Zobacz temat
 Drukuj temat
"WARSZYC"
efkama
#1 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:29
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

"Warszyc" to cykl artykułów prasowych składających się na duży cykl reportaży autorstwa Zbigniewa Nienackiego podpisującego się ówcześnie pod artykułami jako Ewa Połaniecka. Teksty te zostały opublikowane w 1957 roku na łamach "Głosu Robotniczego", będącego wówczas organem KW PZPR w Łodzi.
Poniżej fragmenty niektórych artykułów .



źródło : http://www.nienacki.art.pl/a_warszyc.html



kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc"

Edytowano 2razy, ostatnia edycja 2009-08-02 21:11:38


 
efkama
#2 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:30
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

I. Kryptonim "Dunaj"

Kilkanaście grubych segregatorów i teczek wypełnionych ciasno kartkami najróżniejszego formatu. Krótkie meldunki o skrytobójczych mordach, relacje świadków, przesłuchania, doniesienia agentów i wywiadu, rozkazy dowódców, wyroki śmierci wydane przez potajemne sądy, sprawozdania z akcji, obław, potyczek, zasadzek, rachunki strat, w których ?ma? obejmuje dziesiątki zabitych, po stronie ?winien? tyleż, albo i więcej zabójstw. Twarde okładki segregatorów spinają setki losów ludzkich. Często kończy je długi akt oskarżenia, wyrok, a potem kartka: ?nie skorzystano z prawa łaski?, ?wyrok wykonano w dniu...? Na pierwszym segregatorze mała kartka, tytuł tych wszystkich historii ludzkich: ?Sprawa kryptonim Dunaj?.
Ach, więc tak się to tutaj nazywało? Dunaj...
Może sprawa ta skojarzyła się komuś z rzeką łez i cierpień ludzkich? Dlatego właściwie wszystko jedno od czego zacznę tę historię. Śmierć była na jej początku i na końcu, towarzyszyła każdemu dniu. Dokumenty leżą w teczkach chaotycznie, tak jak je tu wpisywano w pośpiechu, w gorączce walki. Pierwszą z brzegu teczkę otwiera cieniutki, pisany na bibułce raport. Melduje komendant posterunku MO, sierżant Stanisław Bury:
?Dnia 29 listopada 1945 roku, o godzinie 17, uzbrojona banda w liczbie około 60 osób dokonała...?




W tym miejscu oddział "Rudego" ustawił 2 karabiny maszynowe. Stąd padła salwa do nadjeżdżającego auta, w którym zginęło 5 osób, a 2 zostały ranne.
 
efkama
#3 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:31
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

***

Bolesławiec jest malutką mieściną nad Prosną, na krańcu naszego województwa, w Wieruszowskiem. Ot, prawdziwa prowincjonalna dziura, kilkanaście ruder, kwadratowy rynek, z którego wybiegają po dwie uliczki. Można oczywiście zaznaczyć, że jest to miejscowość bądź co bądź historyczna, że już wspomniana w 1269 roku. Ale po dawnej świetności zostały tylko ruiny zamku zburzonego w latach szwedzkiego ?potopu?. A współczesność kładzie się tu wszędzie małomiasteczkową nudą, pełną plotek i swarów.
...Listopadowy wieczór otula miasteczko siną, mglistą szarością. Od Prosny ciągnie chłód rzeczny, w stronę lasu, na łąkach kładą się długie pasma mgły jesiennej, a po błyszczącej od wilgoci szosie do Kępna klaszczą kopyta koni i jazgoczą koła furmanek.
?...banda uzbrojona w liczbie około 60 osób przybyła z kierunku powiatu kępińskiego. Przybyli do Bolesławca furmankami. 9 furmanek i 1 bryczka. Wszystkie wozy zaprzężone w parę koni? - skrupulatnie, po gospodarsku melduje sierżant Bury. - ?Banda ta uzbrojona była w broń maszynową, krótką, granaty, pancerfausty. Wszyscy w mundurach wojska polskiego...?
Ludzie siedzieli po domach, oczekując kolacji. Wojsko? Co to kogo obchodzi? Wojsko ciągle kręci się po okolicy. Tylko dzieciaki jak zwykle najciekawsze, wybiegły z domów do żołnierzy.
A ci pośpiesznie, bez narad, jakby posłuszni jakiemuś z góry opracowanemu rozkazowi, ustawili dwa karabiny maszynowe, (?typu niemieckiego? - melduje sierż. Bury), na skrzyżowaniu dróg Bolesławiec - Kępno - Wieluń. Potem rozłożyli jeden karabin maszynowy na szosie Kępno - Bolesławiec. I wtedy się to zaczęło. Sierżant Bury opisuje:
?Posterunek Milicji Obywatelskiej bandyci zajęli nagle, bez żadnej obrony. A w tymże samym czasie przyprowadzili na posterunek schwytanego w mieście mieszkańca Bolesławca - Romana Stawowskiego i Ukraińca, zamieszkałego w Bolesławcu - Aleksandra Torowskiego. Ludzi tych bandyci sprowadzili na posterunek, w którym znajdowali się komendant posterunku MO i dwóch milicjantów. Po wejściu na posterunek bandyci powyciągali milicjantom zamki z karabinów, a komendantowi zabrali broń krótką.
Następnie przystąpili do badania Romana Stawowskiego, którego przywlekli związanego. Badania przeprowadzał dowódca bandy "Otto" i jego zastępca "Rudy". W trakcie badania obydwaj byli bici przez bandytów, Stawowskiemu wyrwano język. Do pisania na maszynie zawezwali urzędnika gminnego z wydziału aprowizacji, któremu dyktowano wyroki śmierci?.
Od wyroków apelacji nie było. Nie upłynęło kilkanaście minut, wyprowadzono Stawowskiego i Torowskiego przed posterunek. Potem mieszkańcy Bolesławca usłyszeli kilka suchych karabinowych wystrzałów.
?Wyrok wykonali przez rozstrzelanie?...
 
efkama
#4 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:32
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

***

Sierżant Bury opisuje:
"W tymże samym czasie o godzinie 18 przybył do Bolesławca samochód ciężarowy z woj. śląsko-dąbrowskiego w drodze do Wielunia i natknął się na dwa karabiny maszynowe, które bandyci ustawili na skrzyżowaniu dróg. Na aucie znajdowało się 8 ludzi. Bandyci usiłowali auto zatrzymać, lecz w miarę, gdy ono posuwało się naprzód - otworzyli ogień z dwóch karabinów maszynowych, kładąc trupem 5 osób".
Teraz grupa "Otta" i "Rudego" dokonała napadu na miejscowych Żydów, którzy przed miesiącem powrócili do Bolesławca po kilkuletnim pobycie w hitlerowskich obozach.
***

Wszystko odbyło się zgodnie z "planem". Po morderstwach banda obrabowała dwie spółdzielnie. Grasowali do 24 w nocy, pozrywali linie telefoniczne, obsadzili dokładnie całą miejscowość, aby nie było łączności.
Posługiwali się hasłem: "Baranów" i "Baranowicze". Jak relacjonuje sierżant Bury:
"Ogólna liczba zabitych przez bandytów - 12 osób, rannych dwie osoby. Po dokonanym napadzie operatorzy wycofali się z miejscowości, a następnie za nimi wycofało się ubezpieczenie, odjeżdżając w tym samym kierunku, z którego przybyli tj. w powiat kępiński".
Na meldunku sierżanta ktoś pochyłym rozstrzelonym pismem podkreślił czerwonym ołówkiem: "Warszyc"...

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-07-23 17:47:21


 
efkama
#5 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:33
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

II. List kapitana "Warszyca"

Tego samego dnia, gdy w Bolesławcu dokonano mordu na dwunastu ludziach, starosta w Radomsku otrzymał list podpisany przez kpt. "Warszyca" dowódcę oddziału Armii Podziemnej, który pisał m.in.
"Po porozumieniu się z naszymi władzami, na propozycję wysuniętą przez obywatela za pośrednictwem por. "Burty" - odpowiadam jak następuje:
Konspiracja nie jest wynikiem braku dobrej woli u nas czy niewłaściwego zrozumienia obowiązków obywatelskich. Władze oficjalne traktują nas jak wrogów Polski, podczas gdy my licznymi czynami dowiedliśmy, że jesteśmy najlepszymi jej synami. W swej płytkiej zarozumiałości, klasowym egoizmie i fanatycznym zacietrzewieniu, proletariusze popełniają błąd, zamiast serca okazują nam pięść. Ale rezultat jest jeden: coraz większa zaciekłość w walce o sprawiedliwość i wolność. Władze oficjalne mają to co nieopatrznie czy rozmyślnie powodują. O ujawnieniu się więc nie ma mowy. Na przeszkodzie stoją sprawy zasadnicze... Oddanie się do dyspozycji obecnych władz, to prawie tyle, co hańbiąca kapitulacja wobec wroga, to wyparcie się tego, o co walczyliśmy przez przeszło pięć lat, za co zapłaciliśmy kilkoma milionami najcenniejszych żyć i morzem cierpień i łez obywateli. Nie my, a wy musicie zmienić postępowanie, od waszego opamiętania się zależy skrócenie drogi do szczęścia Ojczyzny. Naszym zadaniem jest walka z bezprawiem..."
Warszyc kpt.
"Dowództwo Oddziałów Armii Podziemnej"
Dnia 28.XI.1945 r.



..potem banda weszła do domu, gdzie od miesiąca mieszkały dwie rodziny żydowskie. Tu, gdzie teraz jest zakład fryzjerski, mieściła się wówczas restauracja, u właściciela której przerażeni ludzie chcieli pożyczyć pieniędzy na okup. Strzały w tył głowy położyły kres ich życiu.

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-07-23 17:46:18


 
efkama
#6 Drukuj posta
Dodany dnia 23-07-2009 17:40
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

IV. Trop był tuż...

Ileż jest w życiu przypadków, które dopiero ujawniają się po latach. W jednym z segregatorów archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prawie sąsiadują z sobą dwa dokumenty. Jeden jest sprawozdaniem oficera śledczego, który poszukując tropu osławionego mordercy z Bolesławca "Rudego", przebywał pod koniec grudnia w Wieruszowie. Drugi zaś protokołem przesłuchania niejakiego Zenona W., aresztowanego w 1948 roku w wojsku. Zenon W. należał do bandy "Rudego" i zeznaje, że tego samego grudniowego dnia 1945 r... Ale czy ów oficer śledczy śmiał przypuszczać, że na strychu kościoła, który tylekroć obrzucał obojętnym spojrzeniem, kręcąc się po wyboistych uliczkach Wierszowa?... Że na cmentarzu w samotnej kaplicy?... Oficer śledczy nic w Wieruszowie nie odkrył. A był tak blisko tropu "Rudego"...

***

Do bandy "Rudego" wciągnął Zenona W. niejaki Cyryl O., wieruszowski restaurator. Takich jak Zenon W. było w grupie, stworzonej przez Cyryla O. ośmiu. Jak napisano w protokole:
"...Wymienieni zebrali się w mieszkaniu W., a następnie udali się do mieszkań księży w Wieruszowie, gdzie w jednym z pustych pokoi nastąpiło zaprzysiężenie, po czym rozdanie broni i przemowa niejakiego Szmai M., który powiedział m.in.:
-Od dzisiaj, chłopcy, należycie do bandy "Rudego". Otrzymaliście broń i od dnia dzisiejszego bierzemy się do roboty. Każdy z was musi tę broń pilnować, nikomu o niej nie mówić, a na wezwanie z tą bronią się stawić. Nie bójcie się, chłopcy, niedługo nam czekać, aż ten komunistyczny rząd się zmieni, a wtedy będzie nam dobrze".
W dwa tygodnie później Zenon W. upił się w restauracji i do nie znanych mu osób wykrzykiwał, że posiada broń - "Stena", że jak będzie chciał, to ich zastrzeli. Przerażeni pozostali członkowie grupy postanowili czym prędzej ukryć broń, a "Sten" Zenonowi odebrać. I owego dnia, gdy oficer śledczy na próżno kręcił się po uliczkach Wieruszowa - na strychu kościoła grupa z bandy "Rudego" rozkładała 10 "Stenów" i MP, trzy miotacze ognia, jeden rkm, 10-strzałowy karabin, 20 granatów, 2 pistolety, parabellum, skrzynki amunicji do rkm.
A o północy załadowali broń w brezentowe płachty i, ukrywając się pod murami domów, zanieśli ją do stojącej samotnie na cmentarzu kaplicy. Broń ułożyli w znajdujących się tam trumnach...
Ale wyjmowali ją stąd jeszcze nieraz...


Któż mógł przypuszczać, że ta samotna kaplica na cmentarzu w Wieruszowie kryła broń jednej z grup oddziału "Rudego"?


..zebrali się na strychu kościoła w Wieruszowie. Leżało tu 10 stenów, trzy miotacze ognia, RKM, 10-strzałowy karabin, granaty, amunicja, cały arsenał.

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-07-23 17:45:21


 
efkama
#7 Drukuj posta
Dodany dnia 02-08-2009 21:08
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=853174996018090542&hl=pl&fs=true

to jest znalezisko grzgrz - świetny materiał !!!

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-08-02 21:10:24


 
dxdan
#8 Drukuj posta
Dodany dnia 03-08-2009 00:13
Nowicjusz



Postów:
Data rejestracji: 01.01.70

"...hańbą naszych czasów jest, że zginął [Warszyc] zdradzony przez swoich i w swojej ojczyźnie..."
Super materiał - kolejni leśni chłopcy, polecam tym wszystkim, którymi miotają wątpliwości...

Edytowano 1raz, ostatnia edycja 2009-11-11 23:40:03

 
slawomir wieczorek
#9 Drukuj posta
Dodany dnia 07-03-2015 15:15
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Do Polski Wolnej, Suwerennej, Sprawiedliwej i Demokratycznej prowadzi droga przez walkę ze znikczemnieniem, zakłamaniem i zdradą."
Z rozkazu nr 2 "Warszyca" do żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego z 8 stycznia 1946 r.


Jaka była świadomość ,,Żołnierzy Wyklętych''? Jaka była świadomość ich oprawców?

Postawa Stanisława Sojczyńskiego ,,Warszyca'' daje odpowiedzi na tak postawione pytanie.

Efkama przedstawiła fragmenty ,,twórczości'' przyszłego autora ,,Pana Samochodzika'', którego książki dla młodzieży zna chyba każdy, kto urodził się w czasach PRL-u.
W kwietniu 1957 roku Zbigniew Nienacki ogłosił cykl reportaży p.t. „Warszyc!" pod pseudonimem Ewy Połanieckiej. Autor przeczytał wyselekcjonowane bądź spreparowane przez SB akta o kryptonimach „Kryształowe zwierciadło" i „Dunaj", dotyczące sprawy dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Stanisława Sojczyńskiego, pseudonim „Warszyc" i jego podkomendnego Henryka Glapińskiego, „Klingi", których UB schwytało w roku 1947. Wg relacji Nienackiego, przywódca ugrupowania został rozstrzelany. „Słusznie rozstrzelany" - twierdził autor reportaży.

Konspiracyjne Wojsko Polskie (KWP) było organizacją, która odrzuciła propozycję złożenia broni i zaprzestania walki. Przywódcą organizacji był pochodzący z chłopskiej rodziny Stanisław Sojczyński ,,Warszyc''. Przed wojną był zwykłym wiejskim nauczycielem spod Radomska.
W czasie wojny działał w strukturach AK.
KWP swym zasięgiem obejmowało obszar województwa łódzkiego sięgając po Śląsk, Wielkopolskę, Małoposkę. Działalność KWP na Ziemi Kępińskiej opisuje Małgorzata Pośpiech w swojej powieści ,,Miasteczko'', wciąż dostępnej w kępińskiej księgarni.

Wracajac do kpt. Stanisława Sojczyńskiego ,,Warszyca'', chciałbym przedstawić jego dramatyczne słowa z listu z roku 1945r. w odpowiedzi na propozycję ujawnienia i złożenia broni, przedstawionej AK-owcom przez płk Jana Mazurkiewicza "Radosława". Dokument ten jest całkowicie przemilczany przez historyków o PRL-owskim rodowodzie, ale co ciekawe także przez część kombatantów Armii Krajowej, którch postawę w pewien sposób obnażają słowa autora listu .

List jest swego rodzaju deklaracją wyboru drogi obranej przez ,,Żołnierzy Wyklętych''.

Do Pana Pułkownika Radosława
Komendanta Obszaru Centralnego Armii Krajowej w Warszawie.
Po dokładnym zanalizowaniu treści deklaracji Pana z dnia 8.08.1945r. o wyjściu z konspiracji AK, dochodzi się do tragicznego wniosku; powtórzył się wrzesień 1939 r., a wodzowie znów uciekli lub zdradzili. Okazuje się, że pewien procent wyższych oficerów AK jest faktycznie, jak nam to czerwoni zarzucają, zdeprawowanymi „sanatorami”, którzy ponad wszystko przedkładają żłób.

Za co i w jakiej sytuacji usiłuje nas Pan, Panie Pułkowniku, sprzedawać? Nawet nie poczuwa się Pan do najelementarniejszej wdzięczności w stosunku do podwładnych. Wszak to, że czerwoni chcą z Panem pertraktować, że zrezygnowali z wytwarzania „linii podziału między górą a dołami AK”, nie jest zasługą Pana, ani też żadnego z generałów czy pułkowników AK, tylko osiągnięciem tych tysięcy szarych bojowników, którzy wbrew blamażowi wyższych dowódców nie zrezygnowali z walki o słuszne postulaty Narodu Polskiego, a którym chce Pan podstępnie odebrać broń. Czyn Pana jest najzwyklejszą zdradą, trudno bowiem przypuszczać, aby Pan nie umiał myśleć, nie orientował się w wewnętrznej sytuacji Polski i AK, nie zdawał sobie sprawy z zadań, jakie się nam same w jaskrawy sposób narzucają.

Mówi Pan w deklaracji o Honorze, o rozumnym kierownictwie, o dobru Państwa, o pracy dla Sprawiedliwej i Demokratycznej Polski - i jednocześnie przekreśla Pan się swym czynem dla tych wszystkich wzniosłych ideałów. bardzo żałujemy, że podstępne aresztowanie 16-tu czołowych działaczy AK i osadzenie ich w Moskwie wśród okoliczności wołających o pomstę do nieba, niczego niektórych Panów majorów, pułkowników i generałów AK nie nauczyły, że jedynym naturalnym odruchem u nich było nierycerskie poddanie się panice i rezygnacji. Wówczas, gdy wpływy Stalina na rządzącą klikę w Polsce równają się okupacji, gdy w administracji państwowej jest wielka ilość osób posiadających obywatelstwo rosyjskie lub zaprzedanych ZSRR, gdy na terenach tzw. Polski stoją gęsto załogi Armii Czerwonej, a żołnierze jej grabią i gwałcą, gdy w wojsku polskim na różnych stanowiskach są oficerowie sowieccy lub rażąco w nieproporcjonalnej ilości Żydzi, gdy stronnictwom politycznym chcą narzucić swe kierownictwo peperowcy, gdy wolność słowa wyklucza mówienie prawdy i nawet najobiektywniejszą krytykę reżimu, gdy Żydów traktuje się jako obywateli pierwszej klasy, a nawet lojalnych (co nie jest równe ze zdrajcami) członków AK dopuszcza się jedynie do stanowisk podrzędnych i dość często traktuje się ich gorzej niż Volksdeutschów, gdy służba bezpieczeństwa działa jak NKWD, gdy stosowana przez czerwonych metoda rządzenia jest systemem policyjnym. Jest terror, gdy po więzieniach i obozach karnych siedzi tylu najlepszych synów Polski, gdy nie ma dziedziny, gdzie by czerwoni nie dopuszczali się najpospolitszych draństw, „góra” AK nie widzi potrzeby prowadzenia walki konspiracyjnej, nie potrafi sprecyzować aktualnych żądań i dostosować do sytuacji taktyki działania - jest tylko pełna nadziei, że zrobi za nią to „mocarstwo urządzające świat powojenny”. „Góra” AK uważa za spokój swój obowiązek, gdy w sposób haniebny kapituluje wobec zaprzedańców i zdrajców, gdy sprzeda nas za obietnice i frazesy, że za gołosłowność ustrzegnie naszego dorobku i stopni. Prawdopodobnie „doły”, które jak Polska długa i szeroka organizują się do walki same, popełniają bez przerwy jeden zasadniczy błąd - zapominają, że aby sprawiedliwości stało się zadość - należy nie tylko likwidować czerwonych zaprzedawców i prześladowców, ale również z tą samą konsekwencją zdradzieckich panów pułkowników i generałów.

Dla „dołów” AK uznanie przez czerwonych naszych stopni za cenę rezygnacji z walki o cele zasadnicze - jest tylko jeszcze jednym paradoksem. Dziś, kiedy byle męt społeczny jest oficerem, a im większy szuja, tym dość często otrzymuje rangę, najwyższym odznaczeniem jest przeświadczenie, że jest się człowiekiem zasad i honoru, wiernym synem Ojczyzny.

Niechaj wyżsi dowódcy nie próbują również potępiać tych, którzy prowadząc walkę – siłą konieczności muszą na drodze rekwizycji stwarzać dla niej podstawy materialne (i poza tym robią to w ten sposób, że rekwizycje są pewnego rodzaju wymiarem sprawiedliwości i wyrównaniem krzywd w dzisiejszych normalnych stosunkach uprzywilejowania na modłę hitlerowską zwolenników czerwonego reżimu). Niechaj raczej usprawiedliwią się, co robili z wielkimi rezerwami dolarów. Czy zamiast je bezprawnie przywłaszczać sobie lub wkupywać się nimi w łaski czerwonych - nie należało ich zużyć na to prowadzenie walki i na pomoc dla tych, którzy zmuszeni ukrywać się, znaleźli się często w sytuacji bez wyjścia?

Dając wyraz poglądowi na czynione rekwizycje, walczące „doły” AK stwierdzają równocześnie, że są bezwzględnymi przeciwnikami band rabunkowych i podkreślają swoje stanowisko wykrywaniem ich i likwidowaniem. Złożenie broni przez oddziały AK czerwonym władzom miałoby inny skutek niż przewiduje Pan Pułkownik: pozbawiłoby środków walki i obrony tysiące bojowników idei (gdyby byli tak niedojrzali, że wykonaliby niedorzeczny rozkaz), natomiast elementy bandyckie broń, mimo nakazów i pogróżek, z całą pewnością zawsze zatrzymają, wszak jest dużo broni nie zgłoszonej władzom konspiracyjnym i broni w posiadaniu osobników, na których one nie mają służbowego wpływu. Nie trzeba udowadniać, że w obecnych warunkach rażącej niesprawiedliwości trzymanie przez nas ludzi w garści i przez nas zwalczanie bandytyzmu, da bezwzględne rezultaty.

Podobnie argumentem bez znaczenie jest zapowiedź, że po terminie 21 września b.r. kto nie zgłosił się do rejestracji, odpowiadać będzie zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem karnym. Przed terminem było jeszcze gorzej, bo wielu, bardzo wielu oficerów i szeregowych AK odpowiadało z wykraczaniem przez czynniki karzące poza ramy obowiązującego świat cywilizowany ustawodawstwem. Zapowiada się kary. Przecież kary były i są stosowane przez czerwonych z całą perfidią. Cóż się tu może zmienić? Chyba to, że nasza obrona pocznie działać bardziej zorganizowanie i skutecznie, że za nieludzkie katowanie i karanie śmiercią bojowników o Niezależność Polski będziemy czerwonych nieludzko strzelać; jeśli poważą się wyniszczać nasze rodziny - my też potrafimy palić i likwidować przeciwników w sposób bezpardonowy. Niemcy za jednego rozstrzeliwali 10-ciu, 50-ciu lub 100-tu i nie złamali nas, więc nie złamią nas czerwoni. Jeśli zdrajcy nie mają skrupułów, to my walcząc o sprawy słuszne - nie będziemy ich mieli tym bardziej.

Wskaźnikiem naszego postępowania jest nie to, co władze oficjalnie głoszą, a co czynią. Nie mogą zasłaniać się prawem, skoro działalność ich jest jednym wielkim bezprawiem. Należy także pamiętać o tym, że stosunek nasz do czerwonych władz ma uzasadnienie nie tylko ideologiczne, ale i formalne: władze te z takich czy innych względów zostały aprobowane przez zagranicę, ale nie zostały uznane przez Naród. Jeśli więc Pan Pułkownik żył myślą wkupienia się przez złożenie broni, to czy nie właściwiej, nie honorowiej było poczekać, aż odbędą się wybory i władze w swe ręce weźmie Rząd z woli Narodu? Pan jednak wolał, nie wiadomo po co i dlaczego, schylić czoło przed uzurpatorami, niż przed Rządem legalnym.

Praktyczne znaczenie Pana deklaracji jest ujemne:
● sugeruje ona światu, że rezygnujemy z walki;
● stwarza pozory, jakoby czerwone władze, faktycznie zaczęły przejawiać w stosunku do nas dużo dobrej woli;
● oddziała w sposób niepożądany na Polaków, pozostających za granicą;
● stwarza sprzyjającą atmosferę przedwyborczą dla czerwonych demagogów;
● słowem wzmacnia pozycję czerwonego reżimu tak w oczach świata jak i kraju.

Aby faktycznie zapewnić warunki dla prowadzenia walki o Sprawiedliwą i Suwerenną, Demokratyczną Polskę, należy stawiać zadania konkretne i prowadzące do określonego celu, postaram się je w przybliżeniu sprecyzować:

1. Zwolnienie z administracji państwowej, wojska oraz organów bezpieczeństwa obywateli niepolskich i przyjęcie na ich miejsce oficerów, podoficerów i szeregowców AK. Przyjęcie naszych ludzi na miejsce funkcjonariuszy, których wskażemy jako osobników o złej opinii z czasów okupacji niemieckiej. Poza tym przysługuje man prawo uzyskiwania posad i zatrudnień oraz traktowanie nas tak samo jak żołnierzy AL.
2. Wypuszczenie na wolność aresztowanych wg list złożonych przez władze AK.
3. Załatwienie sprawy awansów oficerów, podoficerów i szeregowców AK jak następuje:
a) tych, którzy brali czynny udział w walce (partyzantka, dywersja, powstanie warszawskie, oddziały zmobilizowane w związku z powstaniem) awansować automatycznie o dwa stopnie,
b) członków sztabów terytorialnych i członków czynnych w terenie (insp., podobw., d-cy oddz. terenowych do sekcyjnego włącznie, gońcy itp.) - awansować o jeden stopień. Ponadto niezależnie od awansów automatycznych, awanse i odznaczenia wysuniętych przez d-twa AK, jako specjalnie wyróżniających się zasługami.
Takiego podejścia wymagają względy taktyczne (im wyższy stopień tym wyższe kompetencje) i zasada sprawiedliwości. (Kadry AL składają się z oficerów i podoficerów awansowanych o 5-9 stopni, np. z kaprala na pułkownika, względnie osobników, którzy w ogóle nic wspólnego z partyzantką i wojskiem nie mieli, a są dzisiaj oficerami).
4. Wolność słowa, zagwarantowanie możliwości mówienia prawdy o AK (artykułu w prasie, broszury itp.) o osiągnięciach AK w walce z Niemcami.
5. Swoboda czynnego udziału w niezależnych stronnictwach politycznych.
6. Wypłacenie członkom AK, byłym więźniom politycznym, obozu w Oświęcimiu i innych, podobnie jak Żydom, zasiłków pieniężnych umożliwiających stworzenie warunków bytu oraz przyznanie i załatwienie w terminie krótkim odszkodowań, w granicach poniesionych przez więźniów strat materialnych.

Zwrot Żydom tylko majątku, który był ich imienną własnością, traktowanie ich nie lepiej, niż byłych więźniów politycznych Polaków. Nie można dla spraw mało ważnych i nieistotnych poświęcać celów podstawowych. Decydując się na jakiś krok, trzeba mieć wyczucie tych celów oraz świadomość swej siły i wartości. Człowiek mający w swej dyspozycji dziesiątki tysięcy żołnierzy uzbrojonych, ich poważny dorobek bojowy, ich gotowość do dalszej walki o Niepodległość Polski, o ład społeczny i sprawiedliwość, musi zdobyć się jeśli nie na więcej, to przynajmniej na tyle odwagi cywilnej, co przywódca prawomyślnej partii. A poza tym, Pan Panie Pułkowniku niech wybije sobie z głowy i niech Pan wytłumaczy czerwonym uzurpatorom, że będziecie nas kiedykolwiek wprowadzali w prawa obywatelskie przez amnestie i łaskawe przebaczenie nam. W imieniu uzbrojonych tysięcy zwracam wam uwagę, że podejście wasze do zagadnienia jest katastrofalnym pomieszaniem pojęć. Za krew przelaną dla Ojczyzny, za odniesione rany, za ofiary z żyć naszych, za cierpienie i poniewierkę dla Polski - wy widzicie jedyną drogę dla nas odzyskania praw obywatelskich i człowieczych przez uznanie i rozgrzeszenie nas. A my wam oświadczamy, że z nami możecie tylko pertraktować jako z reprezentacją większości społeczeństwa polskiego, reprezentacją, której cele są nieskazitelne i słuszne, że wolno do niej odnosić się jedynie z respektem i szukać form do realizacji jej postulatów.
W imieniu Oficerów, Podoficerów i Szeregowców, wiernych ideologii AK.

(-)WAZBIW kpt.
[kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”]
Dnia 12 września 1945 roku.


Życie i walka podjęta przez tego niezłomnego bohatera przedstawione są w znakomitym filmie dokumentalnym Aliny Czerniakowskiej pt. ,,Czy warto było żyć''.
Film ten został zaprezentowany w Kępnie ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci ,,Żołnierzy Wyklętch''. Zachęcam do obejrzenia.

https://www.youtube.com/watch?v=7-JprdRkr5I&feature=youtu.be

Proces sądowy Stanisława Sojczyńskiego w roku 1947 stał się wielkim wydarzeniem opisywanym przez prasę. Niezłomna postawa ,,Warszyca'' w trakcie pokazowego procesu wzbudziła zachwyt studentów prawa Uniwersytetu Łódzkiego, którzy w ramach ,,lekcji'' jak należy postępować z ,,wrogami ludu'' przyglądali się procesowi.
Na sali sądowej ,,Warszyc'' powiedział m.in.

,,Zdrajcą nie byłem i dokumentu zdrady nie podpiszę. Jestem przygotowany na wszystko, nawet na smierć. Jeśli padam na kolana to tylko przed Bogiem! Wiem, że stosujecie barbarzynskie metody i pan temu patronuje! Wszystko do czasu! Przemocą i kłamstwem nikt jeszcze nie osiągnął prawdziwej i trwałej władzy''.

Protokoły z wcześniejszych brutalnych przesłuchań przeprowadzanych przez śledczych oraz protokoły sądowe dają świadectwo bohaterskiej postawy ,,Warszyca''.

Wbrew intencjom władz, Sojczyński zdobył sympatię widowni a na jednej z rozpraw posypały się w jego kierunku rzucone przez studentki niebieskie fiołki. Po tym wydarzeniu przerwano rozprawę, studentów wyprowadzono z sali i już więcej nie zostali do niej zaproszeni, będąc później na różne sposoby szykanowanymi.

Stanisław Sojczyński był brutalnie przesłuchiwany między innymi przez Mieczysława Moczara (właść. Mykołaj Diemko), którego postawę ideową doskonale oddają wypowiedziane przez niego słowa:

"Związek Radziecki jest nie tylko naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą Ojczyzną, a granice nasze nie jestem w stanie dziś określić, dziś są za Berlinem, a jutro będą na Gibraltarze".

Stanisław Sojczynski wraz z innymi oskarżonymi został skazany na karę śmierci.
19 lutego 1947r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, nie doczekawszy jej terminu ani terminu wykonania kary śmierci, Stanisława Sojczyńskiego ,,Warszyca'' w łódzkim więzieniu zakatowano na śmierć (niedawno odkryto dokumenty na ten temat).

Tymczasem w Kępnie naszym ulicom wciąż patronują oprawcy polskich patriotów a spora część społeczeństwa uznaje za bohaterów ludzi ideowo związanych ze zdrajcą Moczarem.
Prawdziwi bohaterowie i patrioci oddający życie za wolność ojczyzny w oczach wielu ludzi wciąż są pospolitymi bandytami.

Postawa skromnego wiejskiego nauczyciela Stanisława Sojczyńskiego jest wzorem do naśladowania dla każdego.

Edytowane przez slawomir wieczorek dnia 07-03-2015 15:38
 
slawomir wieczorek
#10 Drukuj posta
Dodany dnia 07-03-2015 21:02
Użytkownik



Postów: 166
Data rejestracji: 29.06.11

Z wrocławskiej Gazety Wyborczej:

Wywiad z Małgorzatą Pośpiech, autorką powieści ,,Miasteczko'', w którym opisuje dziłaność KWP na Ziemi Kępińskiej.
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17526643,Po_kilkudziesieciu_latach_odnalazla_ojca___Byl_w_UB.html#BoxLokKrajImg

Artykuł o Helenie Motykównie ,,Dziunce'':
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17490092,Pokaza_wstrzasajace_historie_wroclawskich__zolnierzy.html#TRrelSST

Inscenizacja wyroku śmierci na Helenie Motykównie ,,Dziunce'':
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,17499373,Egzekucja__Dziunki__pod_wiezieniem_na_Kleczkowskiej.html#TRrelSST



 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ankieta
Czy w powiecie kępińskim istnieje problem spalania śmieci?

Tak, spalanie śmieci to poważny problem
Tak, spalanie śmieci to poważny problem
89% [55 głosów]

Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
Spalanie śmieci ma miejsce, ale nie uważam tego za istotny problem
5% [3 głosów]

Nie, taki problem nie istnieje
Nie, taki problem nie istnieje
6% [4 głosów]

Ogółem głosów: 62
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 19/06/2016 22:13

Archiwum ankiet
Pracowity koniec roku.[0]
Zaproszenie
Kalendarz
Złap nas w sieci NK  FB  BL  TVN24
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Krawiec Lis z Kępna
· Dobry dostawca inter...
· GWARA WIELKOPOLSKA
· Ksiądz Wincenty Ruda
· Kronika Szkoły w Cze...
· Zapomniany Generał (...
· 19-ty wiek w Kępnie.
· Podejście do Żydów w...

Losowe tematy
· Kępno.Kościół paraf...
· Historia Kepna
· Kępno Miastem Trzec...
· Kępiński paralotniarz
· Dorożkarze miasta K...
Najwyżej oceniane zdjęcie
Zdjęcie miesiąca Grudzien
Bralińskie chłopaki na rowerach - ok. 1960
Liczba ocen: 2
Punktów: 10
Archiwum
20,581,681 unikalne wizyty