczenia Księstwa Warszawskiego oraz Królestwa Prus.

Wkrótce okazało się, że najwięcej czasu zajęło mu wytyczenie granic w południowo zachodniej części Departamentu Kaliskiego w rejonie na południe od Kępna.
To on, przy udziale komisarzy pruskich, wyznaczał granicę na zachód od Kępna i bezpośrednio nadzorował wbijanie słupów granicznych.
Komisarz Kosiński miał jednak dużo kłopotów z ustaleniem przebiegu granicy.
Prusacy piętrzyli problemy nie podpisując protokołów a nawet zatrzymując i nie zwracając dokumentów. Właściciele ziemscy mający majątki na pograniczu niejednokrotnie starali się za wszelką cenę pozostać po pruskiej stronie granicy. Krytyczna sytuacja nastąpiła w rejonie Byczyny gdzie doszło nawet do napadu mieszkańców tego miasta na wysłanego tam przez Kosińskiego geometrę Johnney'a. Mieszkańcy Byczyny zdecydowanie opowiadali się za pozostaniem w Prusach i próbowali storpedować zamierzenia Kosińskiego starającego się usytuować granice maksymalnie na południe. Współpracę utrudniała nieukrywana pogarda Kosińskiego dla komisarzy wyznaczonych przez pruską administrację. Po incydencie w Byczynie, Kosiński zażądał od przewodniczącego komisji pruskiej, hrabiego Danckelmanna, potępienia mieszkańców Byczyny i zawiesił czynności komisji nie chcąc dopuścić do rozlewu krwi.
Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że von Denckelman w wyniku Powstania Wielkopolskiego w 1806r. utracił urząd Prezesa Rejencji w Kaliszu i zmuszony był wydać powstańcom akta oraz zasoby finansowe swych biur.
Sami Prusacy torpedowali z kolei prace komisji podważając uzgodnienia poczynione w Tylży.
Za podstawę wytyczenia granicy nie brali ich stanu z roku 1772 (czyli z przed I rozbioru) na co był przygotowany Kosiński i do czego zobowiązywały uzgodnienia z Tylży, tylko przedstawiali dokumenty sięgające XIII wieku dowodzące ich racji w stosunku do spornych terenów, które miały znaleźć się pod polską administracją.

Nie byłoby dla mnie zaskoczeniem, gdyby w czasie prowadzenia tych prac, Kosiński zagościł w dobrach ojca swojego protegowanego Piotra Szembeka. Może nawet kiedyś razem odwiedzili najbliższą rodzinę kapitana Szembeka? Wszakże majątek Szembeków znajdował się na samym pograniczu i byłoby dziwne, gdyby któregoś dnia nie zagościł tam komisarz Kosiński. Sami Szembekowie musieli być również żywo zainteresowani przebiegiem granicy.
Przekonany jednak jestem, że akurat tym przedstawicielom polskiego ziemiaństwa zależało na przynależności do Księstwa Warszawskiego. Z pewnością też Kosiński wielokrotnie bywał w Kępnie, które z racji swojego położenia nabrało strategicznego znaczenia.

Zarzucony przez Prusaków historycznymi dokumentami uzasadniającymi ich roszczenia w stosunku do spornych miejscowości, nie czując się kompetentnym rozstrzygać zawiłe historyczne kwestie oraz nie widząc możliwości dalszej efektywnej współpracy z administracją pruską, zdał całą dokumentację Radzie Stanu, przekazując w jej ręce podjęcie ostatecznych decyzji w spornych kwestiach. Rada Stanu z dużym uznaniem wyrażała się o pracach komisarza i złożyła podziękowania za włożony trud. Z końcem 1808 roku komisarz Kosiński zakończył swoje prace.
Prowadząc je, nigdy nie przyszłoby mu do głowy, że ponad 100 lat później, po I Wojnie Światowej, wnuk Piotra Szembeka – hr. Aleksander Szembek zajmować się będzie w naszym regionie dokładnie tą samą problematyką. I że napotka te same kłopoty co on sam. A historia zatoczy koło.

Tymczasem już kilka tygodni później, po tak mozolnie przeprowadzonych pracach granicznych, sytuacja w regionie i całym Księstwie Warszawskim stała się bardzo trudna.
Na Pomorzu wybuchło powstanie wzniecone przez Prusaków.
Mimo niepewności związanej z postawą pruskich mieszkańców Kępna i okolicy, rozkazem z dnia 21 lutego 1809r. główne oddziały pułku 4 stacjonujące dotychczas u nas, przerzucone zostały w rejon Szczecina i północnych Niemiec (tzw. Pomorze Szwedzkie) celem rozprawienia się z powstańcami pod dowództwem majora Schilla. Dla zabezpieczenia okolic Kępna, pozostawiono jednak oddział zakładowy tego pułku.

W roku 1809 wybuchła wojna polsko-austriacka będąca częścią wojny francusko-austriackiej.
Sytuacja w naszym rejonie stała się krytyczna, kiedy w maju 1809r. od południowej i wschodniej strony departamentu zaczęły zbliżać się oddziały wojska austriackiego. W tym czasie dowódcą oddziału zakładowego był wspomniany już major Feliks Dembiński, którego w Kępnie zastał początek wojny z Austrią.

Wiosną 1809r. praktycznie całe wojsko Departamentu Kaliskiego przebywało poza jego granicami skierowane do Hiszpanii, na Pomorze oraz do walk z austriackim najeźdźcą. W departamencie pozostały jedynie oddziały zakładowe pułków w Kępnie, Kaliszu i Częstochowie.

Decyzją gen. Józefa Zajączka, awansowany do stopnia pułkownika Feliks Dembiński staje na czele powstania kaliskiego. Posunięcie to było poczynione wbrew woli mieszkańców, którzy mieli wobec Dembińskiego zastrzeżenia. Niechętny temu posunięciu był również prefekt Departamentu Kaliskiego Antoni Garczyński.
Pomimo potrzeby jak najszczelniejszego obsadzenia wojskami organizowanej linii obrony wzdłuż rzeki Warty, w Kępnie cały czas pilnuje porządku oddział zakładowy pułku 4.
Pogranicze ze Śląskiem było szczególnie narażone na działania dywersyjne.
Kiedy wojska austriackie znajdowały się kilkadziesiąt kilometrów od Kępna i podchodziły już pod sam Wieluń i Kalisz, pruscy mieszkańcy naszego regionu wyczuli szansę na poważne zmiany.
O ówczesnej sytuacji świadczą działania prefekta Garczyńskiego, odpowiedzialnego za obronę departamentu. Zwracał on szczególną uwagę na Śląsk, gdzie Niemcy zamierzali ochotniczym zaciągiem zasilić austriackie wojska. Według szpiegów Garczyńskiego ok. 2000 Prusaków przeniknęło do Piotrkowa (m.in. ze Śląska), gdzie stacjonowały wojska austriackie. Niektórzy przebrani byli w austriackie mundury. Może to świadczyć o podjętych przez Austriaków i Prusaków wspólnych działaniach dywersyjnych.
W ,,Kaliskim Wysiłku Zbrojnym 1807-1815'' czytamy, że prefekt Garczyński zdawał sobie sprawę, że pewna część mieszkańców będzie sprzyjać najeźdźcom. Dlatego 17 kwietnia wydał rozkaz, aby nie wciągać w szeregi wojska Niemców-kolonistów, którzy wrogo byli nastawieni do nowej ojczyzny.
W swoim liście-raporcie do ministra pisze że:

,,w tej właśnie części społeczeństwa Austriacy nie tylko mają najlepszych szpiegów, ale nawet przez tych naprowadzanemi częstokroć bywają do prywatnych domów.(...) Otóż wdzięczność Niemiaszków przez rząd nasz tak dalece pielęgnowanych, że się zdaje, iż bez ich pomocy sami rządzić się nie umieją (…) Tu w Kaliszu możemy mieć nieprzyjaciela po którego sprowadzenie na wyścigi prawie udają się przez różne potajemne doniesienia niewdzięczne i z przyrodzenia nienawistne nam Niemiaszki. Gdzie tylko do miasta przybędą Austrjaki rabują patriotów polskich wskazanych im przez Niemców, którzy naprzeciw nim wynoszą wino, wódkę itd.''

W odpowiedzi Garczyński otrzymuje pismo z ministerstwa policji, w którym min. Potocki pisze, że zdaje sobie sprawę z postawy Niemców-kolonistów oraz dawnych urzędników zatrzymanych w służbie rządu. Stwierdza:

,,...zdanie prefekta względem mieszczenia nierodaków z dawnego rządu w usługach publicznych jest zgodne z opinią, jaką minister policji miał od początku odradzającego się kraju przy wprowadzaniu rządowej organizacji. Znajomość interesów, wdrożenie w manipulacji nie zastąpią prawdziwego dla ojczyzny przywiązania, a doświadczenie w teraźniejszym czasie bardziej jeszcze nauczyło, że wdzięczność sama – wrodzonej zawiści przytłumić nie zdoła i jak słusznie prefekt uważa ten wewnętrzny nieprzyjaciel gorszy i niebezpieczniejszy jest od zbrojnego najeżdżającego''.

Podobne informacje napływały do ministerstwa z innych prefektur, gdzie zamieszkiwali Niemcy. Sytuacja musiała być krytyczna, skoro 10 maja prefekt Kalisza wydaje odezwę w której stwierdza

,,że w wielu miejscach obłąkani mylną nadzieją cudzoziemcy w porozumieniu z nieprzyjacielem zostając, naprowadzają jego oddziały dla zabierania broni, mundurów gwardii narodowej, dla rabowania kas do rządu należących''.

Ostrzegał dalej, że podobne praktyki podlegać będą pod sąd wojenny. Groźba sądów wojennych świadczy o dużym realnym problemie z utrzymaniem w dyscyplinie wszystkich tych, którzy marzyli o zmianach i powrocie do dawnych czasów.

Kępno było szczególnie narażone na działania dywersyjne ze strony niemieckiej ludności.
Miasto leżało ponadto na strategicznym obszarze, oddzielającym Śląsk od znajdujących się na prawym brzegu Warty wojsk austriackich. Przebicie się tych wojsk do granic Śląska wzmocniłoby je wielokrotnie i otwarło drogę w kierunku Poznania. Zapobieżenie takiemu scenariuszowi miało zasadnicze znaczenie i było konieczne dla utrzymania przy życiu Księstwa Warszawskiego.
Dalsze działania wojenne szczęśliwie uniemożliwiły Austriakom przekroczenie rzeki Warty.
Pułkownik Feliks Dembiński walczył w kolejnych tygodniach w okolicach Częstochowy i nad Pilicą na czele samodzielnej grupy. Wedle zarządzeń gen. Dąbrowskiego, oddział ten miał

,,ścigać i szukać nieprzyjaciela, abyśmy dokładny raport mieli co się dzieje pod Krakowem''.

Oddział Dembińskiego stoczył wiele potyczek z nieprzyjacielem, jednak za tolerowanie nadużyć i gwałtów w swoim ok. 200-osobowym oddziale, pułkownik Dembiński został zdymisjonowany na początku sierpnia 1809r.
Nie miało więc szczęścia nasze miasto do goszczenia wybitnych albo przynajmniej uczciwych dowódców.

Prusacy zamieszkujący nasze miasto i okolice musieli pogodzić się z faktem, że nie nastąpi powrót do czasów z przed wkroczenia Napoleona na teren Wielkopolski.
Niebezpieczeństwo likwidacji nowo utworzonego państwa zostało czasowo zażegnane.

Tym nie mniej, wciąż istniało zagrożenie działań dywersyjnych ze strony niemieckiej ludności zamieszkującej pogranicze. Ranga Kępna, jako miasta strategicznie usytuowanego była odczuwalna przez cały okres istnienia Księstwa Warszawskiego.
Dekretem z dnia 26 stycznia 1811 zmniejszono do 24 liczbę miast w którym urzędował komendant placu wraz z adiutantem. W gronie miast z pozostawionym tej rangi urzędem pozostało Kępno, obok np. Warszawy, Krakowa, Poznania, Torunia, Zamościa, Częstochowy, Kalisza...
O pozycji komendanta placu w Kępnie, świadczy również fakt, że w roku 1810 należał on tzw. II klasy (na cztery istniejące klasy, przy czym w całym Księstwie funkcjonował jeden komendant I klasy, 11 komendantów II klasy).

Widzimy zatem, ze funkcjonowanie całego regionu kępińskiego w okresie Księstwa Warszawskiego charakteryzowało się stałą obecnością administracji wojskowej oraz solidnym obsadzeniem mobilnymi jednostkami wojskowymi (ułani i strzelcy konni), które zmieniając miejsca stacjonowania, zabezpieczały cały obszar przed działaniami wymierzonymi przeciwko nowemu państwu tak ze strony Śląska jak i części mieszkańców sprzyjających państwu pruskiemu.

W kolejnej części będzie o trudach dnia codziennego mieszkańców Kępna w latach 1806-1815.

Pozdrawiam.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 08-07-2012 13:55
 
slawomir wieczorek
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 13-05-2012 21:12
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

4. Z ŻYCIA MIASTA

Okres Księstwa Warszawskiego był dla mieszkańców Kępna czasem rewolucyjnych przemian w stosunkach społecznych i politycznych. Poprzedzające go 13 lat funkcjonowania Prus Południowych było w swej w istocie kontynuacją stosunków feudalnych. Zmiany dotknęły wówczas głównie posiadłości i miasta królewskie oraz kościelne. W posiadłościach prywatnych (np. w Kępnie), dominującą rolę nadal odgrywał jej właściciel. Król pruski, chcąc zdobyć przychylność biednych mieszkańców zagarniętych terenów zaczął ograniczać wpływy magnaterii, którą traktował jako głównego wroga w ugruntowaniu nowego ładu politycznego. Zabraniał m.in. samowolnego narzucania mieszkańcom miast prywatnych dodatkowych obciążeń wykraczających poza zapisy zawarte w aktach lokacyjnych. Panowie feudalni poddani zostali nadzorowi państwowemu, musieli zaprowadzić księgi rachunkowe, zmniejszyć czynsze oraz zadłużenie miast. Zmiany były zdecydowanie korzystne dla mieszczan, czym pozyskano przychylność tej grupy społecznej.

Nadejście Napoleona stało się dla mieszkańców Kępna istnym trzęsieniem ziemi.
Czytając wspomnienia i opracowania pochodzące z tamtego okresu trudno nie skonstatować, że to co obecnie jawi się nam jako liberalizm i nowoczesność dla ówczesnych mieszkańców stanowiło niemal przekleństwo. Zastanawiające jest zatem apologizowanie tego okresu w późniejszych latach. Z pokolenia na pokolenie coraz bardziej zacierały się ciemne strony ówczesnej sytuacji przy jednoczesnym uwypuklaniu zasług Napoleona w dziele odzyskania niepodległości. Źródła takiego stanu rzeczy należy chyba upatrywać w próbie wykazania kontrastu w stosunku do późniejszej polityki germanizacyjnej i rusifikacyjnej zaborców oraz znalezienia punktu odniesienia przy okazji podejmowania kolejnych prób odzyskania niepodległości. Napoleon stał się dla wielu pokoleń Polaków czystą legendą.

Okres napoleoński przyniósł istotne zmiany w położeniu miast. Dalszemu znacznemu ograniczeniu uległa pozycja właściciela miasta. Napoleon, pod wpływem swoich doradców, obawiając się anarchii ze strony Polaków, zdecydował się na ścisłą kontrolę poczynań nawet najniższego szczebla samorządowego. Ograniczono samorząd miejski. Zgodnie z konstytucją burmistrzowie miast pochodzili nie z wyboru, jak to było do tej pory, lecz z nominacji władz rządowych.

W gazecie ,,Doniesienia Dzienne'' z dnia 11 czerwca 1808 roku zamieszczono wypis z Protokołu Sekretaryatu Stanu, w którym Fryderyk August Książę Warszawski ,,W zamiarze dopełnienia statutu konstytucyjnego Tytułu VIII artykułu 68'' mianuje na urzędy burmistrzów m.in.:
-w Kępnie Seegera, w Bolesławcu Wittmanna, w Grabowie Jakóba Bobrowskiego, w Ostrzeszowie Karola Zakrzewskiego.

Nawet członkowie rad miejskich byli zatwierdzani przez króla, który dokonywał ich wyboru spośród podwójnej liczby kandydatów przedstawianych przez gminne zgromadzenia.
Władza burmistrzów i rad miejskich była ograniczana przez podprefektów i prefektów będących lokalnymi przedstawicielami administracji rządowej. Kępno należało w tym czasie do powiatu ostrzeszowskiego, gdzie władzę sprawowali kolejni podprefekci Jan Bąkowski, Julian Samson Masłowski, Feliks Pomian Kiełczewski i Wincenty Suchecki. Powiat Ostrzeszowski należał do departamentu kaliskiego z prefektem Antonim Garczyńskim
Do kompetencji rady miejskiej (municypalnej) należało odpowiednie rozłożenie podatków na miasto, opracowanie budżetu oraz rozliczenie wydatków. Zwierzchnią władzą nad radą był prefekt oraz ministr spraw wewnętrznych, którym składano szczegółowe sprawozdania finansowe.
Burmistrz zobowiązany był przekazywać do wiadomości mieszkańców zarządzeń podprefekta i prefekta. Nadzorował również pracami przedsięwziętymi przez radę municypalną na terenie miasta. Był odpowiedzialny za porządek i bezpieczeństwo w mieście.

Niezwłocznie po wyzwoleniu Wielkopolski, Napoleon dekretem z dnia 14 stycznia 1807r. powołał Komisję Rządzącą, pełniącą rolę rządu tymczasowego. Podstawowym zadaniem Komisji było zorganizowanie armii oraz lojalnej, sprawnej administracji oraz wyznaczenie i zabezpieczenie granic. Prace rządowe prowadzone były w Warszawie oraz Dreźnie, gdzie na stałe przebywał król Saksonii, który w planach Napoleona miał zostać Księciem Warszawskim.

W opracowanych przez Henryka Konica w roku 1910 ,,Materiałach do Dziejów Komisji Rządzącej'', znajdujemy ciekawe zestawienie kosztów przedstawione przez jednego z konsyliarzy rządowych -Józefa Sierakowskiego, w którym rozlicza on poniesione wydatki.
Rozliczenie sporządzone zostało 23 sierpnia 1807r. w Dreźnie.
Wród wydatków znajdujemy koszty dotyczące ,,Kommunikacyi rządowej'' m.in.:
1.Za pakiet posłany do Warszawy z N-rm 2 franco Kempno 4 talary 8 gr.
2.Za mapę 6 Dep. Polski z Szląskiem 2 talary 8 gr.
3.Za list do Kommissyi Nr 3 franco Kempno 1 talar
4.Za list Nr 7 franco Kempen 4 talary 16 gr.
5.Za list nr 8 franco Kempno 2 talary 22 gr.
6.Za list Nr 10 franco Kempno 2 talary 12 gr
7.Za list nr 11 franco Kempno 2 talary 20 gr.
8.Za list z n-rem 13 franco Kempno 1 talar 20 gr.

Może to świadczyć o częstej obecności przedstawicieli rządowych na przygranicznym terenie w okresie organizowania polskiej administracji oraz wyznaczania granicy ze Śląskiem.

Droga łącząca Warszawę z Dreznem, przebiegająca przez Kępno, była uczęszczanym szlakiem komunikacyjnym, który przemierzali przedstawiciele rządowi kursujący między Warszawą a Lipskiem i Berlinem. W związku ze stałym rezydowaniem księcia Fryderyka Augusta I w Saksonii, trakt komunikacyjny zwany od czasów saskich ,,Drogą Królewską'' ponownie nabrał dużego znaczenia. Ożywiło się również istniejące od roku 1706 połączenie pocztowe z Warszawy do Drezna. W kalendarzu z roku 1809 znajdujemy opis funkcjonowania linii pocztowej wychodzącej z Warszawy do Wrocławia:

Poczta Konna Wrocławska Nr 3:
Odchodzi we Srzodę i Sobotę w wieczór o godzinie 6. na Raszyn, Żabięwolę, Mszczonów, Chrzczonowice, Rawę, Lubochnią, Wolbórz, Piotrków, Mzurki, Rożniatowice, Łęki, Widawę, Wielgie, Naramice, Wieruszów, Kempno, Wartenberg Polski i Oleśnicę do Wrocławia.
Notandum: Ta poczta zabiera ze sobą wszelkie listy na uboczne trakty z tej strony Wrocławia, do Częstochowy, w Sieradzkie, Kaliskie, Wieluńskie, tudzież z tamtej strony Wrocławia, całego górnego i dolnego Śzląska, Królestwa Saskiego i Czech.
Ta poczta przychodzi w poniedziałek i piątek zrana o gdz. 9 aż do 10.

Poczta Wozowa Wrocławska Nr 4:
Odchodzi we Wtorek i Sobotę przed południem o gdz. 10 tymże samym traktem, jak konna i zabiera z sobą wszelkie listy, pieniądze i pakiety, nie tylko do mieysc, miast, prowincyi i państw w kursie konnymoznaczonych, ale też do Austrii, Węgier i Włoch. Taż poczta przychodzi we wtorek i sobotę w południe o gdz. 12.

Poczta Konna służyła wyłącznie do przenoszenia listów. Było skoordynowana z lokalnymi liniami pocztowymi biegnącymi np. z Kalisza przez Grabów do Kępna oraz z Antonina do Kępna.
Pocztą Wozową przesyłano ponadto większe pakiety oraz przewożono ludzi.
Oba rodzaje poczty były zorganizowane już wcześniej i w okresie Prus Południowych wymienione połączenia funkcjonowały w podobny sposób.
W Księstwie Warszawskim zaczęto natomiast wprowadzać znane we Francji 6-osobowe dyliżanse. W 10 najważniejszych miastach Księstwa powołano pocztamty centralne. Wśród tych miast znalazł się Kalisz, któremu podlegały lokalne placówki, tzw. ekspedycje.
W Kępnie (obok Piotrkowa, Widawy, Częstochowy i Sławkowa w departamencie kaliskim) zorganizowano tzw. poczthalterię czyli punkt służący zmianie koni oraz wypoczynkowi i przesiadkom podróżnych.
Urząd Pocztowy znajdujący się wówczas w rejonie dzisiejszych budynków przy ul. Kościuszki 5, obsługiwał również przesyłki i korespondencję zagraniczną. W bezpośrednim sąsiedztwie urzędu (w miejscu dzisiejszego budynku poczty) znajdował się zajazd ,,Hotel zur stadt Berlin'' zwany potocznie ,,Berlinką'' służący wygodzie podróżnych, którzy mogli w czasie kilkudzięsieciominutowego postoju i wymiany koni coś zjeść i wypić.

Kępno, jako miasto przygraniczne, stało się ważnym punktem wymiany handlowej pomiędzy Księstwem a Śląskiem. Już wcześniej, w okresie I RP istniała w mieście komora celna, która obsługiwała handel ze Śląskiem. W obecnych warunkach jej znaczenie jednak znacznie wzrosło.
Po wprowadzeniu przez Napoleona blokady handlowej Anglii, zamarł handel przechodzący do tej pory przez Gdańsk. To przez Gdańsk eksportowano dotąd na Zachód drewno, zboże oraz inne płody rolne. Polityka Napoleona doprowadziła do załamania tego kierunku eksporu, upadku Gdańska oraz kłopoty finansowe większości majątków ziemskich na terenie Księstwa Warszawskiego nastawionych na produkcję i sprzedaż płodów rolnych.
Znaczenia nabrały natomiast lądowe przejścia graniczne, które przejęły dużą część handlu.

W departamencie kaliskim przez komory celne w tym czasie przechodziło na Śląsk głównie zboże siewne. Nadal oczywiście eksportowano konie (chociaż w ograniczonym zakresie ze względu na duże zapotrzebowanie zgłaszane przez wojsko) oraz gorsze gatunki sukna, produkowane przez miejscowych rzemieślników. Handel bydłem i nierogacizną został zdecydowanie ograniczony w porównaniu do wcześniejszych lat. Przemysł sukienniczy, pomimo dużego upadku w okresie przedrozbiorowym, kiedy to nieprzemyślane działania właścicieli miasta doprowadziły do wyprowadzenia się większości sukienników i płócienników, nadal odgrywał znaczącą rolę w gospodarce miasta.
Z Niemiec sprowadzano z kolei artykuły żelazne, szlachetne tkaniny, wyroby przemysłowe oraz norymberszczyznę (drobnicę typu wstążki, guziki, nici, materiały pismiennicze, bibuła itp.).
Żydowscy kupcy często odwiedzali targi w Lipsku.
Do czasu zamknięcia granicy z Rosją w roku 1811, przez Kępno przechodziły tranzytem towary przewożone z Niemiec do Rosji. Było to głównie sukno lepszego gatunku, na które nakładano opłaty celne. Natomiast sukno krajowej produkcji wywożone do Rosji, było zwolnione z opłat celnych. Regulacje te miały na celu pobudzenie gospodarki i zwiększenie dochodów mieszkańców Księstwa. Eksport sukna do Rosji stanowił wówczas poważną pozycję w gospodarce Wielkopolski i sądzić należy, że Kępno miało w tym również pewien udział.
W ,,Opisie Xięstwa Warszawskiego'' z roku 1809 Jerzego Benjamina Flatta czytami o Kępnie:

,,Kempno (Kempen) ślacheckie miasto, znaczne, nad Śląską granicą. Okolica piaszczysta.
Ma 3200 Mieszkańców, -250 żydów. Żyją z sukiennictwa, także znacznego kupiectwa, które prowadzą towarami i końmi do Śląska. Żydzi tutejsi mają się dobrze.
Miasto cierpiało wiele przez ogień, lecz teraz już dosyć dobrze wybudowane.''


W opisie tym błędnie określono liczbę Żydów zamieszkujących nasze miasto, którzy stanowili wówczas ok. 50% jego mieszkańców. Opisując gospodarkę miasta, autor opisu zwraca jednak uwagę na sukiennictwo stanowiące główną gałąź przemysłu. Z innych profesji rzemieślniczych, których bardzo duża liczba wskazuje, że ich produkcja musiała być przeznaczona na handel należy wymienić szewców, rękawiczników, krawców i kuśnierzy.
Z chwilą wkroczenia Napoleona mieliśmy ponadto w mieście gorzelanych, piwowarzy karczmarzy, piekarzy, młynarzy, rzeźników. Z profesji budowlanej byli cieśle, murarze, dekarze, stolarze, szklarze, kominiarze. Ponadto pracowali tutaj powroźnicy, farbiarze, garbarze, rymarze, kołodzieje, siodlarze, ślusarze, kotlarze, mydlarze. Obecność zegarmistrza, grawera, złotników, muzykantów oraz introligatorów wskazuje, że społeczność kępińska w momencie wkroczenia Napoleona musiała być stosunkowo zamożna.
W mieście pracował ponadto lekarz, chirurg oraz położne. Przy kościele parafialnym znajdował się mały szpitalik. W mieście były dwa wyszynki dzierżawione Żydom. Szynkowano w nich piwo i spiritus z browaru i gorzelni należącej do właściciela miasta. W mieście znajdował się również młyn o dwóch kołach.

Z produkcją sukna wiązała się hodowla owiec. Wiele okolicznych folwarków nastawionych było na produkcję wełny. Np. w majętności Kobyla Góra-Parzynów hodowano ok. 1000 owiec.
W innych folwarkach hodowano konie i bydło.
Dzięki sporej aktywności kupców żydowskich, pomimo wielkich trudności ekonomicznych Księstwa Warszawskiego, miasto rozwijało się i przybywało w nim mieszkańców. W 1816 roku Kępno liczyło już 4192 mieszkańców (wg niektórych opracowań nawet 4500) i zaliczało się do jednego z pięciu największych miast w Księstwie Poznańskim. Na tle wielu innych miast stanowiło pozytywny wyjątek. Wzrost liczby mieszkańców Kępna należy przypisać przenoszeniem się części ludności wiejskiej w poszukiwaniu lepszych warunków do życia już po wprowadzeniu konstytucji w roku 1808 nadającej chłopom wolność osobistą.
cdn.

Edytowane przez melon92 dnia 14-05-2012 07:54
 
slawomir wieczorek
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 20-05-2012 10:42
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z życia miasta c.d.

Kępno, jako miasto przygraniczne, stało się ważnym punktem wymiany handlowej pomiędzy Księstwem a Śląskiem. Już wcześniej, w okresie I RP istniała w mieście komora celna, która obsługiwała handel ze Śląskiem. W obecnych warunkach jej znaczenie jednak znacznie wzrosło.
Po wprowadzeniu przez Napoleona blokady morskiej Anglii, zamarł handel przechodzący do tej pory przez Gdańsk. To przez Gdańsk eksportowano dotąd na Zachód drewno, zboże oraz inne płody rolne. Polityka Napoleona doprowadziła do załamania tego kierunku eksporu, upadku Gdańska oraz kłopoty finansowe większości majątków ziemskich na terenie Księstwa Warszawskiego nastawionych na produkcję i sprzedaż płodów rolnych.

Znaczenia nabrały natomiast lądowe przejścia graniczne, które przejęły dużą część handlu.
W departamencie kaliskim przez komory celne w tym czasie przechodziło na Śląsk głównie zboże siewne. Nadal oczywiście eksportowano konie (chociaż w ograniczonym zakresie ze względu na duże zapotrzebowanie zgłaszane przez wojsko) oraz gorsze gatunki sukna, produkowane przez miejscowych rzemieślników. Handel bydłem i nierogacizną został zdecydowanie ograniczony w porównaniu do wcześniejszych lat. Przemysł sukienniczy, pomimo dużego upadku w okresie przedrozbiorowym, kiedy to nieprzemyślane działania właścicieli miasta doprowadziły do wyprowadzenia się większości sukienników i płócienników, nadal odgrywał znaczącą rolę w gospodarce miasta.
Z Niemiec sprowadzano z kolei artykuły żelazne, szlachetne tkaniny, wyroby przemysłowe oraz norymberszczyznę (drobnicę typu wstążki, guziki, nici, materiały pismiennicze, bibuła itp.).
Żydowscy kupcy często odwiedzali targi w Lipsku.

Do czasu zamknięcia granicy z Rosją w roku 1811, przez Kępno przechodziły tranzytem towary przewożone z Niemiec do Rosji. Było to głównie sukno lepszego gatunku, na które nakładano opłaty celne. Natomiast sukno krajowej produkcji wywożone do Rosji, było zwolnione z opłat celnych. Regulacje te miały na celu pobudzenie gospodarki i zwiększenie dochodów mieszkańców Księstwa. Eksport sukna do Rosji stanowił wówczas poważną pozycję w gospodarce Wielkopolski i sądzić należy, że Kępno miało w tym również pewien udział.
W ,,Opisie Xięstwa Warszawskiego'' z roku 1809 Jerzego Benjamina Flatta czytami o Kępnie:

,,Kempno (Kempen) ślacheckie miasto, znaczne, nad Śląską granicą. Okolica piaszczysta.
Ma 3200 Mieszkańców, -250 żydów. Żyją z sukiennictwa, także znacznego kupiectwa, które prowadzą towarami i końmi do Śląska. Żydzi tutejsi mają się dobrze.
Miasto cierpiało wiele przez ogień, lecz teraz już dosyć dobrze wybudowane.''


W opisie tym błędnie określono liczbę Żydów zamieszkujących nasze miasto, którzy stanowili wówczas ok. 50% jego mieszkańców. Opisując gospodarkę miasta, autor opisu zwraca jednak uwagę na sukiennictwo stanowiące główną gałąź przemysłu. Bardzo duża liczba szewców, rękawiczników, krawców i kuśnierzy wskazuje, że ich produkcja również musiała musiała być przeznaczona na handel.
Z chwilą wkroczenia Napoleona mieliśmy ponadto w mieście gorzelanych, piwowarzy karczmarzy, piekarzy, młynarzy, rzeźników. Z profesji budowlanej byli cieśle, murarze, dekarze, stolarze, szklarze, kominiarze. Ponadto pracowali tutaj powroźnicy, farbiarze, garbarze, rymarze, kołodzieje, siodlarze, ślusarze, kotlarze, mydlarze. Obecność zegarmistrza, grawera, złotników, muzykantów oraz introligatorów wskazuje, że społeczność kępińska musiała być stosunkowo zamożna.
W mieście pracował ponadto lekarz, hirurg oraz położne. Przy kościele parafialnym znajdował się mały szpitalik. W mieście były dwa wyszynki dzierżawione Żydom. Szynkowano w nich piwo i spirytus z browaru i gorzelni należącej do właściciela miasta. W mieście znajdował się również młyn o dwóch kołach.

Z produkcją sukna wiązała się hodowla owiec. Wiele okolicznych folwarków nastawionych było na produkcję wełny. Np. w majętności Kobyla Góra-Parzynów hodowano ok. 1000 owiec.
W innych folwarkach hodowano konie i bydło.

Dzięki sporej aktywności kupców żydowskich, pomimo wielkich trudności ekonomicznych Księstwa Warszawskiego, miasto rozwijało się i przybywało w nim mieszkańców. W 1816 roku Kępno liczyło już 4192 mieszkańców (wg niektórych opracowań nawet 4500) i zaliczało się do jednego z pięciu największych miast w Księstwie Poznańskim. Na tle wielu innych miast stanowiło pozytywny wyjątek. Wzrost liczby mieszkańców Kepna należy przypisać osiedleniu się tutaj części ludności wiejskiej w poszukiwaniu lepszych warunkow do życia już po wprowadzeniu konstytucji w roku 1808 nadającej chłopom wolność osobistą.

W nadgranicznych obszarach dość częstym zjawiskiem był przemyt przez granicę towarów bez uiszczania stosownych opłat. Szczególnie częstym procederem był przemyt spirytusu. Dopuszczano się również nadużyć i malwersacji na komorach celnych oraz przykomórkach (filiach komór celnych).
Być może było to jedną z przyczyn przeprowadzonej reorganizacji funkcjonowania komór celnych w rejonie kępińskim. W Gazecie Warszawskiej z dnia 31 grudnia 1808r. możemy przeczytać o zmianach w tym zakresie zaprowadzonych w departamencie kaliskim:

,,Deputacya Cełł i Akcyz Departamentu Warszawskiego. - Uwiadamia tak Urzędy, jako też i handlującą publiczność Departamentu Warszawskiego iż przy teraźniejszey organizayi Komór i Przykomórek pogranicznych w Departamencie Kaliskim, zaszły następujące zmiany:
A/ Nad granicą Szląską: (…)
2.Przykomórek w Kobylej górze do Komory Ostrzeszów należący, zupełnie jest zniesiony i zostaje się w mieysce Administracja dochodów Konsumpcyjnych.
3.Z Grabowa także Przykomorek Celny, należący do Komory Ostrzeszów, przeniesiony jest do wsi Mielencina, a w Grabowie pozostaje się Urząd Konsumpcyjny.
4.W Wieruszowie Komora Celna zupełnie zniesiona, z utrzymaniem Urzędu Konsumpcyjno-Poborowego, na miejscu tejże komory ustanowiony jest .
5.Przykomorek Celny w wsi Rozienka (?), który do Komory Celnej Kępno należeć ma.
6.Z Bolesławca translokowany Przykomorek do Wsi Gola, który także należeć będzie do Komory głównej Kempna. Po takowej trnaslokacyi utrzymuje się w Bolesławcu tylko Urząd Konsumpcyjny...''


Z kolei w Gazecie Poznańskiej z 22 lipca 1812 r. czytamy o zarządzeniu ministra przychodu i skarbu ,,względem expedycyi i oclenia Towarów i Produktów Pocztą przesyłających się'' , które to zarządzenie określa zasady współpracy urzędników celnych z urzędami pocztowymi w zakresie poboru cła od paczek przychodzących do kraju drogą pocztową. W rozporządzeniu wymienia się m.in. Komorę Celną oraz Pocztę w Kępnie, których powyższe rozporządzenie dotyczy.

Kilka tygodni wcześniej, 30 maja 1812 z tej samej gazety dowiadujemy się, że zgodnie z ,,Wypisem z Protokołu Sekretaryatu Stanu'', Fryderyk August, król saski i Książę Warszawski ustanawia w Księstwie 14 komór celnych, wyłącznie przez które mogą być sprowadzane wyroby tytoniowe i tabaki.
W departamencie kaliskim, jako jedyną, wyznaczono dla tego celu komorę celną w Kępnie.

Z powyższych notatek prasowych wnioskować można, że Kępno stanowiło ważny ośrodek granicznym przez który odbywał się znaczący handel ze Śląskiem.
Urząd Pocztowy, Komora Celna i Urząd Akcyzowy stanowiły jednostki współpracujące ze sobą i wypełniające zadania nakładane przez administrację rządową.

Jako ciekawostkę, warto odnotować, że Urząd Pocztowy służył również jako punkt dystrybucji losów loterii krajowej. Kłopoty budżetowe powodowały, że państwo starało się wszelkimi środkami wypełnić luki w państwowej kasie.
W ..Gazecie Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego '' z dnia 5 grudnia 1807 r. czytamy:

,,Ci, którzy chęć mają w Królewsko-Saskiej Loteryi grać, albo się za pod-kollektorów angażować, mogą od Poczt Kommisarza Behma w Kempnie całe, pół i ćwierć losów dostać''.

Jak widać wiara ludzi w łut szczęścia jest niezależna od czasów i okoliczności. A ubogie państwo starało się tę wiarę wykorzystać. Z notatki prasowej wynika, że komisarzem poczty kępińskiej był niejaki Behme, pozostawiony prawdopodobnie na swoim miejscu pruski urzędnik.

Wielkim społecznym problemem z jakim borykało się Księstwo Warszawskie było pijaństwo szerzące się głównie na polskiej wsi. Był to o tyle istotny problem, że wpływał na relacje między społecznościami zamieszkaującymi Księstwo Warszawskie. Z całą pewnością ujawniał się również w naszym mieście i okolicach. Liczne opracowania z tamtego okresu podkreślają wagę tego zagadnienia.
Co ciekawe, powstałe wówczas opracowania obwiniają za taki stan rzeczy wyłącznie społeczność żydowską. Nie znalazłem analiz, które w sposób obiektywny podejmowały tę problematykę. To prawda, że głównie Żydzi prowadzili karczmy, wyszynki oraz gorzelnie. Należy jednak pamiętać, że właścicielami tych dochodowych interesów byli szlacheccy właściciele folwarków czy miast. To właśnie im zależało na jak najlepszych ,,ekonomicznych wynikach'' tych ,,przedsiębiorstw''. Prowadzenie swoich interesów powierzali Żydom, z tej prostej przyczyny, że potrafili robić to lepiej od pozostałych mieszkańców.
W Kępnie gorzelnię dzierżawiono Gminie Żydowskiej. W roku 1811 ówczesny właściciel miasta Wojciech Żeromski wydzierżawił gorzelnię, wyszynk i oborę z dziesięcioma krowami Żydowi Lewkowi Sternowi za roczną opłatę w wysokości 1800 Talarów. Żydzi dzierżawili wówczas większość karczm w których sprzedawano wódkę i piwo produkowane w pańskich browarach i gorzelniach.
Zasada z czasów saskich, że zarobione pieniądze chłopi zostawiają w karczmie swojego pana, miała się dalej doskonale. Winą za ogólne rozpicie społeczeństwa zrzucono jednak na Żydów. Ten naiwny model myślenia prezentowali nawet znani i szanowani myśliciele epoki, jak np. Stanisław Staszic.
cdn.
 
slawomir wieczorek
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 27-05-2012 14:52
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z życia miasta c.d.

Wraz z prowadzeniem 22 lipca 1808 roku konstytucji nadanej przez Napoleona, pojawiły się kolejne problemy społeczne, wynikające z nieprzemyślanych do końca zapisów konstytucyjnych. Oto nadano chłopom wolność osobistą. Od tej pory chłop stał się niezależny od swojego pana. Jednak ziemia, dom i sprzęt z którego dotychczas korzystał pozostawały nadal własnością Pana. Można zadać sobie pytanie, cóż to była za wolność bez uwłaszczenia? Doprowadziło to do wrzenia społeczności chłopskiej, która nie wiedziała jak korzystać z nadanej im wolności. Ci najbardziej zniechęceni do dotychczasowych właścicieli decydowali się opuścic swoje wioski w nadziei znalezienia lepszych warunków do życia w mieście lub pod skrzydłami innego dziedzica. Były to jednak płonne nadzieje i często po wyczerpaniu ostatnich oszczędności, ludzie ci zasilali liczne grono nędzarzy tułających się z miejsca w miejsce w poszukiwaniu dorywczych zajęć. Zapisy konstytucji, które miały przynieść wolność dla wielu oznaczały stoczenie się na niziny społecznej drabiny:
Fryderyk Skarbek w ,,Dziejach Księstwa Warszawskiego'' pisał:

,,Częściej zdarzało się, iż włościan uprzykrzywszy sobie pańszczyzniane powinności, porzucał gospodarstwo, chwycił się wyrobku niestałego i zużywał resztę szczupłych zapasów swoich, gdy ten wyrobek dostatecznego niezapewniał mu utrzymania; a to była najbliższa droga do nędzy, do żebractwa i następnie do kradzieży. Tem sposobem stała się owa tyle upragniona wolność chłopów źródełm ich ubóstwa i demoralizacjiu (…)''

Podobnie wyrażał się Bronisław Zamorski w swoim ,,Studjum Historycznym Polska od 1807 do 1815''

,,Lecz konstytucya Xięstwa te tylko ogólne wyrzekła wyraży: znosi się niewola, wszyscy obywatele równi są w obliczu prawa; a dekret króla Saskiego z dn. 21 Grudnia 1807r. w zbyt ogólnych wyrazach przyznał włościanom wolność zupełną wyprowadzania się z wiosek i w razie sporów z panami odesłał ich do drogi prawa sądowego ubogiemu tak mało dostępnej. Tym sposobem nadana wolność chłopom, którzy nie mieli żadnego pojęcia o tem, na czem wolność obywatelska zależy, zamieniła tysiące pracowitych do roli i siedzib swoich przywiązanych rolników, w włóczęgów i tułaczy, których próżniactwo i nędza na drogę występku wywiodły.''

Na tle departamentów centralnych i wschodnich, sytuacja chłopa we Wielkopolsce była stosunkowo niezła. Jeszcze w czasach Prus Południowych zaczęto stosować reguły oparte na podpisywaniu kontraktów między panami feudalnymi a jego poddanymi. Wielu chłopów związana była z dziedzicami takimi właśnie umowami, które szczegółowo określały wzajemne powinności. Na naszym obszarze zjawisko porzucania ziemi występowało zdecydowanie rzadziej niż w innych rejonach Księstwa. Było to jednak zjawisko charakterystyczne dla całego Księstwa i z pewnością mieliśmy z nim do czynienia również w okolicach Kępna. Ludność wiejska opuszczająca okoliczne wioski znajdowała zatrudnienie w mieście, czemu zawdzięcza Kępno szybki przyrost mieszkańców.

W nowych warunkach gospodarczych nie radzili sobie również dotychczasowi właścicele miasteczek i folwarków. Przyzwyczajeni do rozrzutnego trybu życia, zaciągnąwszy jeszcze w okresie funkcjonowania Prus Południowych kredyty w obecnej sytuacji gospodarczej nie byli w stanie spłacać swoich zobowiązań. W tym okresie pękła bańka finansowa zapoczątkowana jeszcze w czasach Prus Południowych, kiedy nagminnie zawyżano notarialne wartości majątków celem uzyskania jak najwyższych kredytów, które państwo pruskie ochoczo udzielało wszystkim chętnym, posiadającym stały majątek. Pozorne bogactwo wynikające z domniemanej wartości akceptowanej przez banki prysło jak bańka mydlana. W krótkim czasie wartość majątków spadła dwu-, trzy-krotnie. Prowadziło to do ruiny dotychczasowych właścicieli.

,,Wtenczas poznano dopiero, że bogactwo za pruskich czasów hypotekowym zapisem zaręczone, było tylko chwilowem omamieniem lub owym snem złotym, którego ocucony napróżno żałuje. Upadek ceny dóbr był tak wielki i nadzwyczaj nagły, a cała różnica tejże ceny od tego czem za pruskich czasów była, prostą kapitałową utratą bogactwa narodowego, której nic wcale nagrodzić nie mogło. Najpierw upadli ci spekulanci, którzy odurzeni powodzeniem swojem, małe majątki sprzedali a wielkie dobra kupili, włożywszy w to kupno całą wartość za majętność własną otrzymaną, która z czasem i jednej czwartej ceny dóbr nowo nabytych zapłacić nie mogła. (…) Za niemi zbliżyli się bankructwa ci, co zawierzając hypotekom swoim na pierwszą połowę ówczesnej ich ceny długi zaciągali; bo taki dług przy upadku ceny dóbr z połowy, stał się często trzema czwartemi częściami istotnej ich wartości. Dalej chylili się ku upadku ci, co nawykli żyć podług swoich dochodów pruskich, w nadziei, ze ubytek lub brak zupełny tych dochodów jest chwilowy tylko, nie mogli się wyrzec jeszcze dawnego sposobu życia (…) Za tem powszechnem bankructwem właściceli dóbr poszły także straty majątkowe ich wierzycieli...''

Doskonałym przykładem ofiary działania tego mechanizmu był Samuel Bronikowski, właścicel Kępna do roku 1803. Kiedy w roku 1802 wystawiał na sprzedaż część swojego majątku (Kępno, Krążkowy, Osiny, Mianowice) łudził się, że sprzyjająca koniunktura gospodarcza pozwoli mu opanować trudną sytuację finansową wynikającą z rozrzutnego trybu życia.
Tymczasem powstanie Księstwa Warszawskiego przypieczętowało jego krach finansowy.
Ten przedstawiciel magnaterii z ostatnich lat I RP, który niemało przysłużył się później królowi pruskiemu, w nadziei pewnie, że jego służalczość zostanie odpowiednio wynagrodzona, w okresie Księstwa Warszawskiego popadł w kompletną ruinę. Ponieważ majątek był zadłużony, a o zwrot sum dopominali się liczni wierzyciele, wszystkie jego dobra przejął Trybunał Cywilny w Kaliszu i uczynił z nich tzw. „massę konkursową”.
W kolejnych numerach Gazety Poznańskiej z roku 1812 zamieszczono dla publicznej wiadomości:

Pozew Edyktalny Trybunału Cywilnego Pierwszej Instancji w Kaliszu oraz ustanowiono ,,Massę konkursową Wielmożnego Samuela z Opplów Bronikowskiego''.

Ten były szambelan króla Stanisław Augusta Poniatowskiego ostatecznie stracił resztę majątku.
Na uwagę zasługuje wymienione w Pozwie Edyktalnym bardzo liczne grono wierzycieli wśród których znajdziemy ówczesnego właściciela Kępna Wojciecha Żeromskiego, Xawerego Wężyka z Osin a nawet kępińską synagogę oraz kępiński kościół katolicki. Smutny koniec Samuela Bronikowskiego nie był odosobniony w realiach gospodarczych Księstwach Warszawskiego. W ruinę popadali właścicele folwarków, chłopi i mieszczanie.
Potrzeby finasowe organizowanego wojska oraz konieczność utrzymania armii francuskiej były dodatkowym czynnikiem wyczerpującym ekonomicznie społeczeństwo Księstwa Warszawskiego.

Opócz urzędowo określonych podatków i powinności wobec nowego państwa, zachęcano jego obywateli do dobrowolnych składek. Organizowano społeczne zbiórki.
Mimo ogólnego zubożenia na uwagę zasługuje poświęcenie dużej części społeczeństwa. Oddawano ostatnie pieniądze, w nadziei na lepszą przyszłość. W prasie ogłaszano nazwiska darczyńców i ofiarowane sumy. Nawet najbiedniejsi starali się pomagać jak tylko potrafili.
W ,,Gazecie Korrespondenta'' z 20 marca 1807r. czytamy np. o takich ofiarach:

,,Pewna dama blisko Kempna przesłała pocztą szarpii funt'',
,,Bezimienna osoba przesłała materac jeden, koszul 18, prześcieradeł 6, szarpii funtów 10'' itd.

(informacja: szarpie to opatrunki spreparowane ze zużytych i odpowiednio pociętych płóciennych koszul).

Publiczne wymienianie ofiarodawców miało na celu wzmóc poczucie społecznej odpowiedzialności za losy państwa oraz zachęcić innych do ofiarności. Treść ogłoszeń, czasami wzruszająca, świadczy o patriotycznej postawie wielu obywateli. Owa dama z okolicy Kępna pewnie tylko ten jeden jedyny funt szarpii mogła ofiarować na rzecz walczącego w tym czasie na Pomorzu Wojska Polskiego.
cdn.
 
slawomir wieczorek
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 07-06-2012 18:57
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Po zwycięskiej wojnie z Austrią w 1809 r. zawitała wreszcie w departamencie kaliskim nadzieja na lata spokoju. Zaczynało się normalne życie. Sprawy wojskowe zeszły na plan dalszy. Nowe zdobycze terytorialne oraz podpisanie przez Napoleona porozumień z Prusami spowodowało, że nasz departament przestał być zagrożony ze strony zewnętrznego wroga.
W rejon kępiński nie powróciły już wojska w takiej ilości jak poprzednio. Najbliższa większa jednostka miała swój garnizon w Ostrowie Wlkp.
Komendantem wojskowym departamentu kaliskiego został gen. Kazimierz Turno, którego kwatera znajdowała się w Kaliszu.
Ciekawostką jest, że jego rodzina została właścicelem jednego z majątków w okolicy Kępna.
Mianowicie Jan Kazimierz Turno (1870-1949) właściciel Torzeńca to bratanek w trzecim pokoleniu gen. Kazimierza Turno. Prawnuczka Jana Kazimierza Turno - Maria Cristina Skowrońska z Brazylii (ur.1970r) która odezwała się swego czasu do naszego socjum to bratanica w 6 pokoleniu gen. Kazimierza Turno).

Wiosną 1811r. rozpoczęły się jednak przygotowania do nowej wojny. Wojsko, które koncentrowało się wokół twierdz, przestawało pełnić funkcje porządkowe na zajmowanym dotąd obszarze.
Zaczęto tworzyć gwardię narodową. W departamencie kaliskim planowano utworzyć batalion gwardii w liczbie 1200 ludzi podzielony na 6 kampanii.
Siedzibą kampanii nr 1 stać się miał pobliski Ostrzeszów będący stolicą naszego powiatu.
Wkrótce jednak, decyzją z 18 grudnia 1811r., wobec zbliżającej się wojny, gwardziści zasilili szeregi wojska liniowego.

Wiosną 1812 roku rozpoczął się przemarsz ,,Wielkiej Armii'' przez departament kaliski.
W połowie kwietnia 1812r. w Kaliszu pojawił się król westfalski a brat cesarza Napoleona – Hieronim Bonaparte.
W departamencie kaliskim kwaterowały przez pewien czas dwa korpusy: VII saski i VIII westfalski.
Maszerujące na wschód szeroką ławą wojska napoleońskie poczyniły znaczne zniszczenia w miastach i wsiach. Najuciążliwsze były rekwizycje żywności oraz obowiązek przygotowania kwater. Z depesz kwatermistrzowskich docierających do Ostrzeszowa czy Grabowa widać bezwględne żądania w tym zakresie.
Wbrew obowiązującym przepisom, klasztor i kościół w Grabowie zamieniono na szpital dla żołnierzy saskich. Nadużyciom przechodzącego wojska mieli zapobiegać w poszczególnych miastach sprawdzeni i wypróbowani komendanci placów. Do ich zadań należało m.in. zabezpieczenie odpowiedniej jakości dróg, mostów i traktów którymi przetaczały się kolumny wojska.

Po rozpoczęciu działań wojennych z końcem czerwca 1812r. i ogłoszeniu przez Napoleona ,,drugiej wojny polskiej'', zawiązała się w Warszawie podczas obrad sejmu ,,Konfederacja Generalna Królestwa Polskiego'', przywracająca formalnie Królestwo Polskie oraz wyrażająca pełne poparcie dla Napoleona w dziele wyzwolenia pozostałych ziem polskich w ramach rozpoczętej kampanii moskiewskiej. Do Konfederacji Generalnej przystępowała nie tylko szlachta i mieszczanie ale również organizacje, całe lokalne społeczności a nawet miasta.
W departamencie kaliskim Konfederacja znalazła żywy oddźwięk a jej marszałkiem został generał Paweł Skórzewski. Zaczęła wydawać swój dziennik, w którym odnotowywano rozporządzenia oraz zamieszczano napływające zewsząd akty przystąpienia do niej.

Oto przykłady z regionu kępinskiego:
Z Dziennika nr 5 Konfederacyi Jeneralnej Królestwa Polskiego z dn. 19 lipca 1812 :
,,Podprefekt Powiatu Ostrzeszowskiego czyniąc akcess do Konfederacyi wraz z 4 osobami Bióro jego składającemi to między innymi wyraża: Gdy całość Królestwa Polskiego głównym jest celem Konfederacyi Generalney, przeto poprzysięgamy iż od zawodu przedsięwziętego zadna przeciwność odciągnąć nas nie zdoła, i owszem wszelkich dołożemy starań z poświęceniem sę nieograniczonem obyśmy się mogli połączyć z oderwanemi lecz zawsze ukoichanemi od Nas Braćmi''

Z Dziennika nr 7 z 21 lipca 1812:
,,Do dnia 16 b.m. Odebrała Rada Jeneralna następujące akcessa: (…) 12. Urodzonego Feliksa Kiełczewskiego Podprefekta Powiatu Ostrzeszowskiego.''

Z Dziennika nr 13 z dn. 2 Sierpnia 1812 :
,,2. Akcess wielu obywateli Powiatu Ostrzeszowskiego''
,,10. Rada Powiatu Ostrzeszowskiego'',
,,11. Sąd Pokoju Powiatu Ostrzeszowskiego''.


Z dziennnika nr 16 z 8 sierpnia 1812:
,,Proboszcz, Burmistrz i Rada Mieyska, miasta Baranowa w Powiecie Ostrzeszowskim.

Z Dziennika nr 19 z dnia 14 sierpnia 1812 dowaiadujemy się natomiast, że akces do Konfederacji podpisał ,,JW Hrabia Ignacy Szembek Orderów Polskich Kawaler'', ojciec Piotra Szembeka kroczącego wówczas w Wielkiej Armii w kierunku Litwy.

Z Dziennika nr 27 z dn. 30 Sierpnia 1812 wiemy, że do Konfederacji przystąpiła cała szlachta zebrana na ,,Seymiku Powiatu Ostrzeszowskiego'' (…) ,,Obywatele urzędnicy miasta Bolesławca w Powiecie Ostrzeszowskim'' (…) Obywatele Powiatu Ostrzeszowskiego, którzy na Seymikach i zgromadzeniach politycznych znaydować się niemogli''

Z Dzienniku nr 30 z dn. 7 września 1812:
,, 59. Duchowieństwo Dekanatu Ostrzeszowskiego i Kempińskiego w Departamencie Kaliskim''
,,109. Dozór Szkół Powiatu Ostrzeszowskiego''


Z Dziennika nr 31 z dn. 15 września:
,,38. Nauczyciele szkół elementarnych Powiatu Ostrzeszowskiego''

Z Dziennika nr 33 z 3 października 1812:
,,9.Urzędnicy i officyaliści Pocztowi Pocztamtu Kempińskiego''.
,,35.Nauczyciele szkół wieyskich powiatu ostrzeszowskiego''


Warto w tym miejscu przytoczyć w całości słowa deklaracji ogłoszonej Kościele Farnym w Ostrzeszowie w czasie trwania szlacheckiego Sejmiku Powiatu Ostrzeszowskiego, które obrazują postawę i poglądy okolicznej szlachty.:

,,Oto iest akt Seymiku Powiatu Ostrzeszowskiego:
Działo się w mieście Powiatowym Ostrzeszowie a mianowicie w Kościele Farnym na zgormadzeniu politycznem Stanu Rycerskiego dnia dwunastego miesiąca Sierpnia tysiąc ośmset dwunastego roku.

Obywatele Powiatu Ostrzeszowskiego w Departamencie Kaliskim niżey podpisani, chcąc istotnie przekonać N. Konfederacyą Jeneralną Królestwa Polskiego iak daleko nas wezwanie teyże za świętym iey odgłosem powodnie, chcąc dowieść z iakim pragnieniem tam, (gdzie nas miłość Oyczyzny nayściślejsze dla teyjże obowiązki, przywiązanie do oddzielonych na czas współbraci, chęć połączenia się na nowo z niemi prowadzą) spieszemy, mając na czele ninieyszego aktu te zachwycaiące serca i umysły nasze iuż skutkiem przy dzielnym ramieniu Wielkiego NAPOLEONA Twórcy naszego Bohatyra świata (któremy żaden wyrównać nie zdoła) przy łaskawym zatwierdzeniu Nayiaśnieyszego FREDERYKA AUGUSTA Króla Saskiego łaskawie nam panującego przed N. Konfederacyą Jeneralną Królestwa Polskiego co do punktu połączenia się z naszemi współbraćmi (których dotąd ościenny sąsiad północny przedzielał) oświaqdczone, iuż spełnione nadzieie, gdy przy tem Tworczem prawdziwie dziele tego jedynie potrzeba, ażebyśmy iednym i nierozdzielnym połączeni węzłem tak ściśle się z sobą trzymali iżby żaden sąsiad zawistny przeciwko nam powstać nie miał śmiałości, ani też z przypadkowey niezgody korzystać niezdołał w tey tu świątyni w obliczu Boga oświadczamy:

,,iż do związku Nayiaśniejszey Konfederacyi Jeneralney Królestwa Polskiego w dniu 28 Czerwca r.b. utworzonego z tą gorliwością przystępujemy iakiey od nas miłość Oyczyzny, chęć nigdy nierozdzielnego połączenia się na zawsze w powróconemi nam znowu współbraćmi żądać maią prawo.''

Wiążemy się z N. Konfederacyą Jeneralną Królestwa Polskiego bez warunków, dodatków i naymnieyszych wyjątków. Zaręczamy uroczyście N. Konfederacyi, iż co tylko mamy, mieć kiedy możemy, i samo życie nawet chętnie ofiarujemy dla tego abyśmy przedstawione nam Nayiaśniejszej Konfederacyi Jeneralnej Królestwa Polskiego dzieło oczekiwanym uświetnili skutkiem.''


Analizując listę osób, organizacji i miast przystępujących do Konfederacji Generalnej, nie znajdziemy na niej miasta Kępna i jego mieszczan. Przystępowanie całych miast do Konfederacji było wówczas dość powszechną regułą. Kępińscy mieszczanie byli jednak wstrzemięźliwi w udzielaniu publicznego poparcia Napoleonowi.
Cóż, od czasów powstania w roku 1806 nadal odnosili się z rezerwą do cesarza francuskiego.
Napoleon nie zdołał przekonać ich do siebie.
cdn.

Pozdrawiam

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 07-06-2012 19:03
 
slawomir wieczorek
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 17-06-2012 20:34
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Sytuacja na froncie wschodnim z tygodnia na tydzień stawała się coraz bardziej dramatyczna. Odwrót wojsk francuskich był dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Napoleona uważano powszechnie za niezwyciężonego. O klęsce i odwrocie dowiadywano się dopiero od pierwszych powracających niedobitków, którzy byli zwiastunami katastrofy. Społeczeństwo było w szoku.
W ślad za rozbitą wielką armią zbliżały się wojska przeciwnika.
Odżyli na nowo osiadli w departamencie Niemcy, którzy z wielką nadzieją nasłuchiwali wieści rozsiewanych przez powracające wojska saskie. Już wkrótce 15 tysięcy tych żołnierzy opuściło Napoleona zmieniając front. Władze departamentu podjęły rozpaczliwe działania obronne, były one jednak skazane na niepowodzenie.

Wycofująca się szerokim frontem armia napoleońska naciskana przez Kozaków przetaczała się przez Kępno w dniach od 9 do 15 lutego 1813r.

Ksiądz Janiszewski wspomina w swoim opisie Powiatu Kępińskiego w roku 1928 że ,,starzy ludzie opowiadają, że przez Donaborów Napoleon I, cesarz francuski przejeżdżał''.
Oczywiście Napoleon I z całą pewnością nie przejeżdżał przez Donaborów. Musiały jednak przez tę miejscowość wycofywać się zdziesiątkowane oddziały francuskie. A może widziano je wcześniej podążające na Moskwę?
Cofające się wojska dopuszczały się wielu nadużyć a nawet rabunków. Często dewastowały obszary przez które przechodziły. Z tego tytułu dochodziło do licznych zatargów.
Wg przekazywanej tradycji np. w Grabowie doszło do zabójstwa francuskiego oficera. W odwecie rozstrzelano kilku mieszczan.
Z kolei droga leśna z Grębanina przez Łękę Mroczeńską, Wesołą do Darnowca nazywana jest Traktem Napoleońskim, którym wracały wycieńczone oddziały armii francuskiej.
Wielu żołnierzy zmarło w tamtejszej karczmie z powodu wyczerpania organizmu daleką i ciężką wędrówką. Pochowano ich we wspólnej mogile leśnej w pobliżu wsi. Na miejscu ich spoczynku od maja 1990 r. stoi brzozowy krzyż oraz symboliczny kamień, na którym widnieje napis mówiący o historii tego miejsca.

W Kępnie znalazł się 15 pułk piechoty pod dowództwem gen. Ludwika Kamienieckiego, który wcześniej uczestniczył w szturmie na Smoleńsk (17 sierpnia 1812), w bitwie pod Czerykowem (29 września 1812) a 25 października 1812r. pięknie odznaczył się z bitwie pod Medyną.
Z rejonu Kępna większa część pułku przemieściła się do Częstochowy gdzie dołączyła do tworzonego korpusu ks. Józefa Poniatowskiego. Pułk satacjonował pod Będzinem, dalej przeszedł pod Kraków do Tenczynka a następnie rozpoczął marsz przez Morawy i Czechy do Saksonii gdzie uczestniczył w bitwach pod Ebersdorf, Neustadt, Eschweld i w końcu pod Lipskiem (16-19 października 1813)
Natomiast 1 batalion tegoż pułku pod dowództwem kpt. Gabriela Dąbrowskiego przerzucony został z Kępna do Kalisza, gdzie w krótkim czasie pojawiły się oddziały wojska rosyjskiego.
W nocy z 12 na 13 lutego wyparte zostały z tego miasta oddziały napoleońskie dowodzone przez generała Reynoir. Po krwawych walkach wojska polskie i saskie musiały wycofać się na Śląsk.
Batalion kpt. Gabriela Dąbrowskiego będącego w grupie gen. Edwarda Żółtowskiego przeszedł przez Ostrów i Rawicz do twierdzy Głogów. 21 lutego był już w Legnicy, a cztery dni później wkroczył do Saksonii. Tam wszedł w skład odtwarzanej 17 Dywizji Piechoty gen. Dąbrowskiego.
Przez Wieruszów i Kępno cofał się również 14 pułk piechoty, który znalazł się w bardzo groźnym położeniu. Pułk ten uczestniczył wcześniej w bitwie pod Berezyną a po odwrocie w bitwach pod Duben i pod Lipskiem.

Nieco wcześniej doszło do walk świeżo sformowanych w departamencie kaliskim oddziałów pospolitego ruszenia z przeważającymi siłami wroga pod Stawiszynem. Nie wyćwiczeni i źle uzbrojeni żołnierze nie byli w stanie przeciwstawić się wrogowi i ulegli rozporoszeniu.

Do Kalisza przybył wówczas car rosyjski Aleksander I, który kwaterował w budynkach prefektury.
Do 22 marca 1813r. cały departament kaliski zajęty został przez wojska rosyjskie z wyjątkiem twierdzy częstochowskiej, która jeszcze przez kilka dni broniła się.

W rejonie Ostrzeszowa stacjonowały oddziały dywizji hr. Solstau i dwa pułki baszkirskie liczące po ok. 400 żołnierzy. Żołnierze dokonali znacznych zniszczeń i grabieży.
W Kępnie znajdującym się na głównym trakcie przemarszu wojsk carskich urządzono szpital wojskowy dla rannych i chorych żołnierzy rosyjskich oraz magazyny wojskowe. Lazaret urządzono przede wszystkim w zabudowaniach dworskich. Praktycznie cały kwartał miasta w kierunku zachodnio-północnym od rynku zajęty był przez rannych i chorych żołnierzy rosyjskich.
Zarówno szpital jak i magazyny funkcjonowały od momentu wkroczenia wojsk rosyjskich kroczących za armią francuską aż do czasu powrotu armii carskiej do Rosji po zakończonej kampanii wojennej.
Ten kilkunastomięsieczny okres to kolejny wyczerpujący czas dla mieszkańców miasta. Najbardziej uciążliwe były oczywiście świadczenia na rzecz stacjonującego wojska i funkcjonującego szpitala.
Po wkroczeniu wojsk rosyjskich na teren Księstwa Warszawskiego, 13 marca 1813r. car utworzył Radę Tymczasową Najwyższą, która przejęła kompetencje dotychczasowego rządu (Rady Stanu i Rady Ministrów) i miała za zadanie nawiązać wspólpracę z władzami lokalnymi. Powstał również Komitet Centralny złożony z przedstawicieli wszystkich departamentów, który porozumiał się z księciem Adamem Jerzym Czartoryskim, przyjacielem cara. Czartoryski, przeciwnik Napoleona, skłaniał się do przejścia pod kuratelę cara. Komitet wystosował memoriał do władz lokalnych z propozycją działań politycznych mających na celu opanowanie tragicznej sytuacji Księstwa.
W odpowiedzi do Komitetu zaczęły napływać pisma od władz lokalnych, które możemy podzilić na dwie grupy. Część odpowiedzi kategorycznie odrzucała współpracę z carem i pozostawał wierna Fryderykowi Augustowi. Część władz lokalnych skłaniała się jednak do współpracy z carem.
Ze strony władz departamneu kaliskiego oficjalnej odpowiedzi na propozycję Komitetu Centralnego nie było. Odpowiedzi przesyłały natomiast władze poszczególnych powiatów z pominięciem władz departamentu. W powiecie ostrzeszowskim rada powiatowa stwierdziła, że

,, w żadne polityczne interesy wchodzić nie może i nakłaniac do tego obywateli prawa nie ma.''


Jednak na gruncie prywatnym, podprefekt Psarski nakłonił kilku znaczniejszych obywateli powiatu do poparcia stanowiska Komitetu Centralnego i ułożenia się z carem wykorzystując do tego celu wpływy księcia Czartoryskiego.

Na posiedzeniu Rady Najwyższej Tymczasowej 17 marca 1814 r. rozpatrywano propozycję naczelnego dowództwa rosyjskiego w sprawie przygotowania w Księstwie czterech traktów dla wojsk powracających z frontu zachodniego. Miano przygotować zapasy dla 380 tysięcy żołnierzy i 125 tysięcy koni.
Jeden z tych czterech traktów wiódł przez Kępno, Warszawę do Brześcia Litewskiego.
W Kępnie, Widawie, Rawie, Warszawie i Węgrowie przewidziano magazyny wojskowe, które należało wypełnić. Jednak wyczerpanie materialne Księstwa Warszawskiego było na początku 1814r. tak ogromne,
że zapasy żywności po odliczeniu ilości potrzebnej do wyżywienia jego mieszkańców, nie wystarczały dla żołnierzy armii rezerwowej stacjonującej w Księstwie (w liczbie ok. 200 000), chorych w lazaretach (w liczbie ok. 30 000) oraz powracających żołnierzy armii czynnej (w liczbie ok. 380 tysięcy). Dodatkowe dostawy żywności z Rosji opóźniały się a wojska były żywione kosztem kraju. Rachunki za rekwizycje były bez porycia. Łąki były ogołacane przez konie należące do żołnierzy. Wzrastała liczba chorych w lazaretach. Za konfiskowane mienie oraz za korzystanie z wielu usług mieszkańcom najczęściej pozostawiano bezwartościowe kwity.

Zasadnicza część armii carskiej wracającej do Rosji przechodziła przez Kępno we wrześniu 1814r.
Do transportów wojskowych wykorzystywano konie chłopskie. Szczególnie dało się to we znaki w okresie
28 września-10 października 1814 roku, kiedy dekretem generała-gubernatora wycofywano rosyjskie zapasy artyleryjskie z Kępna do Modlina.
Nadzór nad utrzymywaniem wojsk rosyjskich sprawowała Komisja Nadzwyczajna Potrzeb Wojskowych,
do której spływały od mieszkańców wszelkie skargi i pretensje do władz rosyjskich.
Komisja pracę zakończyła dopiero w roku 1822 a wiele skarg i zażaleń nie zostało oczywiście nigdy zrekompensowanych mieszkańcom miasta jak i całemu Księstwu Warszawskiemu.

Losy naszego departamentu i Księstwa Warszawskiego zostały przesądzone na kongresie wiedeńskim.
W listopadzie 1814 r. Rosja przedstawiła swoje propozycje dotyczące sprawy polskiej. Car zdecydował się na oddanie Prusom część zajętych ziem ale przy utrzymaniu przez Rosję kaliskiego. Nie było więc powrotu do granic jakie istniały przed epoką napoleońską, kiedy to zabór pruski obejmował całą Wielkopolskę oraz Mazowsze z Warszawą.
Zwycięska Rosja była skłonna oddać Prusom większość Wielkopolski ale usytuowanie granic nie było do końca sprecyzowane. Wątpliwości dotyczyły między innymi powiatu ostrzeszowskiego.
Car wstrzymał przekazanie naszego powiatu stronie pruskiej w ustalonym w traktacie terminie 30 maja 1815r.
W przeciwieństwie do pozostałej części Wielkopolski, w powiecie ostrzeszowskim władza lokalna nadal miała spoczywać w rękach podprefektów aż do zakończenia prac przez komisję demarkacyjną. Strona pruska nie czekała jednak na rozstrzygnięcia demarkacyjne i zajmowała obszary według własnego uznania stawiając po części stronę rosyjską przed faktami dokonanymi.

Ostatecznie departament kaliski został podzielony między Rosję i Prusy a Kępno kolejny raz przeszło pod panowanie pruskie. Rozpoczął się 103 letni okres zaborów. Kilkanaście kilometrów na wschód od miasta pojawiła się granica na Prośnie, której do tej pory nigdy tam nie było.
Silne powiązanie ziemi kępińskiej z ziemią wieluńską, liczne więzi ekonomiczne, rodzinne i sąsiedzkie zostały gwałtownie przerwane. Ponad stuletni okres podziału tych ziem doprowadził do kulturowego, gospodarczego i emocjonalnego rozejścia się obu obszarów. Wzmocnione zostały natomiast więzi łączące Kępno z Wielkopolską. Wiele wysiłku kosztowało ponowne scalenie podzielonych ziem po odzyskaniu niepodległości w roku 1918 (dla Kępna w styczniu 1920 roku).

Mimo olbrzymiego poświęcenia i wielkich wyrzeczeń społeczeństwa nie udało się utrzymać przy życiu Księstwa Warszawskiego, które po powiększeniu swojej powierzchni w roku 1809, przestało być karykaturą na mapie Europy i miało szansę rozwinąć się w normalne państwo.

Klęska Napoleona była jednak równoznaczna z końcem marzeń Polaków o wolnej i niepodległej ojczyźnie. Polskie społeczeństwo czekało dziesiątki lat upokarzania i łupienia materialnego, intelektualnego i kulturowego przez zaborców.

Pozdrawiam
CDN
 
slawomir wieczorek
#11 Drukuj posta
Dodany dnia 23-06-2012 11:21
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Plan Kępna z 1814r.

Kępno w okresie Księstwa Warszawskiego było największym miastem w regionie.
W roku 1808 liczyło ok. 3200 mieszkańców (tyle co Ostrów) i przewyższało liczbą ludności powiatowy Ostrzeszów (1300), Wieluń (1500), Częstochowę (2450).
Sąsiednie miasteczko Baranów liczyło 500 a Bolesławiec 800 mieszkańców. Już kilka lat później liczba mieszkańców Kępna sięgała ok. 4200 a według niektórych źródeł nawet 4500.

Faktowi istnienia w latach 1813-1814 wojskowego lazaretu zawdzięcza Kępno swoje pierwsze monograficzne opracowanie. Rosyjski lekarz A. Władimirskij jest autorem pracy ,,Topomiediczeskoje opisanije miesteczka Kempna'' wydanego w Petersburgu w 1815r, w którym analizuje położenie Kępna pod względem topograficznym i zdrowotnym. Kopie planu pochodzącego z tego opracowania lub jego przeróbki zamieszczano w kolejnych książkach dotyczących dziejów Kępna.
Plan zaprezentowany w niniejszym opracowaniu również powstał na osnowie mapki Władimirskiego z uzupełnieniami i dodatkowymi informacjami zaczerpniętymi z innych źródeł historycznych. Nie przedstawia on właściwych proporcji i odległości. Może jednak posłużyć do prześledzenia zmian w naszym mieście w ciągu ostatnich dwustu lat. Analizując go, zrozumiałe staje się nazewnictwo niektórych ulic, które dla dzisiejszego mieszkańca Kępna może czasami stanowić zagadkę. Na planie oznaczono budynki wykorzystywane przez rosyjski wojskowy lazaret w latach 1813-1814 oraz opisano inne charakterystyczne obiekty naszego miasta.

Wokół miasta rozciągały się tereny bagniste i podmokłe. W okresach deszczowych w mieście panował niekorzystny pod względem zdrowotnym klimat a nieutwardzone drogi były trudne do pokonania. Wybrukowane były tylko najważniejszy trakty.
Miasto rozbudowywało się przede wszystkim w rejonie Przedmieścia Warszawskiego oraz w rejonie zabudowań dworskich czyli na Przedmieściu Wrocławskim gdzie zlokalizowana była większość budynkow administracyjnych.
W zabudowaniach urzędu celnego na uwagę zasługuje skład (magazyn) soli, której handel był koncesjonowany i obłożony opłatami akcyzowymi. Kępiński magazyn należał do jednych z największych w departamencie kaliskim i stanowił źródło zaopatrzenia dla sporego obszaru. Monopolem państwowym objęty był również tytoń. Kępińska komora celna jako jedyna w departamencie kaliskim została wyznaczona do obsługi importu tego artykułu.

W niedalekim sąsiedztwie znajdował się urząd pocztowy (dzisiejsze budynki przy ul Kościuszki 5).

Zwraca uwagę brak ratusza, który ze względu na zły stan został rozebrany na przełomie XVIII i XIX wieku. Nowego jeszcze w tym czasie nie pobudowano.
W rynku znajdował się natomiast budynek aresztu w którym na parterze trzymano miejską sikawkę na wypadek pożaru. Już wówczas zwarta zabudowa ciągnęła się od rynku aż do skrzyżowania dróg w kierunku Osin, Wieruszowa i Ostrzeszowa.
Zarówno w rynku jak i na przedmieściach przeważała zabudowa drewniana. Po ostatnim dużym pożarze w roku 1795 pojawiły się jednak pierwsze budynki murowane. Do dnia dzisiejszego zachowało się kilka kamienic z końca XVIII wieku.
http://www.kepnos...o_id=17058 - budynek w którym mieściła się winiarnia (?)
http://www.kepnos...to_id=5715 - kamienica w rynku

W sąsiedztwie dworu znajdowały się zabudowania folwarczne w postaci dwukondygnacyjnego spichlerza, stodoły, obory, suszarni, stajni, wozowni. Zwraca uwagę istnienie dużego dworskiego ogrodu (tzw. ogród włoski).
Na planie oznaczono również mniejszy ogród na terenie przykościelnym. W sąsiedztwie drewnianego katolickiego kościoła znajdowało się ponadto probostwo, stodoła, stajnia, obora, mały szpitalik-przytułek oraz dom organisty-nauczyciela.

W mieście i okolicy było kilka wiatraków pełniących rolę młynów a na Przedmieściu Warszawskim funkcjonował młyn wodny o dwóch kołach.
http://www.kepnos...to_id=5111 -wiatraki na górce wiatrakowej
W miastach prywatnych wciąż obowiązywało regale młyńskie zobowiązujące chłopów do korzystania z młynów należących do pana feudalnego. Opłaty za przemiał stanowiły poważne źródło dochodów. Młyny były najczęściej wypuszczane w dzierżawę. Oprócz przemiału zboża na mąkę przerabiano również zboże na kaszę oraz rośliny oleiste na olej. Przecierano ponadto słód przeznaczony do produkcji piwa. W niektórych młynach obtłukiwano korę dębową z której produkowano garbniki do wyprawiania skór. Powszechną regułą było funkcjonowanie młynu przy niemal każdym dużym folwarku.

W mieście były dwa browary. Jeden należący do właściciela miasta znajdował w zabudowaniach dworskich przy dzisiejszej ulicy Staszica. W rynku funkcjonował browar miejski należący do mieszczan. Znajdował się on przypuszczalnie pod nr 43.

Wspomniana wcześniej gorzelnia należąca do właściciela miasta dzierżawiona była przez Żydów.
Znajdowała się w rejonie przedmieścia Nowy Świat, czyli na przedłużeniu dzisiejszej ulicy Sienkiewicza przy granicy z Baranowem. Niektóre źródła podają, że gorzelnia znajdowała się również w północnej części zabudowań dworskich nad stawem. Najprawdopodobniej jednak w owym czasie gorzelnia ta już nie funkcjonowała.
W karczmach obowiązywał wyszynk dworskiego alkoholu. Mieliśmy wówczas karczmę przy ulicy Staszica obok browaru dworskiego, karczmę ,,Łabędź'' na Przedmieściu Warszawskim, karczmę , ,,Nowy Świat'', karczmę naprzeciwko cmentaża żydowskiego, karczmy w Krążkowach i Osinach. Alkohol dworski szynkowano też zapewne w zajeździe-hotelu ,,Zur Stadt Berlin''.
http://www.kepnos...to_id=5703 - hotel ,,Berlinek'' - widok historyczny
http://www.kepnos...o_id=16720 - stan aktualny


Plan pokazuje ponadto usytuowanie starych cmentarzy. Cmentarz katolicki znajdował się w rejonie folwarku Zagasło czyli w okolicach dzisiejszego amfiteatru w parku miejskim.
Cmentarz w rejonie dzisiejszej ulicy Kwiatowej należał do parfii ewangelickiej.
Przy ulicy Wrocławskiej usytuowany był cmentarz Żydowski.
http://www.kepnos...to_id=1694 - kościół katolicki
http://www.kepnos...o_id=27809 - synagoga
http://www.kepnos...o_id=25895 - cmentarz żydowski

Warto również zwrócić uwagę na przebieg koryta rzeki Samica, która pierwotnie przepływała wzdłuż dzisiejszej ulicy Grobla. Późniejsze przekształcenie młyna wodnego na parowy który nie wymagał już spiętrzonej wody w stawie oraz prace melioracyjne związane z osuszaniem terenu i obniżeniem poziomu wód, spowodowały korektę przebiegu koryta rzeki.
 
slawomir wieczorek
#12 Drukuj posta
Dodany dnia 30-06-2012 18:47
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Omawiając schyłkowy okres Księstwa Warszawskiego trudno nie powrócić do zagadnień związanych z kępińską społecznością żydowską. Wszakże w roku 1817 licząca 2406 Żydów kępińska gmina żydowska (wobec 2182 chrześcijan) była piątą co do liczebności w całym państwie pruskim po Wrocławiu (4409), Poznaniu (4025) , Berlinie (3699) i Lesznie (3644).

Czy Napoleon zdołał przekonać do siebie niechętnych mu rabinów? Czy okres Księstwa Warszawskiego spowodował konsolidację obywateli dawnej Rzeczpospolitej narodowości polskiej i żydowskiej?
Przyczynkiem do analizy tego zagadnienia poraz kolejny może być fragment książki ,,Kępińscy Żydzi'' Mirosława Łapy:

,,Okres napoleoński przyniósł wielkopolskim Żydom znaczne obciążenia podatkowe, między innymi z tytułu utrzymania armii oraz przymusu kwaterowania wojska. Bardzo dotkliwie odczuli to kępińscy Żydzi, gdyż przez przygraniczne miasto przetaczały się stale liczne kolumny wojsk. Z tego też powodu po upadku Księstwa Warszawskiego w 1813 r., Żydzi z radością powitali oddziały rosyjskie, albowiem przypuszczali, żr car Aleksander I poprawi ich trudną sytuację materialną''

Powody radosnego powitania przez wielkopolskich Żydów rosyjskich oddziałów wojskowych, o ile taki fakt miał miejsce, były jednak o wiele bardziej skomplikowane, niż sugeruje autor książki.
Ciężary związane z funkcjonowaniem Księstwa Warszawskiego ponosili wszyscy jego mieszkańcy.
Podobnie jak Żydzi, cierpieli pozostali mieszkańcy ziem polskich.
Zagadnienie to jest o tyle istotne, że opisany scenariusz zachowania Żydów będzie w przyszłości powielany przy okazji innych zrywów narodowowyzwoleńczych czy działań obronnych podejmowanych przez Polskę. Stanie się źródłem niechęci wobec tej grupy narodowościowej, co w skrajnych przypadkach przeradzać się będzie w jawny antysemityzm.

Początkowo podejmowano próby wciągnięcia tej grupy narodowościowej w życie społeczności Księstwa. Okazuje się jednak, że okres funkcjonowania Księstwa Warszawskiego to czas narastania wzajemnej niechęci między Żydami i Polakami. W oczach Polaków Żydzi nie tylko nie poczuwali się do odpowiedzialności za losy nowego państwa, nie tylko nie wspierali czynnie wysiłków polskiego społeczeństwa, ale dzięki swoim kupieckim umiejętnościom potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości i czerpać z niej korzyści. To oni organizowali w dużej części zaopatrzenie dla wojska. Nie ustrzegli się jednak licznych malwersacji aprowizacyjnych o czym można przeczytać w ówczesnej prasie. Mogący z nimi konkurować mieszczanie byli mniej operatywni a szlachta uważała tę działaność za niegodną ich pozycji społecznej:

,,Lecz i to ze smutkiem wyznać należy, że pomimo nędzy przez tylu doznanej, żaden się prawie szlachcic rzemiosła nie chwycił, a nader mała liczba takiemu oddała się handlowi, któremu przesąd szlachectwu nie był przeciwny. Wszyscy woleli cierpieć niedostatek i zależeć od łaski zamożniejszych braci, jak własnym przemysłem dorabiać się chlubnej niepodległości majątkowej''

Żydzi wykorzystujący istniejącą sytuację stali się celem ostrego ataku ze strony Polaków.
Uważano, że wzbogadzają się w niemoralny sposób kosztem biednego społeczeństwa. Takie odczucia panowały w całym Księstwie Warszawskim. Nie inaczej było pewnie w Kępnie, gdzie Żydzi stanowili przeważającą część mieszkańców i w swoim ręku dzierżyli niemal cały handel.
Postawa Żydów stanowiła dla Polaków wielki zawód i wywoływała wobec nich dużą niechęć.

Zmianie postawy społeczności żydowskiej wobec Księstwa Warszawskiego nie przysłużyła się również ogłoszona przez Napoleona konstytucja. Ortodoksyjni przywódcy religijni odnosili się z zaciekłą nienawiścią do wszystkiego, co oznaczało postęp. Wpływowi cadycy tacy jak np. Izrael Kozienicer, czy Jakub Icchak Lubliner wszczęli agitację przeciwko „podwójnemu nieszczęściu", to znaczy równouprawnieniu i żołnierce. Konstytucyjne równouprawnienie oznaczało bowiem wspólne szkoły, obowiązkową służbę wojskową, konieczność akceptacji przez Żydów małżeństw mieszanych oraz zakaz zawierania związków małżeńskich od wieku 13 lat, co było ich wielowiekową tradycją. Przywódcy duchowi byli przeciwni liberalnym zapisom konstytucji zrównującej wszystkie grupy społeczne wobec prawa.

Rabini nie dopuszczali młodzieży żydowskiej do służenia w armii polskiej, widząc w tym “zgubę religji i narodowości żydowskiej”. Dzięki usiłowaniom wymienionych Izraela Kozienicera i Jakóba Icchaka Lublinera,
rząd zdecydował się uwolnić Żydów od służby wojskowej, nakładając na nich podatek w wysokości 700.000 złp. rocznie. Zwolnienie Żydów od służby wojskowej w zamian za złożony podatek dał ich wrogom sposobność do podniesienia oskarżenia, że pozbawieni są wszelkiego patriotyzmu i że nie zasługują na żadne prawa.

Wobec takiej postawy Żydów, ich równouprawnieniu przeciwstawiła się wówczas polska szlachta. To głównie z jej inspiracji wydawano kolejne dekrety ograniczające ich konstytucyjne prawa.
-7 września 1808 roku wydano dekret ,,O ograniczeniu prawno-publicznym Żydów w Księstwie'',
-17 października 1808 roku zawieszono na okres 10 lat prawa polityczne ludności żydowskiej
,,w nadziei że przez ten czas zniszczą w sobie odróżniające ich tak bardzo od innych mieszkańców znamiona''.
-19 listopada 1808 roku pozbawiono tymczasowo Żydów prawa do nabywania dziedzicznych dóbr ziemskich.
-3 kwietnia 1812 roku pozbawiono Żydów prawa do dzierżawienia dóbr narodowych.
-nałożono dodatkowe podatki: koszerny( opłata od uboju koszernego), ślubny (od odbywającego się ślubu), biletowy (opłata za każdy dzień pobytu w mieście).

Podobne ograniczenia wprowadził Napoleon we Francji. Jego polityka wobec Żydów poniosła kompletne fiasko. Liberalne zapisy w konstytucji napotkały mur wrogości ze strony większości polskich Żydów. Cytowany już wcześniej Fryderyk Skarbek pisał:

,,Wszyscy znają i oceniają dostatecznie zgubny wpływ żydów na zubożenie i demoralizację pracujących klass ludności naszej, lecz niedość może zastanawiano się na tem, jak wiele się oni przyczynili do znikczemnienia naszej wartości i siły moralnej. Ich przedajność, ich otwarta niechęć ku narodowi, który ich żywi, ich skłonność służenia każdemu nieprzyjacielowi, który zbrojną ręką w granice Polski wkroczy, przebiegłe oszustwo nakoniec, z którem umieją szarpać majątki nasze, wszystko to nie tyle jeszcze było nieszczęśliwe dla narodu naszego, jak skażenie moralności obywatelskiej i krzewienie przedajności, za którą idą wszystkie przywary, naród znikczemniejące, których żydzi byli początkiem lub sprężyną.''

Kiedy nadszedł rok 1812, Żydzi mieli już ugruntowany pogląd, po czyjej stanąć stronie.
Ich sposób rozumowania najlepiej obrazuje fragment listu jednego z przywódców chasydzkich Sznejera (Sznejura) Zelmana:

,,Na Boga, jeśli zwycięży Bonaparte, stan materialny Żydów się polepszy, ale i serce ich odwróci się od Ojca niebieskiego. Dlatego życzę klęskę Napoleonowi, a zwycięstwo Rosji”.

Cóż, życząc klęskę Napoleonowi życzono tym samym klęskę Polakom.

W tej sytuacji nie dziwią fakty wykorzystywania Żydów przez wojsko carskie jako swoich szpiegów. Przykład Jankiela z ,,Pana Tadeusza'' zdaje się być fikcją literacką lub szczególnym wyjątkiem. To nie Napoleon ale car Aleksander I znajdował wśród Żydów swoich szpiegów. Wrogi stosunek większości Żydów do Napoleona nakręcał spiralę wzajemnej niechęci i wrogości między społecznością żydowską i polską.

Historyk żydowski Israel Friedlander, którego trudno posądzać o wrogi stosunek do swojego narodu w roku 1915 pisał:

„Podczas wielkich zmagań roku 1812 przejawili Żydzi przez cały czas ducha niezwykłej lojalności i patriotycznego poświęcenia (wobec Rosji – mój przypisek).Ten duch przejawiał się w ważnych usługach wywiadowczych świadczonych przez ludnośc cywilną – wtedy jeszcze nie było poboru Żydów do armii- i przejawiał się również w popularnych ulotkach w jidisz, nawołujących Żydów do modlitw o powodzenie rosyjskich wojsk. Wybuch patriotyzmu ze strony tej części ludności, która zawsze była w imperium kopciuszkiem, można przypisać całej gamie okoliczności. Zawieszenie wygnania jej ze wsi, zadekretowanego przed trzema laty, było według wszelkiego prawdopodobieństwa przyjęte przez Żydów jako dobry omen wskazujący na przyszłe życzliwe zamierzenia rządu. Ponadto żydowskie masy w Rosji, mocno przywiązane do swego odrębego stylu życia, obawiały się – obawa ta była wyrażana przez pewnego sławnego w owym czasie cadyka (Sznejura Zelmana-mój przypisek) – że zwycięstwo Napoleona, chociaż byłoby korzystne dla Żydów pod względem materialnym, mogłoby przynieść ze sobą zarodki religijnej dezintegracji, takiej jaką można było zaobserwować w Niemczech (oświeceniowy ruch haskala – mój przypisek). W każdym razie lojalność Żydów pozostawała w dużym kontraście do postawy t.zw. ludności tubylczej to jest Polaków (…). Ta patriotyczna postawa Żydów była zaskoczeniem i stała się obiektem podziwu ze strony władz rosyjskich. W Grodnie, w którym za nielojalność zawieszono polskich urzędników, nadzór policyjny powierzono żydowskiemu kahałowi (…) Sam car Aleksander z uczuciem mówił o patriotyźmie żydowskich poddanych i przy wielu okazjach obiecywał im poprawę losu.“

Żydowski historyk przyznał więc, że dawni poddani Rzeczpospolitej należący do narodu żydowskiego okazali wierność Rosji. Kiedy wojska rosyjskie po klęsce Napoleona w Moskwie wkraczały na terytorium Księstwa Warszawskiego znajdowały w społeczności żydowskiej naturalnych sprzymierzeńców.

Na domiar złego, jednym z ostatnich rozporządzeń rządu w roku 1812 był mający wejść w życie od 1 lipca 1814r. całkowity zakaz fabrykacji piwa i wódek, handlowania nimi oraz zajmowania się wyszynkiem przez Żydów. Jeżeli uzmysłowimy sobie, że w tym czasie 61% czynnych zawodowo Żydów mieszkających na terytorium Księstwa Warszawskiego zajmowało się produkcją i sprzedażą alkoholu, łatwo możemy wyobrazić sobie ogrom nędzy jaki groził tej społeczności w wyniku rozporządzenia polskiego rządu.
Jak stwierdza żydowski historyk, to ostatnie posunięcie rządu warszawskiego rzuciło zrozpaczonych Żydów w objęcia Rosji. Tymczasem ,,wspaniałomyślny'' car Aleksander I obiecał Żydom cofnąć nowe ograniczenia. I faktycznie rozporządzenie zostało ze strony rosyjskiej zaraz zniesione. Car Aleksander I idealnie wyzyskał błędne decyzje polskiego rządu. Alkohol stał się wówczas głównym wyznacznikiem stosunków społecznych i politycznych na ziemiach polskich.

Ciekawym przyczynkiem do analizy rozgrywanej wówczas w Europie ,,kwestii żydowskiej'' jest fakt wydania w dniu 11 marca 1812r. przez króla Prus Fryderyka Wilhelma edyktu o stosunkach obywatelskich, zwanego powszechnie edyktem emancypacyjnym. Dokument ten czynił Żydów pełnoprawnymi obywatelami Królestwa Pruskiego. Odtąd Żydzi mieli prawo swobodnego osiedlania się, wykonywania zawodu, nabywania nieruchomości. Zastanawiające jest, że edykt ogłoszono w przededniu rozpoczęcia kampanii napoleońskiej przeciwko Moskwie.
W późniejszym okresie, już po zawierusze wojennej, przyznane prawa rząd pruski kilkakrotnie Żydom odbierał i przywracał w zmienionej formie. Minęło jeszcze ponad 50 lat zanim Żydzi stali się prawdziwie równoprawnymi obywatelami państwa pruskiego.
Tym nie mniej wydany w przełomowym momencie historii edykt emancypacyjny wywoł wielki oddźwięk w zachodnich departamentach, szczególnie we Wielkopolsce. Powszechnie o nim dyskutowano i niewątpliwie musiał mieć olbrzymi wpływ na postawę wielkopolskich Żydów.

Wszystkie te okoliczności doprowadziły do ostatecznego zwrócenia się większości Żydów w stronę Rosji i Prus. To w tych państwach Żydzi dostrzegli swoją szansę.

O ile zatem kępińscy Żydzi witali z radością cara Aleksandra I, to raczej w nadziei na powrót spokojnych czasów pod pruską administracją, która już w roku 1797 pozytywnie przysłużyła się w Wielkopolsce tej społeczności. Wierzono, że Wielkopolska znów trafi do Prus i objęta zostanie wydanym aktem emancypacyjnym. Jak się później okazało, było to założenie błędne.

Pomimo wielu trudności, okres Księstwa Warszawskiego stanowił dla kupców żydowskich doskonały czas dla robienia interesów. Z całą pewnością kępińscy Żydzi potrafili wykorzystać ten okres.
Co zatem było źródłem wzbogacenia się tej grupy społecznej?
W okresie Księstwa Warszawskiego największe zyski przynosił handel alkoholem, solą, tytoniem oraz dostawy dla wojska. Tymczasem w Kępnie znajdował się jeden z największych magazynów soli w departamencie kaliskim. W Dziennikach Departamentu Kaliskiego informowano zainteresowanych o przetargach na zaopatrzenie kępińskiego magazynu. Sól sprowadzano przede wszystkim z Niemiec. Koncesjonowani krajowi kupcy mogli zaopatrywać się w ten produkt wyłącznie w tak zorganizowanych punktach dystrybucji. Jego cena była kilkukrotnie wyższa niż w czasach Prus Południowych a ciągłe niedobory powodowały, że kupcy zajmujący się handlem detalicznym osiągali ogromne zyski.
W Kępnie mieliśmy ponadto jedyną w departamencie kaliskim komorę celną uprawnioną do obsługi importu tytoniu i tabaki. Podobnie jak sól, również tytoń objęty był państwowym monopolem a handel nim przynosił duże zyski.
Inną intratną działalnością było zaopatrywanie wojska w żywność, wódkę, furaż (paszę dla koni) oraz różnego rodzaju usługi (dostawa sukna, szycie mundurów, produkcja siodeł i.t.p.). Należy przyjąć za pewnik, że starozakonni mieszkańcy Kępna mieli w tych działaniach spory udział.

Znamienne jest, że w atmosferze ogólnonarodowej tragedii oraz powszechnego ubóstwa,
w roku 1814, kiedy w Kępnie panoszyły się oddziały rosyjskiego wojska, Żydzi rozpoczynają budowę nowej, monumentalnej synagogi. Jak pisze w ,,Dziejach Kępna'' Wacław Kokociński:

,,Dorobiwszy się w okresie wojen napoleońskich na dostawach dla wojska, wznieśli Żydzi w latach 1814-1815 nową, murowaną synagogę na miejscu, na którym stała dotychczas drewniana''.

Zapewne niejednemu mieszkańcowi ówczesnego Kępna przemknęła przez głowę myśl, że jest to nie tylko wyraz bogactwa ale i pewnego rodzaju akt dziękczynny za koniec panowania Napoleona.

Pomimo tych okoliczności czy uprawnione jest jednak twierdzenie, że kępińscy Żydzi z radością powitali rosyjskie oddziały w roku 1813? O tym w ostatniej części opracowania.

Pozdrawiam

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 30-06-2012 18:54
 
slawomir wieczorek
#13 Drukuj posta
Dodany dnia 20-07-2012 20:49
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Czy kępińscy Żydzi z radością witali rosyjskie oddziały wojskowe w roku 1813?

Tak postawiona teza jest dla mnie mocno wątpliwa.
Prawdopodobnie nie znajdziemy historycznych źródeł, które mogłyby jednoznacznie potwierdzić lub odrzucić tę opinię. Postawa Żydów zamieszkujących ziemie polskie u schyłku funkcjonowania Księstwa Warszawskiego nie jest jednoznaczna.

Chcąc zachować obiektywizm, należy podkreślić różnice w postawie Żydów z departamentów zachodnich oraz departamentów wschodnich. Opisana w poprzedniej części postawa Żydów w Księstwie Warszawskim w czasie wojny 1812-1813 jest jednak zbyt dużym uproszczeniem.
Daje się wówczas zauważyć wyraźną tendencję: wraz z przesuwaniem się na wschód, wrastała niechęć do Napoleona przy jednoczesnym wzroście poparcia dla cara Aleksandra I.
Podstawowym błędem jaki popełnia się przy próbie opisania postawy Żydów u schyłku Księstwa Warszawskiego jest przypisywanie postawy Żydów z terenów wschodnich, całej społeczności żydowskiej zamieszkującej ziemie polskie.
Przypadki ,,radosnego powitania'' miały z pewnością miejsce w departamentach wschodnich.

Sformułowaniem ,,radosnego powitania'' oddziałów rosyjskich w roku 1813 posłużyła się wcześniej Sophia Kemlein w swojej pracy ,,Żydzi w Wielkim Księstwie Poznańskim 1815-1848'', z której być może korzystał autor książki ,,Kępińscy Żydzi''. Autorka przeniosła na zachodnie departamenty Księstwa Warszawskiego sytuację jaka występowała na wschodnich ziemiach polskich. Jako źródło tego stwierdzenia podała pracę Piotra Wróbla pt. ,,Przed odzyskaniem niepodległości'' z publikacji ,,Najnowsze dzieje Żydów w Polsce w zarysie do 1950r.'' pod red. J. Tomaszewskiego.
Problemem jest jednak to, że publikacja na którą powołuje się Kemlein nie zawiera takiego sformułowania. Trudno zatem stwierdzić na czym opierała Kemlein tezę o ,,radosnym powitaniu'' cara przez wielkopolskich Żydów. Wydaje się, że autorka posłużyła się zbyt daleko idącym uogólnieniem. Może świadczyć to o pewnym braku rzetelności w badaniu tego fragmentu historii Żydów lub też o niefortunnym tłumaczeniu z języka niemieckiego na język polski jej pracy.

Bliższe prawdy byłoby sformułowanie, że spora grupa ortodoksyjnych Żydów we Wielkopolsce przyjęła z ulgą koniec panowania Napoleona. Zapewne byli i tacy, którzy cieszyli się z takiego obrotu sprawy. Nie była to jednak postawa charakterystyczna dla ogółu tej społeczności. We Wielkopolsce znaleźli się również stosunkowo liczni starozakonni zwolennicy Napoleona.
Postawy Żydów zamieszkujących np. Litwę oraz Żydów zamieszkujących Wielkopolskę różniły się zasadniczo. Na początku XIX wieku w sposób wyraźny zaznaczył się rozłam wśród ludności żydowskiej zamieszkującej ziemie dawnej Rzeczpospolitej.
Na Wschodzie w dalszym ciągu ,,rząd dusz'' sprawowali chasydzi mający olbrzymi społeczny posłuch. Występował tam niesamowity opór wobec wszelkich zmian a Napoleon ze swoim liberalizmem stał się synonimem wszelkiego zła. Tymczasem społeczność żydowska we Wielkopolsce znajdowała się pod silnym wpływem niemieckiej haskali, czyli żydowskiego ruchu oświeceniowego, dążącego do zerwania dotychczasowych więzów wynikających z nauk talmudystów. Często podróżujący do Niemiec kupcy żydowscy byli siewcami nowych idei zakładających integrację zamkniętej dotąd społeczności żydowskiej ze społecznościami krajów w których Żydzi wówczas zamieszkiwali.

Poglądy Żydów z departamentów zachodnich upodabniały się do poglądów postępowych Żydów z Europy Zachodniej. Miało to swoje odbicie w odmiennym stosunku do Napoleona.
Żydzi z departamentu bydgoskiego, kiedy po wprowadzeniu liberalnej konstytucji, zaczęto wprowadzać wobec nich ograniczenia, wystosowali do rządu protest domagając się równego traktowania z innymi obywatelami państwa. Chcieli mieć obowiązki i prawa takie jak pozostali obywatele.
Kolejnym dowodem na odmienną postawę Żydów z departamentów zachodnich są podpisy akcesyjne do Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego wielu gmin żydowskich z Wielkopolski. Zagadnieniu temu warto się przyjrzeć nieco bliżej.

Z analizy Dzienników Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego (przeanalizowałem ok. 90% ogółu dzienników ) jednoznacznie wynika, że wiele gmin żydowskich poparło jednak Napoleona w roku 1812.
W sumie ponad 50 gmin żydowskich w Księstwie Warszwskim podpisało się pod aktem konfederacyjnym.
W zdecydowanej większości były to gminy żydowskie z Wielkopolski.

Starozakonni mieszkańcy Warszawy przystępujac do Konfederacji (Dziennik nr 2 Konfederacyi Jeneralnej Królestwa Polskiego z dnia 13 lipca 1812) wyrażali następujące słowa:

,,Upatrujemy w odezwie do powszechności uczynioney, toż samo tchnienie, tegoż ducha, tę moc i przenikliwość, która przodków Naszych posłusznemi, a zatem szczęśliwemi niegdyś czyniła, i dlatego teraźnieysze oświadczenie nie tylko z chęcią, lecz z zapałem Najwyższym przy wyznaniu głębokiego uniżenia dopełniamy''.

Do Konfederacji Generalnej przystąpili również Żydzi ze stolicy Wielkopolski – Poznania.
Poparcia Napoleonowi udzielili starozakonni z Krotoszyna, Zdun, Koźmina, Jarocina, Kobylina, Rawicza i wielu innych miast. Najbardziej interesujący jest przykład Rawicza.
W owym czasie było to miasto bliźniaczo podobne do Kępna. Oba miasta zostały założone mniej więcej w tym samym czasie. Opierały się na niemal identycznych aktach lokacyjnych. Struktura społeczna oraz zawodowa obu miast były bardzo podobne. Żydzi z Rawicza zajmowali się dokładnie tym samym czym Żydzi w Kępnie. Ich sytuacja była bliźniaczo podobna. Zapewne istniały między nimi kontakty.
Można z dużym prawdopodobieństwem zaryzykować twierdzenie, że światopogląd kępińskich Żydów niewiele odbiegał od światopoglądu ich rodaków z Rawicza, Krotoszyna czy Jarocina.
Czy było zatem możliwe, aby Żydzi po podpisaniu deklaracji lojalności i poparcia dla Napoleona, co uczynili dobrowolnie i bez żadnego nacisku, w kilka miesiący później witali z radością jego porażkę?
Można oczywiście zadać sobie pytanie, na ile szczere były podpisy pod Konfederecją Generalaną ze strony tej społeczności. Czy nie kierowali się koniunkturalizmem o co ich wówczas powszechnie oskarżano, uważając, że służą z jednakowym poświęceniem każdej administracji państwowej?
Tego już pewnie nigdy nie dowiemy się. Nie musieli jednak przystępować do Konfederacji.
Był to z ich strony akt dobrowolny. Każe to spojrzeć na nich nieco inaczej niż na Żydów np. z Litwy. Prezentowane w licznych opracowaniach uogólnienie mówiące o ,,radosnym'' powitaniu oddziałów rosyjskich wydaje się pewną niesprawiedliwością w stosunku do społeczności żydowskiej we Wielkopolsce w roku 1813.
Tymczasem sformułowanie to powtarzane jest w kolejnych publikacjach.

Przykłady gmin żydowskich przystępujących do Konfederacji Generalnej świadczą o tym, że istniała realna szansa na przeciągnięcie tej społeczności na stronę Napoleona w dużo większym stopniu niż nastąpiło to w rzeczywistości. Podejmowane jednak przez Napoleona polityczne kroki obarczone były wieloma błędami.
Opór żydowskich przywódców duchowych (często niestety zacofanych) nie został przezwycięcony.
Może dlatego wśród sygnatariuszy Konfederacji Generalnej nie znajdziemy kępińskiej gminy żydowskiej?
Może autorytet kępińskich rabinów przezwyciężył rodzące się wówczas świeckie tendencje wśród Żydów?
Należy jednak pamiętać, że wśród podpisów pod Konfederacją nie znajdziemy również kępińskich mieszczan. Wydaje się, że duże zróżnicowanie narodowościowe Kępna było decydującym czynnikiem braku jednomyślnego poparcia Napoleona przez jego mieszkańców.

Stosunkowo dobra pozycja ekonomiczna kępińskich Żydów oraz poprawne relacje z pozostałymi mieszkańcami miasta (o czym pośrednio wspomina Benjamin Flatt w roku 1809) pozwalają przypuszczać, że kępińscy Żydzi byli raczej powściągliwi w publicznym okazywaniu nadmiernej radości z okazji pojawienia się wojsk rosyjskich. Działania wojenne nie były jeszcze zakończone i nie było pewności co do ostatecznych rozstrzygnięć militarnych i politycznych.
Poza tym przetoczenie się przez miasto kolejnej armii żołnierzy (niezbyt zdyscyplinowanej) oraz usytuowanie tutaj kilkuset osobowego lazaretu nie mogło stanowić powodu do radości dla żadnego mieszkańca Kępna. Zapewne czysty pragmatyzm nakazywał im zachować umiarkowanie w okazywaniu swoich uczuć. Kępińscy Żydzi przyjęli raczej postawę wyczekującą i obserwowali rozwój wypadków. Zastanawiali się raczej w jaki sposób mogą wykorzystać aktualną sytuację. Umiejętności kupieckie pozwalały im na odnazienie się w zaistniałej sytuacji. To właśnie ten czynnik stanowił główne źródło wzrostu niechęci ze strony Polaków. W opracowaniach z tamtego okresu zarzucano im wiele różnych grzechów. Często uzasadnionych. Jednak nawet autorzy niesłychanie wrogo nastawieni do tej społeczności nie posłużyli się pojęciem ,,radosnego powitania''. Owszem, sytuacja taka miała miejsce we Wielkopolsce ale w innych okolicznościach historycznych. Przeniesienie jej na rok 1813 i uogólnienie na całą społeczność żydowską Księstwa Warszawskiego a tym bardziej na społeczność żydowską Wielkopolski jest niesprawiedliwe.

Podsumowując wątek społeczności zamieszkujących Kępno, wydaje się jednak, że to właśnie w tym czasie nastąpił ostateczny emocjonalny rozłam pomiędzy Polakami i Żydami będącymi jeszcze niedawno obywatelami jednego pańsktwa – Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
W przypadku Wielkopolski znajdowało to później swoje odzwierciedlenie we fakcie asymilacji Żydów głównie ze społecznością niemiecką a nie polską. Żydzi przyjmowali niemieckobrzmiące nazwiska. Utożsamianie się z ,,niemieckością'' dawało zdecydowanie więcej korzyści niż utożsamaianie się z narodem polskim.
Stosunkowo krótki epizod istnienia Księstwa Warszawskiego miał istotne znaczenie dla dalszych relacji między oboma narodami. Nieskuteczne działania Napoleona w kwestii równouprawnienia Żydów w Księstwie Warszawskim (w dużej części z winy polskich ultraortodoksyjnych rabinów, których postawa była niespotykana w innych częściach Europy) były jednym ze źródeł narodzin postaw antysemickich.

Ciekawym skądinąd zagadnieniem jest kwestia, dlaczego polscy Żydzi tak wrogo reagowali na regulacje prawne proponowane przez Napoleona a godzili się na przepisy wprowadzane przez np. króla Prus Fryderyka Wilhelma. Regulacje proponowane przez obu monarchów były w swej istocie bardzo podobne.
Ale ta zagadka może być tematem zupełnie innego opracowania.

ZAKOŃCZENIE
Kończąc opracowanie dotyczące funkcjonowania Kępna w okresie Księstwa Warszawskiego chciałbym jeszcze wspomnieć o śladach z tego okresu jakie możemy odnaleźć w Kępnie i okolicy. Część z tych informacji pochodzi od innych użytkowników ,,Socjum''.
Są to przede wszystkim mogiły żołnierzy napoleońskich jakie pozostawiła po sobie cofająca się armia cesarza. Część tych śladów przepadła już bezpowrotnie a pamięć o nich przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Wiemy dziasiaj o istnieniu następujących mogił i grobów:

1.Wspomniana wcześniej zbiorowa mogiła w Darnowcu na Szlaku Napoleońskim ciągnącym się z Kępna przez Grębanin, Łękę Mroczeńską, Darnowiec do Rychtala i dalej do Namysłowa, gdzie od maja 1990 r. stoi brzozowy krzyż oraz symboliczny kamień, na którym widnieje napis mówiący o historii tego miejsca.

2.Grób wysokiej rangi oficera francuskiego zamordowanego przez grabowskich mieszczan w 1813r. Został on pochowany w Grabowie w podziemiach pofranciszkańskiego kościoła. Trumna jeszcze pod koniec XIX wieku była nadal w dobrym stanie. Stanisław Karwowski pisał wówczas:
,,W jednej leży mąż ogromnego wzrostu; na resztach spłowiałego munduru wstęga biała atłasowa dobrze zachowana, na nogach długie buty, jakich uzywała armia francuska; były one zaopatrzone podobno w ostrogi a u boku leżała szabla . Szabla i ostrogi zniknęły (…) Pomimo starannych poszukiwań nie można było wyśledzić jego nazwiska''.

3.Groby francuskich żołnierzy znajdowały się również na starym, nieistniejącym już kępińskim cmentarzu katolickim w okolicy dzisiejszego amfiteatru w parku miejskim..

4.Według przekazywanej tradycji mogiły żołnierzy znajdowały się również w Chojęcinie w sąsiedztwie dzisiejszego motelu.

5.Mieszkańcy Biadaszek twierdzą, że mogiła żołnierzy napoleońskich znajduje się przy drodze leśnej pomiędzy Biadaszkami koło Opatowa a Kuźnicą Skakawską, za skrzyżowaniem z drogą w kierunku rzeki Niesob. Wciąż jest tam jeszcze niewielki kopiec porośnięty młodym drzewostanem. Dla eksploratorów podaję namiary: N 51˚ 15΄ 50,30˝, E 18˚ 07΄ 31,08˝.

6. Wg tradycji, mogila żołnierzy napoleońskich znajduje się również w Krążkowach przy drodze w kierunku Olendrów. Miejsce łatwo poznać bo stoi tam stary krzyż z 1866 roku.
http://www.kepnos...o_id=30709
http://www.kepnos...o_id=30710

KONIEC.
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
90% [65 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
4% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
6% [4 głosów]

Ogółem głosów: 72
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz

Brak wydarzeń.

Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Gmina Łęka Opatowska.
· List otwarty do Star...
· KĘPNO W OKRESIE KSIĘ...
· Internet w Bralinie
· Niemieckie nazwy mie...
· Smogorzowskie krzyży...
· Krzysztof Bondas - Z...
· Dobry dostawca inter...

Losowe tematy
· Urban Exploration
· Legenda o tunelu op...
· Mniejszości narodow...
· Wola porozumienia
· Górka Wiatrakowa /...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Październik
Folwark Kunzensruth ok 1881 r.
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
23,553,534 unikalne wizyty